Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Historyczny sezon rewelacji La Ligi! W Hiszpanii nie ma ciekawszej drużyny

Gdy Real Sociedad po raz ostatni wygrywał na Camp Nou z Barceloną, większości jego kadry nie było na świecie. - Albo nawet w planach - jak mówi kapitan Mikel Oyarzabal. Średnia wieku pierwszej jedenastki wyniesie 22 lata. Młodzi zagrają pięknie, dynamicznie i do przodu. Jak zawsze.

W San Sebastian mają teraz chwile radości. Gdy w 2008 roku Jokin Aperribay został prezesem Realu Sociedad, zespół był zadłużony i grał w drugiej lidze. W środę, gdy wygrał 1:0 w Mirandes i po raz pierwszy od 32 lat awansował do finału Pucharu Króla, po policzkach prezesa popłynęły łzy. Głos załamywał mu się jeszcze podczas udzielania wywiadów. - Płakałem, bo finał to nagroda za wielki wysiłek wielu osób. To spełnienie marzeń - mówił dziennikowi "Marca". Później zszedł do szatni i zobaczył, że kilku piłkarzy i trener Imanol Alguacil zareagowało identycznie jak on. - Wyściskałem każdego. To był piękny wieczór - przyznał. Taką drużynę chciał zbudować: świadomą wartości tego klubu i silnie z nim związaną.

Zobacz wideo

Nie ma w Hiszpanii ciekawszej drużyny niż Real Sociedad

Ze względu na awans do finału Pucharu Króla ten sezon Realu Sociedad już trzeba uznać za historyczny. A może być jeszcze lepiej, jeśli uda się wywalczyć kwalifikację do Ligi Mistrzów. Na razie Real zajmuje szóste miejsce w tabeli z trzypunktową stratą do trzeciej Sevilli. Jest za to w najlepszej formie ze wszystkich zespołów, strzela mniej goli tylko od Realu Madryt i FC Barcelony, dzielnie walczy z Getafe i Atletico Madryt. Jest w tym coś bajkowego: walka dobra i piękna ze złem i brzydotą. Bo najmłodszy zespół w La Liga, którego średnia wieku w większości meczów nie przekracza 23 lat, zachwyca stylem. Gra odważnie, do przodu, dynamicznie i widowiskowo. Tak jak młodzi grać powinni. Marca napisała, że są jak psy spuszczone z łańcucha: wściekły pressing na rywala, szybki odbiór i kolejny atak.

Taki pomysł na piłkę ma Imanol Alguacil. - To trener, który nie szuka sensacji, nie chce wypowiadać zdań do nagłówków, nie wywołuje kontrowersji. Jest miły i stonowany. Ale my znamy go z konferencji prasowych i wywiadów. Gdy pracuje z drużyną, jest bardziej stanowczy i ma pełną władzę nad zawodnikami. Wierzy jednak, że tylko idąc spokojnie i cierpliwie, dochodzi się na sam szczyt - charakteryzuje go dziennik "El Pais". Pod koniec 2018 roku został wyciągnięty z klubowych rezerw, by zastąpił Eusebio Sacristana. I wydawało się, że będzie jak sezon wcześniej, gdy przez dziewięć spotkań prowadził Real po zwolnieniu Asiera Garitano, a później wrócił do rezerw. Ale skończył się sezon, rozpoczęły przygotowania do kolejnego, a Alguacil cały czas był pierwszym trenerem. Krytykowanym, dodajmy, bo dziennikarze i eksperci zarzucali mu, że organizuje tylko jeden trening dziennie, chociaż stałą praktyką w większości zespołów w okresie przygotowawczym są dwie sesje jednego dnia. Wyszło na jego. Ma zespół wybiegany i dobrze przygotowany fizycznie, co potwierdza dziewięć zwycięstw w dwunastu meczach rozegranych od początku 2020 roku. Jego ogólny bilans w tym sezonie jest wprost znakomity: 20 zwycięstw w 32 spotkaniach.

Odcisnął na drużynie swój stempel. Zarówno w stylu gry, jak i składzie. Razem z dyrektorem sportowym Roberto Olabe stworzył zespół, w którym jest tylko pięciu zawodników urodzonych przed 1992 rokiem. Alguacil wydaje się idealny, by nimi zarządzać. Ma coś z pedagoga i mentora. Przez kilkanaście lat pracował w akademii: zaczynał od najmłodszych, a kończył z prawie dorosłymi piłkarzami rezerw. Zna każdy kąt akademii. Zna każdego piłkarza i ma odwagę, by wprowadzać ich do pierwszego zespołu. Dzisiaj w 24-osobowej kadrze jest aż 14 wychowanków. I to oni stanowią trzon zespołu. Kapitanem jest 22-letni Mikel Oyarzabal. Na boisku otaczają go 21-letni Martin Odegaard, 23-letni Mikel Merin, 22-letni Igor Zubeldia i 20-letni napastnik Alexander Isak, nazywany w Szwecji „nowym Ibrą” ze względu na obce pochodzenie, warunki fizyczne, styl gry i pewność siebie.

Real Sociedad to dobry klub dla zawodników wchodzących do wielkiej piłki, ale też potrzebujących potwierdzenia na najwyższym poziomie. Real Madryt oddał na wypożyczenie Odegaarda, zakładając, że ściągnie go dopiero w czerwcu 2021 roku. Ale Norweg gra tak dobrze, że Zinedine Zidane chce mieć go już tego lata i szykować na następcę Luki Modricia. Gdy Real Sociedad eliminował Królewskich na ich stadionie w ćwierćfinale Pucharu Króla, kibice na stojąco oklaskiwali Odegaarda. Zagrał koncertowo. W San Sebastian odbudowuje się też Adnan Januzaj, który siedem lat temu wystrzelił w Manchesterze United, a później ginął w kolejnych klubach. Na mecze Realu coraz częściej spogląda też Luis Enrique, selekcjoner Hiszpanów, bo pewniakami do wyjazdu na Euro stają się Oyarzabal i Merino.

Odczarować Camp Nou

W Hiszpanii pisze się, że będzie to starcie drużyn na kacu: Barcelony po porażce w Klasyku z Realem Madryt i oddaniu prowadzenia w tabeli, i Realu Sociedad, który dopiero w czwartek nad ranem wrócił z Mirandes. Na piłkarzy czekało kilkaset kibiców, którzy śpiewali, że "oto jest zespół mistrzów!". - Z jednej strony jest zmęczenie, ale z drugiej jest też ta bardzo dobra energia po wywalczeniu awansu do finału Pucharu Króla. Już w drodze z Mirandes myślałem o meczu z Barceloną i szukałem sposobu, by wygrać - mówił na konferencji prasowej Imanol Alguacil. Nie będzie łatwo. Real przegrał na Camp Nou 21 ostatnich meczów! Ostatnie zwycięstwo odniósł w sezonie 1990/1991, gdy Alguacil sam był jeszcze piłkarzem i grał na obronie. - Może zadziała powiedzenie, że do trzech razy sztuka? - uśmiechał się trener Realu. - Ostatnie dwa mecze na Camp Nou przegraliśmy minimalnie 0:1 i 1:2.

W Barcelonie więcej niż o meczu z Sociedad mówi się o problemach wokół drużyny. To nie był przyjemny tydzień: Quique Setien musiał przepraszać za swojego impulsywnego asystenta Edera Sarabię, który z wielką energią krytykował zespół podczas El Clasico, co miało zdenerwować piłkarzy. "Catalunya Radio" podało, że część piłkarzy nie ufa Setienowi i twierdzi, że trenowanie tak wielkiego klubu, jak Barcelona zwyczajnie go przerasta. Mówiło się też, że z klubu zamierza odejść Marc-Andre ter Stegen. Poza tym wciąż wracano do afery hejterskiej. I nawet jeśli część z tych informacji okaże się zwykłymi plotkami, to dobrze oddaje to klimat wokół drużyny. Poprawić go można tylko zwycięstwami. Pierwsza okazja już w sobotę o 18:30.