- Kasia na tych igrzyskach spała na korytarzu. Na łóżku, bo nie było dla niej miejsca w pokoju. Kasia miała mieszkać z Olgą w pokoju. Okazuje się, że Olga jest przeziębiona i nie chce z nią mieszkać, żeby nie złapać tego wirusa, więc idzie do innego pokoju. Później mieszka w tym pokoju sama, ale nagle przyjeżdża ekipa 400 metrów i mówi: "Wypad z tego pokoju". I ona nie ma gdzie iść. Wyciągnęła to łózko i spała na korytarzu - opowiedział Dawid Tomala na antenie TVP Sport.
Faktycznie, sytuacja ze spaniem w innym pokoju przez chorobę Olgi Chojeckiej miała miejsce, ale relacja Dawida Tomali różni się od perspektywy Kingi Gackiej, a nawet Katarzyny Zdziebło, czyli samej zainteresowanej. Gacka wprost stwierdziła, że historia opowiedziana przez chodziarza zawiera nieprawdy, a Zdziebło spała w salonie, a nie na korytarzu.
Do sprawy odniosła się sama chodziarka. Rzuciła nowe światło i ujawniła kolejne szczegóły. Wszystko działo się dwa dni przed startem Zdziebło w chodzie na 20 kilometrów. Rywalizacja w jej konkurencji odbyła się w czwartek (zajęła 30. miejsce), a biegaczki dotarły do wioski we wtorek wieczorem.
- Mieszkam w pokoju z Olgą Chojecką, a ona w ostatnim czasie chorowała. Ja z kolei ostatnio mam niską odporność i łatwo łapię infekcje. Uznałam, że na ostatniej prostej nie mogę zaprzepaścić ciężkiej pracy i dlatego wolałam się odizolować. Żałuję, że cała akcja z przenoszeniem łóżka odbyła się dopiero o godzinie 23. na dwie noce przed startem. Chciałam już iść spać, a okazało się, że do wioski dojechała nowa zawodniczka i zajęła miejsce, w którym spałam wcześniej - wyznała w rozmowie z WP SportoweFakty.
Tomala wspomniał też o zasłanianiu się zasłoną prysznicową. Zdziebło potwierdziła, że musiała jej użyć w konkretnym celu.
- No właśnie nie do końca. Przeniosłam swoje łóżko do części wspólnej naszego apartamentu, wykorzystałam nawet kotarę prysznicową, by zapewnić sobie nieco więcej prywatności - przyznała chodziarka.
Niestety, Zdziebło nie mogła otrzymać nowego pokoju. Poinformowano ją, "że wszystkie miejsca w wiosce są już zajęte". - To trochę dziwne, że nie przygotowano się na sytuację, w której jeden zawodnik będzie chory. Przy dużych apartamentach taka osoba ma kontakt z innymi sportowcami, a już najbardziej narażona jest druga osoba z pokoju. Okazało się jednak, że nawet w takich przypadkach nie ma jakichś oddzielnych pokoi dla przeziębionych sportowców. Przyznam, że w tej sytuacji bardzo szkoda mi Olgi, bo przecież wiem, że nie chciała zachorować - skomentowała.
Jeszcze dwa lata temu Katarzyna Zdziebło była wśród najlepszych chodziarek na świecie. Zdobyła dwa srebrne medale podczas mistrzostw świata w Eugene i srebro mistrzostw Europy w Monachium. Masa kontuzji i chorób, z którymi zmagała się przez ostatnie 1,5 roku, sprawiły, że nie mogła zbudować odpowiedniej formy na IO w Paryżu. Niewiele brakowało, by zabrakło Zdziebło w stolicy Francji.
- Po prostu marzyłam, by tu wystartować, a o dobrym wyniku mogłam jedynie pomarzyć. Przecież jeszcze niedawno leczyłam pękniętą kość udową. Kontuzję zdiagnozowano po ostatnich mistrzostwach Europy, czyli sześć tygodni temu. Rehabilitacja kosztowała mnie osobiście kilkanaście tysięcy złotych. Można żartobliwie powiedzieć, że do chodu na igrzyskach przygotowywałam się głównie jeżdżąc na rowerze - dodała w rozmowie z "SF".
Komentarze (9)
Polka miała usłyszeć od koleżanki "Wypad z pokoju". Mówi, jak było naprawdę