Kamil Stoch do kamery po skoku: "No i co, panie Borku?". Tłumaczy, o co mu chodziło

Farsa. Tak można nazwać końcówkę drugiego konkursu na skoczni w Kulm! Druga seria została odwołana po fatalnym skoku Kamila Stocha i jego wymownej reakcji na lot w koszmarnych warunkach. - No i co, panie Borku? - rzucił do kamery pod adresem Borka Sedlaka, który jest odpowiedzialny za startowanie zawodników.

159 metrów. Tyle poleciał Kamil Stoch w drugim niedzielnym skoku na skoczni Kulm. Polak siadał na belkę przy wręcz huraganowym wietrze w plecy. Na górze zeskoku było to nawet 4,5 m/s z tyłu (linia "to beat", wskazująca na odległość potrzebną do objęcia prowadzenia, wskazywała 209 metrów). Po około 30 sekundach warunki nieco się poprawiły (linia natychmiast przesunęła się na 219 metr), a Sedlak od razu zapalił zielone światło. Okazało się jednak, że gdy Stoch ruszył, wiatr szybko zaczął się pogarszać (linia zatrzymała się na 215 metrze).

Zobacz wideo

Wymowna reakcja Kamila Stocha

Stoch dobrze wyszedł z progu, ale natychmiast zdał sobie sprawę, że w tych warunkach nie można polecieć daleko. Stoch klapnął nartami przed 160. metrem i kolejny raz w tym sezonie był zirytowany na warunki atmosferyczne. Tuż przed zejściem z zeskoku rzucił do kamery wymowne: - "No i co, panie Borku". 

- Bardziej mi chodziło o to, co zrobią sędziowie po moim skoku. Nie chcę mówić złych rzeczy na sędziów, bo oni też mają trudną pracę. To było w żartobliwym kontekście. Mogli to już po pierwszej serii odwołać, bo było widać, że kręci. Ale i tak wygrał najlepszy dzisiaj - tłumaczył Stoch na antenie TVP Sport.

Po skoku Stocha odwołano drugą serię 

Stoch po pierwszej serii zajmował bardzo dobre czwarte miejsce, ale po jego skoku jury zdało sobie sprawę, że dalsze ciągnięcie tego konkursu nie ma sensu, bo jednemu z najlepszych zawodników po prostu wypaczono rywalizację.

Po kilku kolejnych minutach oczekiwania zdecydowano się więc na zakończenie konkursu i uwzględnienie wyników z pierwszej serii, mimo że do końca pozostało zaledwie trzech skoczków. Wydaje się jednak, że największym błędem jury było niepodniesienie belki mniej więcej w połowie drugiej serii, gdy już wtedy zaczęły się pojawiać coraz mocniejsze podmuchy w plecy

Najlepszy w jednoseryjnym niedzielnym konkursie okazał się Stefan Kraft, drugi był Ryoyu Kobayashi, a trzeci Timi Zajc. My możemy cieszyć się z czwartego miejsca Kamila Stocha. 9. miejsce zajął Piotr Żyła. 21. miejsce zajął Jakub Wolny, a 28. Aleksander Zniszczoł. Dopiero 32. był Dawid Kubacki.