Eurociacho dnia dwunastego: Andriej Arszawin

Aż trudno uwierzyć, patrząc na tę rumianą, dziecięcą twarz, że należy ona do jednego z najgroźniejszych napastników Europy. A tak od wczoraj (i nie tylko) należy postrzegać rosyjskiego napastnika, Andrieja Arszawina, który - co prawda z solidną i robiącą wrażenie pomocą kolegów - rozbił w drzazgi szwedzką obronę. Po tym, co pokazywał, aż dziw bierze, że nasz bohater wbił wczoraj TYLKO jednego gola.  

Do tego sezonu utalentowany Andrij, który mimo urazu wczoraj wystąpił w niezwykle ważnym dla jego zespołu meczu (uczcie się, Kubo Błaszczykowski, Macieju Żurawski!), grał dla klubu Zenit Petersburg, tegorocznego nieoczekiwanego zdobywcy Pucharu UEFA. Wygląda jednak na to, że taki stan rzeczy długo się nie utrzyma. Już z samego rana, tuż po triumfie nad Szwedami,gruchnęły wieści, że Arszawinem interesuje się sam Arsenal. Ciekawe, jak w związku z całym zamieszaniem czuje się nowa gwiazda na piłkarskim firmamencie i jak to wpłynie na jego postawę w dalszych meczach na ME.

Z uwag zupełnie odciachowych: Arszawin ma już 27 lat i dziecko, ale sam wygląda jak mały chłopiec. Chociaż są i takie zdjęcia, na których Andrij może sie podobać, i to bardzo.

Poniżej nasze małe Euociacho (172 cm wzrostu) gra z dziecmi, sam od tych dzecie niewiele większym będąc:

A tutaj Arszawin charakterystycznie się śmieje.

Trzeba przyznać, że sympatyczny z niego chłopiec.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.