Robert Lewandowski skradł show w meczu Crvena zvezda - FC Barcelona (2:5), w którym zdobył swoje bramki nr 98 i 99 w Lidze Mistrzów. "Po byciu lekko niezdarnym w kilku pierwszych akcjach, wykorzystał dobitkę, by strzelić jednego gola, oraz dośrodkowanie Kounde, by strzelić drugiego. To już prawie setka" - tak pisały o jego występie hiszpańskie media. A jego popisy z trybun śledził wyjątkowy gość.
Środowe starcie odbyło się na Stadionie Rajko Miticia, nazywanym także "Marakaną", co nawiązuje do słynnego obiektu znajdującego się w brazylijskim Rio de Janeiro. Może on pomieścić nieco ponad 50 tys. kibiców, a na ostatnim spotkaniu uwagę zwracała zwłaszcza jedna postać.
Popisy Lewandowskiego i spółki z widowni śledził serbski tenisista Novak Djoković, 24-krotny mistrz Wielkiego Szlema w singlu. "Najbardziej utytułowany tenisista w historii, przyjechał do Belgradu, aby śledzić mecze rozgrywanego obecnie turnieju ATP. I nie przegapił okazji, aby śledzić pojedynek Zvezdy z jednym z faworytów LM" - napisał serbski portal sportklub.n1info.rs. I można zakładać, że wspierał klub z Belgradu, zatem wynik raczej go nie ucieszył.
37-latek mógł sobie pozwolić na taką wizytę, gdyż z powodu kontuzji wycofał się z turnieju ATP Finals i zakończył sezon. Na trybunach Marakany towarzyszył mu Filip Krajinović, w przeszłości 26. tenisista świata, który niedawno przeszedł na sportową emeryturę.
Wizytę Djokovicia odnotowało także katalońskie "Mundo Deportivo", przekonujące, że tenisista był "pod wrażeniem Barcelony". "Nie tylko był świadkiem dobrej passy Barcy, [...] ale też był zdumiony oglądaniem na żywo wybryków Lamine’a Yamala, kontroli gry Pedriego i trzech asyst Kounde" - czytamy. Widział także "nos do bramek" Lewandowskiego.
Następny mecz Ligi Mistrzów FC Barcelona rozegra na własnym boisku. We wtorek 26 listopada podejmie Stade Brest, a Robert Lewandowski spróbuje zdobyć setną bramkę w Lidze Mistrzów.
Komentarze (1)
Tylko spójrz, kto oglądał Lewandowskiego w Belgradzie. Absolutna gwiazda