Sport.pl

Liga Światowa. Kadziewicz: Antiga popełnił błędy, ale zostawmy faceta w spokoju

W piątek Bułgaria, w sobotę Brazylia, w niedzielę Kanada - to rywale polskich siatkarzy w Warnie, w ich drugim turnieju tegorocznej Ligi Światowej. Wiele emocji wzbudza starcie z Kanadą, bo jej trenerem jest Stephane Antiga, który jeszcze w ubiegłym roku prowadził Polskę. - Przestał wytrzymywać presję, popełnił błędy, ale my zdobywamy mistrzostwo świata średnio co 40 lat, a ostatnie zdobyliśmy z nim na ławce. Proponuję o tym pamiętać - mówi Łukasz Kadziewicz, wicemistrz świata z 2006 roku.

Łukasz Jachimiak: Co zaskoczyło Pana bardziej na turnieju w Pesaro – zwycięstwa Polski nad Brazylią i Włochami czy porażka z Iranem?

Łukasz Kadziewicz: Porażka z Iranem oczywiście mnie zaskoczyła, nie powinna się przydarzyć. Mieliśmy wyraźnie gorszy dzień, źle zareagowaliśmy na to, że rywal zagrał w zmienionym, teoretycznie słabszym składzie. A czy zaskoczyły mnie zwycięstwa nad Brazylią i Włochami? Trochę tak, ale to na pewno nie były sensacje. Przecież płynęły do nas bardzo pozytywne wieści z przygotowań kadry do tego sezonu. Wiedzieliśmy, że w Spale zespół wykonuje świetną robotę, a kiedy gładko wygrał w Katowicach z Iranem towarzyski test, okazało się, że naprawdę nieźle będziemy wyglądali już w pierwszej części sezonu.

Zgoda, ale mimo wszystko wygrana nad Brazylią była niespodziewana, zwłaszcza że graliśmy z nią mnóstwo razy, a trudno przypomnieć sobie, kiedy poprzednio podnieśliśmy się przy stanie 1:2 w setach.

- To prawda, odwrócić mecz z Brazylią jest najtrudniej, ona jest bardzo klasową drużyną, która się świetnie nakręca, gdy prowadzi. Nasze zwycięstwo jest tym cenniejsze, że odniesione w taki sposób i że przyszło głównie z ręki debiutanta. Olek Śliwka spisał się rewelacyjnie, w najlepszym momencie i w najlepszy sposób przedstawił się światu. Pokazał, że wcale nie trzeba mieć nie wiadomo jakich warunków fizycznych, które pozwalają walić jak z armaty. Dzisiejsza siatkówka to również spryt, inteligencja, czyli najmocniejsze strony Olka.

To był taki debiut jak Mateusza Bieńka dwa lata temu przeciw Rosji i jak prawdziwy debiut Mateusza Miki, w Brazylii, w pierwszym sezonie Stephane’a Antigi w roli trenera?

- Tak, to był wspaniały występ. Mnie się kojarzył nawet z tym, co na mistrzostwach Europy w 2009 roku zrobił Bartosz Kurek. Był wtedy chłopakiem w podobnym wieku jak teraz Śliwka [miał 21 lat, Śliwka ma 22], wszedł do drużyny i od razu stał się jedną z jej najważniejszych postaci, był odkryciem całego turnieju.

Śliwka był bohaterem zwycięstwa nad Brazylią, a z Włochami najlepszy był chyba drugi debiutant, Bartłomiej Lemański?

- Brawa dla Bartka za ten mecz, pokazał to, z czego jest znany, czyli dobrą zagrywkę, dołożył pewny atak, ale równocześnie wielkie oklaski dla Fabiana Drzyzgi. Jeszcze dzień wcześniej, z Brazylią, się męczył i został zmieniony przez Grzegorza Łomacza. Z Włochami znów wyszedł od początku i dał koncert. Świetnie grał przez środek, wybierał mnóstwo trudnych rozwiązań, włączał wszystkich, znakomicie gubił blok.

Najlepiej podsumował to nasz legendarny rozgrywający, Stanisław Gościniak, który stwierdził, że jeszcze z Brazylią Drzyzga wystawiał, a z Włochami prowadził już rozegranie. Szkoda tylko, że z Iranem wrócił do wystawiania. Myśli Pan, że on się wreszcie ustabilizuje na tak wysokim poziomie, na jaki go stać?

- Fabian rozegrał bardzo dobre mistrzostwa świata w 2014 roku. Wspierany przez Pawła Zagumnego pokazał wtedy, że ma papiery na wielkie granie, dał nam nadzieję, że już od teraz przez lata będziemy mieli w nim świetnego rozgrywającego. Niestety, w kolejnych sezonach grał słabiej. Moim zdaniem Resovia nie była dla niego dobrym miejscem, ten zespół grał w takim systemie, że Fabian nie mógł się tam rozwinąć. Teraz ważne jest to, w Spale dobrze zniósł kilka tygodni bardzo mocnych treningów, że wytrzymało jego kolano. To znaczy, że fizycznie jest ok. A że z psychiką wszystko gra, zobaczyliśmy w Pesaro, bo zaliczyć zjazd do zajezdni w słabym stylu jednego dnia, a drugiego znów wyjechać i być najlepszym, to bardzo trudne. Natomiast co do stabilizacji, to pamiętajmy, że „Fefe” Di Giorgi był w przeszłości znakomitym rozgrywającym. Oczywiście teraz jest za wcześnie nawet na to, żeby przesądzać, że Drzyzga przez cały sezon będzie graczem pierwszej „szóstki”, ale z kim, jak nie z De Giorgim wiązać nadzieje, że on wreszcie wejdzie na taki poziom, na jakim może grać?

Ile może jeszcze zrobić Mateusz Bieniek? Widać, że coraz lepiej serwuje, bo posyła nie tylko bomby, ale też potrafi zaskoczyć rywali skrótami, w ataku jest co najmniej solidny, ale ciągle nie blokuje.

- Bo to nie jest zawodnik stworzony do blokowania. Nie chodzi o to, że nie czyta rozgrywających rywali, że nie ma intuicji. Ma, potrafi przewidywać co się stanie. On w grze blokiem zrobił postęp, dużo lepiej pracuje na nogach. Tylko że błędów rąk już raczej nie wyeliminuje, z ich odpowiednim ułożeniem środkowy się rodzi albo nie. Ale popatrzmy na to, co przez rok zrobił u De Giorgiego w Zaksie. Przecież grając w Kielcach kompletnie nie umiał blokować, a teraz punktuje w tym elemencie. Pewnie, że chciałoby się, żeby człowiek z jego warunkami robił tych punktów pięć-sześć w meczu. O to Bieńkowi będzie trudno, ale to nie jest niemożliwe, moim zdaniem on ciągle jeszcze jest siatkarzem rozwojowym.

A co Pan powie o Bartoszu Kurku? 36 procent skuteczności w meczu z Brazylią, 26 procent z Włochami i praktycznie bez gry z Iranem – nie służy mu ciągłe zmienianie pozycji, czy jest zdecydowanie za wcześnie żeby się martwić?

- Bartek zawsze potrzebuje czasu, żeby zastartować, jemu to przychodzi trochę wolniej. W końcówce sezonu ligowego grał dobrze, ale widać u trenera Philippe’a Blaina w Skrze nie było takich mocnych treningów jak na kadrze. Wyraźnie Kurek czuje to, co się działo w Spale. W Pesaro rzeczywiście był słaby, to trzeba otwarcie przyznać. Ale to minie, bądźmy spokojni. Widzę po Bartku, że on jest ciągle głodny gry i czuję, że będzie naszą główną siłą w ataku. Jest mocny, do tego gra bardzo inteligentnie, odnajdzie się.

Od piątku do niedzieli w Warnie zagramy z Bułgarią, Brazylią i Kanadą. Teoretycznie więcej emocji powinny wzbudzać dwa pierwsze mecze, ale chyba wszyscy najbardziej czekamy na ten niedzielny, bo spotkamy się z zespołem prowadzonym przez Stephane’a Antigę?

- Na pewno paru chłopaków skoncentruje się jeszcze mocniej niż zazwyczaj, ci którzy nie byli u Antigi kluczowymi graczami będą chcieli mu coś pokazać. Ale też nie przesadzajmy, to nie jest nowa sytuacja, że trener, który prowadził Polskę odchodzi, a w kolejnym sezonie spotyka się z nami jako szkoleniowiec innej reprezentacji. Czysto sportowo spotkanie z Kanadą nie powinno wzbudzić specjalnych emocji. Bądźmy szczerzy – z takimi chłopakami jak Kanadyjczycy musimy spokojnie wygrywać. Przecież chcemy się bić z najlepszymi, a nie szarpać z drużynami z drugiego szeregu.

Wszystko prawda, ale zauważa Pan, że im więcej mija czasu od rozstania z Antigą, tym więcej mamy w Polsce ekspertów twierdzących, że z nim w roli trenera kadry głównie marnowaliśmy czas, że przez niego przegraliśmy kilka szans na wielkie rzeczy?

- Szkoda, że ci wszyscy eksperci nie odzywali się zaraz po zdobyciu przez Antigę mistrzostwa świata. Czy był wtedy ktokolwiek, kto powiedział, że trzeba zmienić trenera, bo z Antigą będzie już tylko gorzej? Zostawmy w spokoju tego faceta. To jest młody trener, który zrobił u nas wielką rzecz. To prawda, że później było gorzej, że w pewnym momencie przestał wytrzymywać presję i popełnił błędy w przygotowaniach. Ale my zdobywamy mistrzostwo świata średnio co 40 lat, a ostatnie zdobyliśmy z nim na ławce. Proponuję o tym pamiętać.

Jacek Magiera w "Wilkowicz Sam na Sam": Ktoś kto mówił, że nie mam charyzmy, nie wie co to charyzma. Ja po prostu nigdy nie udaję. I nie chodzę na skróty

Więcej o:
Komentarze (5)
Liga Światowa. Kadziewicz: Antiga popełnił błędy, ale zostawmy faceta w spokoju
Zaloguj się
  • wojtusia

    Oceniono 5 razy 5

    zróbcie coś z tym niedorozwojem układającym tytuły
    one się nijak nie mają do treści

  • mixail

    Oceniono 3 razy 3

    Od czasu bezzasadnego zwolnienia Stefana Antigi nie oglądam, ani nie wspieram w żaden inny sposób naszej siatkówki!

    Zarówno reprezentacyjnej jak i ligowej.
    I nie jestem sam. Chcieli to mają.

  • flanemco

    Oceniono 1 raz 1

    Następny "odstawiony" popierduje albo kadzi, reszta słabo mu wychodzi...

  • Maciej Pilipczuk

    0

    Antiga był najlepszym trenerem. Młody ale zdolny. To że działacze są niedorozwojami i chwilowe zawirowania widzą jako przeszkodę to muszą pamiętać że robią krzywdę polskiej siatkówce. Nie dali mu szansy na zbudowanie odmłodzonego składu a liczyli tylko na zyski z wyników. Tak dalej a rozwalicie wszystko.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX