Ostatniego dnia MŚ w Eugene trener Aleksander Matusiński spotkał się z grupką polskich dziennikarzy, by wyjaśnić wszystkie porażki biegaczek na 400 metrów. Trudno nie dostrzec, że odpadnięcie w eliminacjach znakomitej sztafety to pokłosie konfliktu, jaki powstał w grupie już pierwszego dnia MŚ.
Pierwszego dnia MŚ w Eugene w reprezentacji Polski rozpętało się piekło. Anna Kiełbasińska odmówiła startu w sztafecie mieszanej 4x400 metrów. Nasza druga najszybsza w tym roku zawodniczka wydała oświadczenie. Poinformowała, że trener Aleksander Matusiński obiecał jej start tylko w finale, bez konieczności biegania również kilka godzin wcześniej w eliminacjach. Trener w ostatniej chwili chciał, by Kiełbasińska jednak pobiegła dwa razy, bo zorientował się, że przed finałem będzie mógł dokonać tylko jednej zmiany (na igrzyskach w Tokio, gdzie wywalczyliśmy złoto, zrobił trzy zmiany).