- Halkbank to nie Perugia, ale kiedy ZAKSA wygrała dwie poprzednie edycje Ligi Mistrzów, też nie była faworytem - mówi Sport.pl Marcelo Mendez. Trener Jastrzębskiego Węgla i jego siatkarze podkreślają, iż rywal nie jest w półfinale przez przypadek. A szkoleniowiec ekipy z Ankary liczy, że Polaków przytłoczy kocioł na trybunach. - Dla zespołów z Europy wygranie tu jest niemal niemożliwe - twierdzi.
Gdy okazało się, że siatkarze Jastrzębskiego Węgla - po wyeliminowaniu VfB Friedrichshafen - o finał Ligi Mistrzów powalczą z Halkbankiem, zaczęły się mnożyć stwierdzenia, że mają drogę marzeń czy autostradę do Turynu, gdzie 20 maja odbędzie się decydujący mecz. Oni sami są pewni siebie, ale też przestrzegają przed lekceważeniem rywala, który w ćwierćfinale niespodziewanie odprawił Cucine Lube Civitanovę. A w środę, w pierwszym meczu półfinałowym, dodatkowym przeciwnikiem wicemistrzów Polski będzie bardzo żywiołowa publiczność w Ankarze, na której oczach jej ulubieńcy w tym sezonie w LM jeszcze nie przegrali.