MŚ 2010. Luis Fabiano był łobuzem i leniem. Może być królem strzelców

Luis Fabiano długo próbował podbić Europę, nie udało mu się w Rennes i Porto. Dunga mu jednak zaufał i dziś 30-letni piłkarz jest jednym z głównych kandydatów do korony króla strzelców mundialu.

- Kiedyś na treningu ćwiczyliśmy akcje, w których piłkarze mogli dotknąć piłki tylko dwa razy. Niektórzy koszmarnie się mylili, ale nie Luis. On zawsze trafiał do bramki, bo jest głodny goli. Dlatego zawsze u mnie gra - opowiada Dunga.

47-letni selekcjoner od początku pracy musiał się zmierzyć z kryzysem brazylijskich specjalistów od strzelania goli. Jego poprzednicy zabierali na mundiale rozrywanych przez najlepsze europejskie kluby Romario, Bebeto, Ronaldo i Adriano. Na nieszczęście dla Dungi pierwsza trójka się postarzała, a Adriano bardziej niż z bramkarzami zmaga się z problemem alkoholowym.

Brazylijskich napastników nie sposób znaleźć w najlepszych europejskich klubach. Alexandre Pato z Milanu, uchodzący za jeden z największych futbolowych talentów, dorosłej piłki wciąż się uczy, a w edukacji przeszkadzają mu kontuzje. Dunga nie odważył się go zabrać na mundial. Wolał postawić na Fabiano.

30-letni piłkarz nie wypracował sobie w Europie takiej popularności jak Romario czy Ronaldo. Gra w Sevilli, klubie bardzo dobrym, ale w lidze hiszpańskiej przegrywającym z Realem i Barceloną, któremu udało się podbić Puchar UEFA, ale nie Ligę Mistrzów.

Brazylia - WKS 3:1. Luis Fabiano (1:0)

Dundze to nie przeszkadza, nigdy się na swoim ulubieńcu nie zawiódł. Fabiano dorobił się w reprezentacji świetnego bilansu, w 42 meczach strzelił 28 goli, został królem strzelców ubiegłorocznego Pucharu Konfederacji, w RPA trafił już trzy razy. Jego sukces w kadrze opiera się na świetnej współpracy z Kaką, z którym występował w Sao Paulo. Fabiano twierdzi, że rozumieją się bez słów, może z zamkniętymi oczami biec przed siebie, a pomocnik Realu i tak poda mu piłkę pod nogi. - Wystarczy, że na siebie spojrzymy. Mam nadzieję, że dzięki moim asystom Luis zostanie w RPA królem strzelców - mówi Kaka.

On w Europie karierę zrobił szybko, kilka lat po transferze został liderem Milanu. Fabiano nie uważano za wielki talent, kibice nie widzieli w nim kolejnego brazylijskiego czarodzieja nałogowo trafiającego do bramki.

Brazylia - WKS 3:1. Luis Fabiano (2:0)

Za pierwszym podejściem Fabiano odbił się od średniego francuskiego Rennes. 20-letni piłkarz przez rok nie zdobył w Ligue 1 nawet bramki. - Był charakternym leniem, ciężko się z nim pracowało. Z trudem zmuszałem go nawet do biegania. W dodatku nie znał języka. Nie przeszło mi przez myśl, że może z niego wyrosnąć tak dobry napastnik - mówi Christian Gourcuff, były trener Rennes.

- Był zagubionym, niedojrzałym chłopcem. Zbyt wcześnie zdecydował się na transfer - uważa bramkarz Bernard Lama.

Brazylia - Chile 3:0. Luis Fabiano (2:0)

Po powrocie do Brazylii Fabiano grał świetnie, ale dorobił się opinii łobuza. W stylu gwiazd filmów walki zdarzyło mu się powalić przeciwnika uderzeniem nogą, na innego rzucił się z pięściami.

W ojczyźnie spędził trzy lata i jeszcze raz wyjechał do Europy. Tym razem nie udało mu się zawojować ligi portugalskiej, w ciągu sezonu strzelił w Porto trzy gole. Piłkarz tłumaczył, że nie mógł się skoncentrować na grze, bo bandyci porwali i przez 60 dni przetrzymywali jego matkę. W Porto nie dostał już jednak szansy, został sprzedany do Sevilli. Dopiero tam wywalczył sobie status gwiazdora. Od przynajmniej dwóch lat obserwują go najlepsze europejskie kluby.

Do transferu ma dojść po mundialu. Według agenta Fabiano najbardziej chciałby zagrać w Milanie.

Ćwierćfinały zaczynają się od szlagieru ?

Więcej o: