Jasmine Paolini (7. WTA) prawie powtórzyła wyczyn Sereny Williams z 2016 roku. Obie panie jako ostatnie w jednym roku dotarły do finałów Roland Garros i Wimbledonu. Legendarna Amerykanka w Paryżu przegrała, ale w Londynie triumfowała. Z kolei Paolini przegrała oba finały. W Paryżu 2:6, 1:6 z Igą Świątek (1. WTA), a w Wimbledonie 2:6, 6:2, 4:6 z Barborą Krejcikovą (32. WTA) w sobotnie popołudnie.
Włoska tenisistka jest jedną z rewelacji obecnego sezonu i swoimi wynikami zapracowała na pozycję w rankingu oraz rozpoznawalność ze strony fanów. Okazuje się jednak, że niektórzy mają spory problem z wymową z jej - wydawałoby się prostego - nazwiska.
Kto ma taki problem? Otóż nie kto inny, jak 18-krotna mistrzyni turniejów Wielkiego Szlema - Chris Evert. Legendarna tenisistka komentowała mecz Paolini z Krejcikovą w amerykańskiej stacji ESPN i okazuje się, że wielokrotnie przekręcała nazwisko Włoszki, wymawiając je "Paolina".
"Niech ktoś powie Chris Evert, że nazwisko tej kobiety to Paolini. Nie Paolina", "Dopiero, co włączyłem mecz, a Chris Evert trzy razy powiedziała Paolina. Paolina gra teraz w finale?", "Chris Evert jest tak samo nie do zniesienia za mikrofonem, jak była na korcie. Dźwięk wyciszony" - napisali poirytowani kibice na portalu X.
Jeszcze inni kibice sugerowali, że Evert nie przygotowuje się do swojej pracy i jest "leniwa". "Wyobraźcie sobie, że Chris Evert potrafi odpowiednie wymówić Krejcikova, a nie potrafi Paolini".
"Chris Evert jest okropna i rasistowska. Ona nie potrafi powiedzieć Paolini. Paolina Payolini. Co do k***y. Musiałam wyciszyć telewizor i włączyć radio Wimbledon. Zawsze był też problem z negatywnymi opiniami dotyczącymi sióstr Williams" - brzmiała najbardziej radykalna opinia jednej z fanek.