Majka zdradza swoje cele przed Giro d'Italia: Nie mam nic do stracenia

Rafał Majka chce powalczyć o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej Giro d'Italia. Polak do wyścigu przystępuje ze spokojem, w zespole Bora-hansgrohe mając partnerów w osobach Patricka Konrada oraz Petera Sagana.

Majka przed startem w Giro d'Italia wygląda na zrelaksowanego. Na pytania dziennikarzy odpowiada po włosku i angielsku z dobrze opanowanym tonem sportowca, który zrealizował swoje założenia i w którego głowie nie ma miejsca na niepotrzebne gdybania. - Co przyjdzie, to przyjdzie. Na pewno dwoma faworytami są [Simon] Yates i [Geraint] Thomas, no i [Vincenzo] Nibali, bo on zawsze łapie dobrą formę na Giro. Zobaczymy z dnia na dzień: jestem dobrze przygotowany, spokojny, mam mocny zespół i chcę pojechać dobre Giro - powiedział w czwartek niewielkiej grupce reporterów podczas wirtualnej konferencji prasowej.

Zobacz wideo Straszny wypadek na Tour de Pologne. "Widziałem mnóstwo krwi na asfalcie"

Gdybanie słychać jednak wyraźnie przed startem Giro. Włoski wyścig trzytygodniowy rusza w sobotę, 3 października. Rozgrywana normalnie w maju impreza rozpoczyna się z nadzieją, że jej kolumna uniknie przypadków koronawirusa oraz złej pogody w na górskich przełęczach, przez które peleton poprowadzi trasa.

Majka przed startem nie wdawał się w takie dywagacje. 31-latek do rywalizacji przystępuje podbudowany nie tylko swoimi wynikami w imprezach przygotowujących do trzytygodniowej batalii we Włoszech – Tour de Pologne i Tirreno-Adriatico – ale także możliwościami zespołu, w którego barwach wystąpi. Polak na górskich odcinkach współpracował będzie z Austriakiem Patrickiem Konradem, a duetowi pomóc ma Paweł Poljański.

- Wierzę, że o losach wyścigu będzie decydował ostatni tydzień zmagań. Mamy bardzo mocną ekipę. Patrick Konrad też szykuje się na klasyfikację i chciałby wygrać etap. Jestem spokojny, nie jestem chory, wiem, że trzeba robić swoje i że przy odrobienie szczęścia wyścig sam się ułoży - ocenił.

Opanowaniu przed startem trudno się dziwić – Majka jedzie swój 17 wyścig trzytygodniowy, a w gronie startujących w Giro jest jednym z pięciu kolarzy, którzy w pierwszych dziesiątkach zakończyli sześć lub więcej takowych. Giro d'Italia nigdy nie skończył poza pierwszą siódemką, ale na jego trasie nie wygrał też etapu ani nie zbliżył się do podium klasyfikacji generalnej. 

Kolarz z Zegartowic przed sezonem 2020 zapowiadał bardziej agresywną jazdę i podejmowanie ryzyka w rozgrywkach o zwycięstwo. Polak, póki co trzyma się tej deklaracji: w okrojonym pandemią wirusa SARS-Cov-2 sezonie wykorzystywał swoje szanse i ofensywne akcje inicjował podczas wyścigów Tour de Pologne i Tirreno-Adriatico, kończąc je odpowiednio na 4. i 3. miejscu.

- Czuję się dobrze, po Tirreno-Adriatico odpoczywałem, potem trenowałem na wysokości. Pierwszy tydzień będzie kosztował sporo energii, ale ja nie mam nic do stracenia, szczególnie w kontekście czasówki - zapowiedział.

Trasa tegorocznego Giro d'Italia oferuje 65 kilometrów jazdy indywidualnej na czas, rozbitych na trzy etapy

Majka w konkurencji tej nie wypadał źle, ale starał się raczej minimalizować straty do rywali niż nad nimi zyskiwać. Polak wie, że ważny dzień czeka go na 34-kilometrowej próbie w Valdobbiadene na etapie 14, natomiast z nadzieją patrzy na górskie odcinki Dolomitów i Alp, które zostały zaplanowane na koniec drugiego i trzeci tydzień zmagań.

Majka, który przed rokiem skończył na 6. miejscach Giro d'Italia i Vuelta a Espana, ma pojęcie z kim przyjdzie mu się spotkać w ofensywnych akcjach tegorocznego "Corsa Rosa".

- W drugim tygodniu zacznie się trudne Giro, na pewno będzie kilku kolarzy, jak Yates czy Fuglsang, którzy będą atakowali. Wiemy, że Thomas jest mocniejszy na czas, więc oni będą chcieli wypracować różnice - powiedział, wskazując na Brytyjczyka i Duńczyka, z którymi atakował już na trasie Tour de Pologne. - Chcę powalczyć o dobry wynik w generalce, chcę spróbować, jeśli będę się dobrze czuł. Jeśli będzie tak jak na Tirreno, to nie ma się czym martwić - zapewnił. 

Majka: Nie mogę się doczekać ścigania

Dla Majki obecność Konrada w czołówce górskich etapów powinna być miłą odmianą. Polak dotychczas w finałach górskich etapów Grand Tourów zwykle jeździł osamotniony: tak podczas Giro w latach 2016 i 2019, jak i na Vuelta a Espana w ubiegłym roku. Austriak dwa lata temu zajął 7. lokatę w Giro, natomiast w roku ubiegłym finiszował trzeci w Tour de Suisse. Do Włoch zmierza po 7. miejscu w Strzale Walońskiej.

- [Sagan i Majka] To dobre towarzystwo. Jechałem z nimi wyścigi, z Rafałem przygotowywałem się w tym roku. Nie mogę się doczekać ścigania, przy odrobinie szczęścia możemy odnieść sukces w tym Giro. To będzie bardzo otwarty wyścig - ocenił 28-latek.

Konrad także zainteresowany jest wynikiem w czołówce wyścigu, ale ma świadomość, że na starcie staje spore grono kolarzy zdolnych osiągnąć wynik podobny do jego najlepszego rezultatu.

- Myślę, że jeśli udałoby się osiągnąć wynik w pierwszej piątce, to byłby to wielki sukces. Ten rok jest jednak wyjątkowy, widzieliśmy sporo niespodzianek, także w finale Tour de France. Moim celem jest dobry wynik w klasyfikacji generalnej, dwa lata temu byłem tu już siódmy, fajnie byłoby powtórzyć wynik na tym poziomie - zadeklarował.

Zanim polsko-austriacki duet wjedzie na górskie przełęcze, w zamieszaniu na pagórkowatych i bardziej płaskich odcinkach trzymał się będzie Petera Sagana

Słowak debiutuje w wyścigu i na celowniku ma etapowe zwycięstwa. Etapy, na których były mistrz świata może szukać okazji, to dla zawodników takich jak Majka dni do przejechania bez strat. O ile Polak sprężać się będzie musiał już na trzecim odcinku, zakończonym wspinaczką na Etnę, na niewielkich podjazdach czy pagórkach pierwszego tygodnia nie ma wiele do ugrania. Na etapach drugim, czwartym, szóstym, siódmym i ósmym może za to mieć nadzieję, że czujna jazda pozwoli mu na uniknięcie kraks i niepotrzebnych gonitw.

Majka, który za sobą ma już sześć grandtourowych startów z Saganem, chce w ten sposób wykorzystać obecność Słowaka w składzie. - Na pewno chcemy wygrać etapy, a to nie przeszkadza w tym, że ja jadę na generalkę. Dla mnie lepiej, że będę jechał z przodu peletonu, tam jest znacznie łatwiej. Pierwszy tydzień jest na pewno trudniejszy niż poprzednich latach, szczególnie że trzeciego dnia mamy już trudną wspinaczkę na Etnę. Te etapy pokażą jak przygotowani są faworyci - ocenił.

Więcej o kolarstwie przeczytasz na portalu rowery.org

Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl