Dinamo Zagrzeb katastrofalnie rozpoczęło zmagania w Lidze Mistrzów. W Monachium przegrało z Bayernem aż 2:9 - to pierwszy przypadek w historii tych rozgrywek (nie licząc Pucharu Europy), że zespół stracił tyle bramek w jednym spotkaniu.
"Chorwaci mieli nawet szansę na wyrównanie, ale monachijska drużyna się obudziła i całkowicie rozbiła słabszego rywala o ścianę. Niemcy z południa wpadli w prawdziwy szał, nie dopuścili ponownie przytłoczonych gości do niczego" - komentowały niemieckie media. A co piszą te chorwackie?
"Największa porażka Dinama w historii" - tak zatytułowano tekst opublikowany w portalu index.hr. "Bayern strzelił już trzy gole w pierwszej połowie, dopiero po przerwie Dinamo wróciło na chwilę do gry i po wyraźnych bramkach na początku drugiej połowy doprowadziło do stanu 3:2. To jednak tylko rozwścieczyło zawodników Bayernu, którzy do końca bezlitośnie "wypełniali" siatkę Ivana Nevisticia". W artykule podkreślono, że niemiecki zespół "dominował od pierwszego gwizdka", a jedyny dobry moment zagrzebian nastąpił między 48. a 50. minutą, gdy ze stanu 0:3 wyszli na 2:3.
"Całkowita porażka w Monachium: obrona rozbiegła się na wszystkie strony, a dziewiątka w siatce jest niedopuszczalna!" - grzmi portal 24sata.hr. Tam napisano wprost, że Bayern to dla zespołu z Zagrzebia "inny świat". "Ale takiej impotencji nikt się nie spodziewał. A wynikająca z tego hańba poważnie odbije się echem w Europie. Niestety..." - gorzko dodano.
O "bolesnej lekcji" pisze z kolei dziennik "Sportske Novosti". "Tylko naiwni ludzie spodziewali się, że Dinamo się odkupi (po słabym starcie w lidze chorwackiej - red.). Ten wstyd będzie miał konsekwencje. Dinamo tylko się patrzyło i nawet przez przypadek nie mogło nadążać za Bayernem" - napisano.
Przypomniano, że już w 2015 r. drużyna z Zagrzebia została rozbita przez Bayern (0:5) i oba te spotkania mają pewne punkty wspólne. "To był jeden z tych meczów, kiedy z niecierpliwością czeka się na koniec, bo od pierwszej minuty praktycznie wszystko jest jasne. (...) Niestety, teraz też tak było. Minęło dziewięć lat, w obu zespołach zmienili się zawodnicy, ale różnica w jakości pozostała identyczna" - boleśnie konkludują Chorwaci, niemający złudzeń, że mistrz ich kraju "w żadnym wypadku nie jest nawet blisko" Bawarczyków.
Uznano, że nawet krótki okres dobrej gry na początku drugiej połowy przyniósł więcej złego niż dobrego: "Była to fałszywa nadzieja, dopiero użądlenie osy rozgniewało rozwścieczonego niedźwiedzia. I bawarska "wyprawa karna" ruszyła na nowo…". Później padają jeszcze słowa o "zawstydzeniu i wynikającym z niego upokorzeniu" czy "haniebnej porażce". "Można przegrać, ale otrzymać dziewięć trafień!!?? W Lidze Mistrzów..." - nie dowierzają Chorwaci. A mogło być jeszcze gorzej, gdyż "bawarski klub nie zatrzymał się nawet po dziewiątym golu, licząc na dwucyfrowe zwycięstwo".
Niewielkim pocieszeniem dla Dinama Zagrzeb może być to, że w najbliższym czasie z kolejnym tak wymagającym rywalem jak Bayern Monachium nie zagra. Do końca fazy ligowej Chorwatów czekają spotkania kolejno z: Monaco, Salzburgiem, Slovanem Bratysława, Borussią Dortmund, Celtikiem, Arsenalem i Milanem.