Biathlon. Nowakowska: W najgorszym śnie nie sądziłam, że przygotowania będą tak ciężkie

- Na początku przygotowań powiedziałam trenerom, że chciałabym mocno zacząć sezon, a nie tylko dobrze wypaść na mistrzostwach świata - mówi Weronika Nowakowska w rozmowie ze Sport.pl. W czwartek o 17.15 pobiegnie w pierwszych indywidualnych zawodach biathlonowego Pucharu Świata 2015/16. Relacja na żywo w Sport.pl.

Nowakowska w zeszłorocznych mistrzostwach świata w Kontiolahti wywalczyła srebrny medal w sprincie i brązowy w biegu pościgowym. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata zajęła najwyższe w karierze 14. miejsce, choć w pojedynczych zawodach ani razu nie stanęła na podium. O tym, czego możemy się spodziewać w sezonie 2015/16 mówi w rozmowie ze Sport.pl.

Tadeusz Kądziela: Słyszałem, że przed tym sezonem kadra dostała porządny wycisk.

Weronika Nowakowska: Przygotowania były cięższe niż zawsze. W najgorszym śnie nie sądziłam, że tegoroczne lato i jesień będą tak ciężkie jak były, ale mam nadzieję, że to mnie tylko umocniło i będę potrafiła utrzymać równie wysoki poziom jak w ubiegłym roku.

W czasie przygotowań wystąpiły problemy z plecami. Jak bardzo poważne?

- Trening był dla mnie szczególnie obciążający, bo jestem typem sprinterki, a dostałam końską dawkę wytrzymałości. Prowadziłam też bardzo ciężki trening siłowy i to spowodowało, że byłam przemęczona. Na przełomie sierpnia i września z moimi plecami było bardzo źle, choć cały czas pracowali ze mną fizjoterapeuci, od lekarza dostawałam leki przeciwzapalne. W końcu po serii badań okazało się, że mam zapalenie więzadeł w kręgosłupie. Wtedy dostałam poważniejsze zastrzyki, trochę przerwy i to zdecydowanie pomogło.

Mam nadzieję, że pożar został ugaszony i mogę być spokojna jeśli chodzi o zdrowie. Niemniej muszę pilnować tych pleców bo bieganie z karabinem czasem wywołuje ból, tak jak podczas ostatnich zawodów w Sjusjoen. Z kolei podczas super-mikstu Pucharu Świata w niedzielę wszystko było w porządku i mam nadzieję że z pomocą lekarza jakoś będziemy to utrzymywać ten stan.

Jakie są cele na ten sezon?

- Mam w głowie bardzo konkretne cele, ale nie lubię zapowiadać, wolę pokazywać ludziom jak je realizuję. Nie ukrywam, że chciałabym być na podium Pucharu Świata w pojedynczych biegach, przynajmniej raz. Myślę, że sztafeta może być bardzo mocna w tym sezonie i na starty w niej też liczę. Dla mnie w tym sezonie ważny jest cały Puchar Świata, nie tylko mistrzostwa świata. Celem jest też utrzymanie równej formy i zakwalifikowanie się do trzynastki klasyfikacji generalnej PŚ, czyli poprawienie wyniku sprzed roku.

W zeszłym sezonie byłyście świetnie przygotowane do mistrzostw świata, ale sezon był w kratkę i bez większych sukcesów. Jaka jest szansa, że w tym roku będzie lepiej?

- Tego nie wiem, to pytanie należy kierować głównie do trenerów. Na początku przygotowań powiedziałam im, że chciałabym mocno zacząć sezon, a nie tylko dobrze wypaść na mistrzostwach. Powtarzam, dla mnie w tym roku ważny jest cały Puchar Świata, nie tylko impreza docelowa. Zobaczymy jak to wyjdzie, czekamy na pierwsze starty.

Podchodzimy do sezonu trochę z marszu i cierpliwie patrzymy co się wydarzy i gdzie będziemy. Ja mogę powiedzieć, że jestem zdrowa, przepracowałam okres przygotowawczy, ale trudno mi się ocenić która jestem w stawce. Nie biegałyśmy żadnych testów, tylko jedne zawody w Sjusjoen i niedzielne sztafety, a na przykład Norwegowie są już po wielu startach i na pewno na wejście są na innym poziomie niż my. U nas to jest planowane na zasadzie nakręcania się ze startu na start. Muszę pobiec dwa-trzy razy, żeby zobaczyć co się dzieje.

A jakie są taktyczne plany na ten sezon, może coś warto odpuścić?

- Każde zawody do których podchodzę, biegam na maksa. Aczkolwiek nie do każdych tak samo się przygotowuję, tak było na przykład z super-mikstem.

Program Pucharu Świata nie ułożył się dla mnie najlepiej. Najpierw sztafety mieszane, potem bieg indywidualny, który też nie należy do moich ulubionych dystansów, a dopiero potem sprint. Tak naprawdę czekam na ten sprint, żeby zobaczyć, która jestem w stawce.

Pani słabszym elementem było strzelanie, jak wyglądały przygotowania w tym elemencie?

- Na początku sezonu przygotowawczego mieliśmy możliwość konsultowania się z trenerem strzelania, panem Tadeuszem Czerwińskim, było to ciekawe doświadczenie. Natomiast jeżeli o sam trening strzelecki to niewiele się zmieniło, może to, że czuwa nad nami trener Sikora a nie trener Kołodziejczyk.

A pokazywany na Facebooku scatt, czyli laserowy trenażer strzelecki?

- To nie jest żadna nowość, pracowaliśmy na tym sprzęcie jeszcze z trenerką Nadią Biłową. W tym roku tych treningów było więcej niż w poprzednich latach i to faktycznie był pomysł trenera Sikory. Mamy też przyrząd do ważenia nabojów, bo trener stara się wyeliminować wszelkie błędy techniczne, niezależne od zawodników. Stąd pomysł by ważyć i sortować naboje.

Przeglądy techniczne przeszły też karabiny, w moim została wymieniona lufa, bo okazało się, że jest zużyta i nie trzyma skupienia. Dziękuje, że w kadrze pilnują tych rzeczy, dzięki temu możemy być spokojniejsi.

Do kadry A wrócili mężczyźni, jest też kilka młodszych osób. Co to wnosi?

- To dobrze wpływa na atmosferę, wprowadzają fajną energię. My już jesteśmy takie rutyniary, po prostu wychodzimy na trening bo to jest nasza praca. Oni bardzo mocno tym żyją, tak jak ja dziesięć lat temu, to jest fantastyczne.

Chyba nigdzie na świecie młodzi zawodnicy nie mają takich warunków jak w naszej kadrze. Opieka fizjoterapeutów, dwóch trenerów, lekarza. Chyba nawet ich rówieśnicy z Niemczech i Francji nie mieli takich przygotowań jakie funduje Polski Związek Biathlonu. I dobrze, że tak jest. Mogą ćwiczyć w mocniejszej grupie, mają kogoś kto ich ciągnie i to jest fantastyczne. Trenujemy bardzo podobnie, choć dzieli nas czasem ponad 10 lat różnicy.

W zawodach w Sjusjoen nieźle wypadła 18-letnia Kamila Żuk. Czy jest już gotowa na starty w Pucharze Świata i walkę o punkty?

- To bardzo utalentowana i pracowita zawodniczka, ale na pewno nie jest jeszcze przygotowana na serię czterdziestu startów. Obie z Kingą Mitoraj są zdolne, ale nie jest to jeszcze czas żeby mogły na stałe zagościć w PŚ i startować co drugi dzień w trzech kolejnych biegach. Szybko byłoby po nich, mówię to z własnego doświadczenia. Potrafią fajnie wystartować, ale nie przy tak dużym obciążeniu startami jak starsze zawodniczki, nie są na tyle wytrzymałe. To widać na przykładzie Moniki Hojnisz która jest od nas młodsza i do tej pory nie wytrzymywała równo całego sezonu.

W Oestersund wystartuje Magdalena Gwizdoń, która wygrała sprint w Pucharze IBU w Idre.

- Ja się bardzo cieszę, bo udowadnia, że pomimo wieku zasługuje by być członkinią kadry A i być w pierwszym składzie. Cieszę się, że miała udany początek sezonu, bo to umacnia i motywuje. Pokazała, że w kadrze B też można się dobrze przygotować, nawet mając gorsze warunki.

Od tego sezonu znów startuje Pani pod panieńskim nazwiskiem Nowakowska...

- Chyba każdy wie, albo się domyśla, jaka jest przyczyna zmiany nazwiska. Po prostu przyszedł czas na podjęcie życiowych decyzji które wisiały nade mną od dłuższego czasu. Zdecydowałam się to zrobić i jestem z tego zadowolona.

Rusza sezon biathlonowy! Jesteś gotowy na Rach-ciach-ciach? [QUIZ]

Który sport zimowy lubisz najbardziej?
Więcej o: