Ujmująca szczerość Igi Świątek. "To miłe, ale tak naprawdę nie wiedziałam, co dokładnie zrobić"

Iga Świątek po wygranej w półfinale Roland Garros wzięła udział w ceremonii Billie Jean King. - To naprawdę mile, ale nie wiedziałam, co mam dokładnie zrobić. Nie chciałam zepsuć jej chwili - śmiała się Polka.

Po zwycięstwie w półfinale Roland Garros Iga Świątek została na korcie głównym w Paryżu. Najpierw udzielała pomeczowego wywiadu, a potem wzięła udział w wyjątkowej uroczystości. Francuzi oddają w czwartek hołd legendarnej tenisistce Billie Jean King, która dokładnie 50 lat temu wygrała Roland Garros. Amerykanka pojawiał się z tej okazji w stolicy Francji.

Zobacz wideo Dlaczego Iga Świątek nie miażdży tak jak przed Roland Garros? Powtarzała tylko: kilka dni wolnego

Świątek o Billie Jean King

Świątek na pomeczowej konferencji była pytana o Billie Jean King. - To niesamowite, że Bille wciąż jest obecna na tych turniejach. Pokazuje nam, jak bardzo jest zaangażowana. A to przecież właśnie ona sprawiła, że tenis damski jest bardziej zbliżony do męskiego. Mamy jej za co bardzo podziękować. To naprawdę miłe, że mogłam być częścią uroczystości, ale tak naprawdę nie wiedziałam, co dokładnie zrobić - powiedziała Świątek, po czym zaśmiała się.

- Nie chciałam zepsuć jej chwili. To wspaniale, że możemy porozmawiać z nią, zdobyć trochę doświadczenia i wskazówek, bo ona jest naprawdę inspirująca. Wiem, że wszyscy tak mówią, ale taka jest prawda. Bez niej tenis nie byłby taki sam - dodała Świątek.

Legenda

Billie Jean King to absolutna legenda kobiecego tenisa. Była jedną z tych tenisistek, które doprowadziły do powstania Organizacji Kobiecego Tenisa (WTA). Walczyła o wyrównanie nagród między tenisistami a tenisistkami. 

- Dziś tenisistki cieszą się nie mniejszym szacunkiem niż ich koledzy z kortu, ale nie zawsze tak było. Fundamentalne znaczenie dla zmiany postrzegania kobiecego tenisa miała tzw. Wojna płci. Pod tą nazwą kryje się seria pokazowych spotkań tenisowych między kobietami i mężczyznami. Najważniejszy pojedynek z tej serii rozegrano prawie sto lat później. W poniedziałek 20 września mija dokładnie 48 lat od meczu Billie Jean King - Bobby Riggs. Meczu, który doczekał się nawet filmowej ekranizacji - pisaliśmy na portalu Sport.pl.

Dla kobiecego tenisa Amerykanka jest tak ważna, że dwa lata temu Puchar Federacji (rozgrywki reprezentacyjne pań) zmienił nazwę na Puchar Billie Jean King. Amerykańska zawodniczka wygrała w karierze 39 turniejów wielkoszlemowych w grze pojedynczej, podwójnej i mieszanej.

Więcej o: