Problemy Artura Szpilki po walce z Różańskim. "Coś poważnego"

- Co mogę zrobić? Życie płynie dalej, nie mogę się załamywać, chociaż łatwo nie jest. Nadzieje były duże, do tego trochę złej krwi, a skończyło się... Co mogę zrobić? - pyta Artur Szpilka (24-5, 16 KO) w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", gdzie po raz pierwszy komentuje niedzielną porażkę z Łukaszem Różańskim (14-0, 13 KO).

Artur Szpilka - choć to on jako pierwszy powalił Łukasza Różańskiego - na niedzielnej gali boksu w Rzeszowie nie przetrwał w ringu nawet jednej rundy. Trzykrotnie leżał na deskach, a za trzecim razem nie mógł wstać o własnych siłach. Już kiedy upadał, sędzia ringowy Robert Gortat zakończył walkę. To był koniec. Nie tylko walki z Różańskim, ale też chyba kariery Szpilki w boksie.

Zobacz wideo "Nie ma już szans". Artur Szpilka ma jedno rozwiązanie na przyszłość

Artur Szpilka znokautowany przez Łukasza RóżańskiegoBorek ma radę dla Szpilki po druzgocącym nokaucie. "Z całym szacunkiem"

Artur Szpilka po walce z Różańskim: Życie płynie dalej, nie mogę się załamywać

Po walce Szpilka nie stanął do wywiadów, opuszczał ring półprzytomny. Od razu pojawiły się doniesienia, że doznał kontuzji kolana. - Na tyle, na ile znam swój organizm, to mam coś poważnego z nogą. Nie mogę chodzić, pomagają mi. W drugiej też jest coś nie tak ze stawem skokowym. Gdy upadłem, to masa całego ciała poszła na kolano. Czeka mnie rezonans, usg i inne badania. To nie może być żadne naciągnięcie, bo nie mogę chodzić - powiedział Szpilka, który w poniedziałek porozmawiał z Kamilem Wolnickim z "Przeglądu Sportowego".

"Czemu było tak, jak wszyscy widzieli?" - zapytał na wstępie Wolnicki. - To jest boks. Wyszedłem, myślałem, że wszystko jest w porządku. Zaczęło się super, trafiłem go, pomyślałem, że go mam, a później... trafił mnie. Chyba po pierwszym nokdaunie upadłem tak, że poczułem ból w kolanie. Nie mogłem się przemieszczać, dostałem bombę i tyle. Jutro jadę do lekarza, bo czuję, że zerwałem więzadło. Szkoda, bo naprawdę mocno przepracowałem obóz, trener Andrzej Liczik dał z siebie sto procent, ja i reszta zespołu tak samo. Co mogę zrobić? Życie płynie dalej, nie mogę się załamywać, chociaż łatwo nie jest. Nadzieje były duże, do tego trochę złej krwi, a skończyło się... Co mogę zrobić? - zapytał sam Szpilka, ale nie chciał składać żadnych deklaracji. - Kończę z porażką i kontuzjami kolan, nic więcej mi nie jest. No, boli serce i pewnie jeszcze długo tak będzie. Nie rozmawiałem jeszcze z nikim po walce, to pierwszy wywiad, ale jeszcze raz: na refleksję przyjdzie czas - dodał.

Dla Szpilki to już piąta porażka w karierze. I możliwe, że ostatnia, bo nie tylko Borek, ale też wiele innych osób związanych ze światem boksu sugerują mu zakończenie kariery. Tym bardziej że od jakiegoś czasu mówi się, że Szpilka zmieni dyscyplinę sportu. Zamieni ring na oktagon, gdzie z otwartymi ramionami przyjmą go przynajmniej dwie federacje: KSW i Fame MMA.