Po zakończeniu rywalizacji w wielkoszlemowym US Open, gdzie odpadła w drugiej rundzie, wyeliminowana przez Karolinę Muchovą, Naomi Osaka miała prawie miesięczną przerwę od gry. Do akcji wróciła dopiero pod koniec września na turnieju WTA 1000 w Pekinie. Japonce poszło tam naprawdę solidnie. Ograła m.in. Kazaszkę Julię Putincewą czy Włoszkę Lucię Bronzetti i dotarła aż do 1/8 finału.
Niestety dla niej tam nie udało jej się przejść późniejszej zwyciężczyni całej rywalizacji Coco Gauff, ale powód porażki sprawił, że był to podwójny dramat. Otóż przy stanie 1:1 w setach (6:3, 4:6 z perspektywy Japonki) Osaka musiała wycofać się z dalszej gry. Okazało się, że powodem był uraz pleców. - Bolały mnie już na ostatnim treningu i szczerze mówiąc, nie byłam pewna, czy w ogóle będę mogła grać, ale chciałam spróbować. Niestety w trakcie meczu sytuacja stopniowo się pogarszała - pisała wówczas po wszystkim czterokrotna mistrzyni wielkoszlemowa.
Skala koszmaru była o tyle duża, że już 21 października startuje turniej WTA 500 w Tokio, czyli rzecz jasna w stolicy kraju pochodzenia Osaki. Pojawiła się spora obawa, że nie będzie mogła ona wystąpić z powodu urazu. Te obawy niestety przemieniły się w rzeczywistość. Japonce nie udało się wyleczyć na czas, przez co wycofała się z tokijskiej rywalizacji. To wielki cios zarówno dla zawodniczki, jak i jej kibiców, którzy z pewnością wyczekiwali jej występu. Osaka to jednokrotna zwyciężczyni rywalizacji w Tokio. Udało jej się to w 2019 roku, gdy pokonała w finale Anastazję Pawluczenkową.
Rywalizacja w Tokio rozpocznie się w poniedziałek 21 października, a zakończy w niedzielę 27 października. Obrończynią tytułu z zeszłego roku jest Rosjanka Weronika Kudermietowa, która pokonała wówczas m.in. Igę Świątek. Najwyżej rozstawioną zawodniczką w tym roku będzie trzecia rakieta świata Jessica Pegula.