Tragiczna śmierć byłego skoczka narciarskiego. "Słoweński sport w żałobie"

Nie żyje Uros Peterka, brat Primoża Peterki. Były skoczek narciarski w niedzielę wieczorem zginął w wypadku drogowym - informują słoweńskie media.

Uros Peterka miał 40 lat. Nie osiągał takich sukcesów jak jego dwa lata starszy brat Primoż Peterka, który dwukrotnie zdobył Kryształową Kulę (1996/97, 1997/98), raz wygrał Turniej Czterech Skoczni (1996/97), a w 2002 roku z drużyną olimpijską sięgnął po brązowy medal na igrzyskach w Salt Lake City. Ale młodszy z braci Peterków też skakał na nartach. Przez większość kariery w Pucharze Kontynentalnym, gdzie dwukrotnie w sezonie 2001/2002 stawał na podium. O jego tragicznej śmierci informuje w poniedziałek większość słoweńskich mediów.

Zobacz wideo Polski skoczek rozważa zakończenie kariery! "Pojawiają się takie myśli"

"Słoweński sport opłakuję stratę Urosa Peterki"

"Straszna tragedia. Słoweński sport w żałobie. Opłakuje stratę Urosa Peterki, który był członkiem słynnej rodziny skoczków" - czytamy na zurnal24.si, który informuje, że do wypadku doszło w niedzielę wieczorem na drodze regionalnej Vransko-Trojane, ale jeszcze wtedy nie było wiadomo, że tragicznie zmarłym jest Uros Peterka. O tym słoweńskie media dowiedziały się dopiero w poniedziałek.

Uros Peterka jechał na motorze. Zderzył się z ciężarówką, która zawracała i wjechała na przeciwległy pas ruchu. Były skoczek zmarł w drodze do szpitala w wyniku poważnych obrażeń. W zdarzeniu uczestniczył również 10-letni syn Peterki, któremu na szczęście nic poważnego się nie stało.

Artur SzpilkaProblemy Artura Szpilki po walce z Różańskim. "Coś poważnego"

"Mój Boże, co on ze sobą zrobił?!"

O Primożu Peterce, bracie tragicznie zmarłego Urosa, głośno zrobiło się kilka miesięcy temu, w marcu, kiedy pojawił się w słoweńskiej telewizji SLO2. Obrazek ze studia opublikował wtedy na Twitterze dziennikarz Skijumping.pl Adam Bucholz. "Brak słów" - skomentował wygląd Peterki, a pod tweetem wypowiadali się też zszokowani kibice. "Wygląda strasznie", "Mój Boże, co on ze sobą zrobił?!", "Masakra, po prostu masakra" - to tylko niektóre z komentarzy.

Po zakończeniu przez Peterkę kariery w 2011 roku na jaw zaczęły wychodzić jego problemy z alkoholem. 42-latkowi już czterokrotnie zabierano prawo jazdy za prowadzenie pod wpływem. Ostatni raz w marcu 2019 roku, kiedy też rozstał się ze swoją żoną i trafił do szpitala psychiatrycznego na oddział ds. leczenia uzależnienia od alkoholu. - W przeszłości nie myślałam o rozwodzie, bo nie chciałam, żeby doświadczyły tego dzieci. Pozwalałam na rzeczy, na które nie powinnam. Przez te wszystkie lata zewnętrznego i wewnętrznego cierpienia, przeczytałam wiele książek, które wskazały mi, że można myśleć inaczej. A potem jednej kluczowej dla mojego życia nocy zrozumiałam, że potrzebuję się z nim rozstać, bo Primoż krzywdzi już nie tylko mnie, ale i dzieci - mówiła jego żona Renata Bohinć w wywiadzie dla dodatku "Ona Plus" w dzienniku "Delo".

Żona Primoża Peterki o dramacie: Musiałam to skończyć

Bohnić to była modelka. Jej związek z Peterką był bardzo medialny. Oboje udzielali wywiadów o życiu rodzinnym. Przez lata pojawiały się co prawda pogłoski, że im się nie wiedzie, że Renata wyprowadziła się od Primoża, bo nie może znieść już tego, w jaki sposób niszczy samego siebie alkoholem, ale większość informacji para dementowała. Jeszcze w 2011 roku ogłaszała, że nadal są razem i pomimo problemów z przeszłości żyje im się dobrze.

- Dopiero teraz wiem, ile odwagi mnie to kosztowało. Byliśmy razem przez 23 lata i kiedy to się kończy, pewna część ciebie umiera. Siłę dawały mi dzieci i moja rodzina. Doświadczyłam w tej relacji nieba i piekła. Na początku stałam się królową Słowenii, gdy Primoż dużo wygrywał. Wszyscy nosili mnie na rękach, ale kilka lat później poczułam, jak to jest uderzyć o dno. Musiałam to skończyć - cytuje Bohnić w swoim tekście dziennikarz Sport.pl Jakub Balcerski, który dokładnie opisał upadek Peterki.