FC Barcelona wciąż zmaga się z ogromnymi problemami finansowymi. Z tego też powodu latem nie mogła dokonać zbyt wielu transferów. Chciała pozyskać m.in. Nico Williamsa z Athletiku Bilbao, ale transakcja zakończyła się fiaskiem. Każdy cent w tej sytuacji jest dla Katalończyków na wagę złota. Wydawało się, że już wkrótce otrzymają sporą gotówkę. A to dzięki sprawie Malcoma, której przyjrzał się Sportowy Sąd Arbitrażowy (CAS). Właśnie zapadł wyrok.
Malcom dość niespodziewanie trafił do Barcelony w 2018 roku. Wówczas Hiszpanie zapłacili za niego aż 41 mln euro. Długo w klubie jednak nie pograł i już rok później trafił do Zenitu Sankt Petersburg. Rosjanie zapłacili za niego 41,5 miliona euro. Ale klub ze stolicy Katalonii oczekiwał jeszcze większej kwoty.
Zawarli w umowie sprzedaży zapis, który zapewniał Barcelonie premię za każdy awans rosyjskiego zespołu do Ligi Mistrzów. Ten warunek udało się spełnić raz - w sezonie 2022/23, ale z racji tego, że po wybuchu wojny w Ukrainie Zenit został wykluczony z rozgrywek, podobnie jak i inne kluby z tego państwa, to nie chciał wypłacić należnej kwoty Hiszpanom. Mowa o 490 tysiącach euro. Barcelona nie zamierzała odpuszczać i skierowała sprawę do CAS.
I jak informuje "Mundo Deportivo", przegrała. Nie otrzyma dodatkowych pieniędzy za Brazylijczyka. CAS wydał niekorzystne dla niej rozstrzygnięcie. "W czwartek Sportowy Sąd Arbitrażowy przyznał rację Zenitowi i oddalił pozew Barcelony. (...) Decyzja CAS została przesłana do rosyjskiego klubu i opublikowana na klubowym kanale Telegram, sponsorowanym przez konsorcjum Gazpromu" - czytamy.
Obecnie Malcom gra w Al-Hilal, do którego trafił latem 2023 roku. Ma już na koncie 25 goli i 17 asyst w 56 meczach. W przeszłości o Brazylijczyku było głośno nie tylko z powodów sportowych. Starał się bowiem o rosyjski paszport i w końcu go otrzymał. Było to już po wybuchu wojny w Ukrainie, co wzbudziło spore kontrowersje.
- Bardzo się cieszę z otrzymania obywatelstwa Rosji, czyli kraju, który doskonale przyjął mnie i moją rodzinę, a w ciągu kilku lat stał się prawdziwym domem. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby moją grą zadowolić Rosjan. Dziękuję bardzo - mówił zawodnik, którego wspierał wówczas Zenit. Po chwili odszedł z klubu.
Tak więc Barcelona nie otrzyma pieniędzy za Malcoma. Będzie musiała poszukać środków gdzie indziej. Obecnie trwa przerwa na mecze reprezentacji. Katalończycy mogą jednak spokojnie oczekiwać na powrót do rywalizacji klubowej. Przewodzą w La Liga z dorobkiem 24 punktów, na co składa się aż osiem zwycięstw i jedna porażka. Drugi Real Madryt traci trzy "oczka". Kolejne spotkanie Barcelona rozegra 20 października, a jej rywalem będzie Sevilla.
Komentarze (2)
Kłopoty, kłopoty FC Barcelony. Fortuna przejdzie jej koło nosa