Półfinał turnieju WTA 500 w Waszyngtonie, ćwierćfinał WTA 1000 w Toronto i wygranie zmagań w "tysięczniku" w Cincinnati - to występy Aryny Sabalenki (2. WTA) na kortach twardych po zakończeniu gry na trawie. Forma Białorusinki w ostatnim czasie szła w górę i w Cincinnati wygrała cały turniej, pokonując m.in. Igę Świątek (1. WTA) w półfinale 6:3, 6:3.
Ostatnie wyniki sprawiły, że Aryna Sabalenka wyrosła na faworytkę numer jeden do wygrania US Open. Tegoroczna mistrzyni Australian Open ma już za sobą mecz w pierwszej rundzie na nowojorskich kortach. Zmierzyła się w niej z Australijką Priscillą Hon (203. WTA).
Białorusinka nie zachwyciła w spotkaniu z o wiele niżej notowaną rywalką, ale zrobiła swoje. W pierwszej partii dwukrotnie przełamała serwis Hon, wygrywając seta 6:3. W drugim było więcej zwrotów akcji. Sabalenka prowadziła 3:1, ale wtedy przegrała swojego gema serwisowego i Australijka miała wszystko, żeby doprowadzić do remisu. Nie wykorzystała jednak prowadzenia 40-0, została przełamana, w kolejnym gemie miała pięć break pointów i też nie wykorzystała żadnego z nich. Ostatecznie po 79 minutach Sabalenka wygrała 6:3, 6:3 i awansowała do drugiej rundy US Open.
- Mimo że nie grałam swojego najlepszego tenisa, to walczyłam o każdy punkt i starałam się wykorzystać każdą okazję. Jestem szczęśliwa, że chociaż nie czułam się dzisiaj najlepiej na korcie, to udało mi się wygrać w dwóch setach. Zwłaszcza z kimś takim jak ona... To bardzo podstępna zawodniczka. Grała naprawdę świetnie i agresywnie. Nie było łatwo stawić jej czoła w pierwszej rundzie - powiedziała Sabalenka w pomeczowym wywiadzie na korcie.
W drugiej rundzie US Open Aryna Sabalenka zagra z Włoszką Lucią Bronzetti (76. WTA). Dotychczas obie panie grały ze sobą tylko raz i to spotkanie zakończyło się wygraną Sabalenki 6:3, 6:0 w Brisbanne.
Komentarze (2)
Szybko poszło! 79 minut i koniec meczu Sabalenki na US Open