Szał polskich kibiców na meczu Świątek z Kasatkiną. Sędzia musiał ich upomnieć

Iga Świątek pokonała Darię Kasatkinę 6:2, 6:1 w półfinale Roland Garros! Przeszczęśliwa Polka awansowała do finału w Paryżu przy dużym wsparciu polskich kibiców. Ci jednak w pewnym momencie przesadzili z emocjami do tego stopnia, że zareagować musiał sędzia.

Na półfinał Igi Świątek w Roland Garros przyjechało do Paryża mnóstwo polskich kibiców. Było ich słychać na terenie całego obiektu już przed meczem, było ich także doskonale słychać w trakcie gry. Gdy tylko liderka rankingu weszła na kort główny im. Philippe’a Chatriera, aplauz publiczności nie miał końca. 

Polskie wsparcie

Świątek półfinałowe spotkanie rozpoczęła bardzo dobrze. Już przy pierwszej okazji przełamała Kasatkinę. Zrobiła to zresztą ponownie, bo Polka w każdym z poprzednich tegorocznych występów w Paryżu odbierała "na dzień dobry" serwis rywalkom. Świątek narzuca na przeciwniczki taką presję, że jej kolejnym rywalkom bardzo trudno jest utrzymać się w meczu.

Kasatkina wiedziała, że musi grać jak najdłuższe piłki pod samą linię końcową. Krótsze musiały kończyć się atakami ze strony Świątek. Rosjanka ryzykowała, ale przez to popełniała sporo błędów. Na początku zdołała jeszcze odrobić przewagę i wyrównać na 2:2, ale tylko na tyle było ją stać w pierwszym secie, którego przegrała 2:6.

Arbiter zareagował na okrzyk polskich kibiców

Publiczność w Paryżu była zachwycona kolejnymi udanymi akcjami Świątek. Szczególnie szczęśliwi byli polscy kibice. "Iga, Iga!", "Jesteś najlepsza!", "Kochamy cię!" - słychać było bardzo często z trybun. W pewnym momencie jednak nasi fani przesadzili. 

Podczas jednej z dłuższych wymian Rosjanka zagrała blisko linii, a kilku kibiców krzyknęło „Aut!". Zawodniczki mimo to grały dalej, a punkt ostatecznie zdobyła Świątek. Po tej akcji sędzia główny poprosił widzów, by nie odzywali się w czasie wymian. Tym bardziej, że nie mieli racji - piłka Rosjanki była w korcie. Kibice w emocjonalnym odruchu zapewne chcieli pomóc Świątek, ale na kortach tenisowych takie zachowanie nie jest dopuszczalne.

Polska tenisistka rozkręcała się z akcji na akcję i wykrzykiwała głośno swoje firmowe "Jazda!" po udanych zagraniach. Wielokrotnie unosiła też zaciśniętą pięść. Nie było po niej widać zmęczenia turniejem i niesamowitą serią zwycięstw.

Finał! Niezwykle szczęśliwa Iga Świątek

Numer 1 światowego rankingu przeważała coraz bardziej i z czasem jej przewaga nad Kasatkiną była już ogromna. Gdy w trzecim gemie drugiego seta Świątek zagrała nieco gorszy smecz i rywalka zdążyła dojść do piłki odgrywając ją Polce pod nogi przy siatce, ta nic sobie z tego nie zrobiła i popisała się znakomitym wolejem. Po tej piłce uniosła rakietę do góry i obróciła się za siebie, patrząc w kierunku swojego boksu. Tam tradycyjnie siedzieli trenerzy Maciej Ryszczuk, Tomasz Wiktorowski i psycholog Daria Abramowicz.

Drugi set nie miał większej historii. Polscy kibice nadal byli bardzo głośni i mocno wspierali Świątek, ale sędzia nie musiał już na szczęście reagować. Liderka rankingu bez problemów awansowała do paryskiego finału. Po ostatniej piłce była niezwykle szczęśliwa. 

I słusznie, bo to wielkie osiągnięcie. Może i największe rywalki Świątek odpadły już dawno z turnieju, ale grać z rolą tak wyraźnej faworytki też nie jest łatwo. W sobotnim meczu o tytuł Polka zmierzy się z lepszą z pary Martina Trevisan (Włochy) - Cori Gauff (USA). Finał zaplanowano na godz. 15.

Więcej o: