Cretu wygrał z ZAKSĄ Ligę Mistrzów i odchodzi. Zdradził szczegóły swojej decyzji

- Pod koniec grudnia rozpoczęły się negocjacje z klubem w sprawie nowego kontraktu. Przez kilka tygodni nie mogliśmy znaleźć porozumienia i każdy poszedł w swoją stronę - mówi Gheorghe Cretu w rozmowie z "WP Sportowe Fakty" o kulisach rozstania z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

Gheorghe Cretu zdobył z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle potrójną koronę, ale finał Ligi Mistrzów był jego ostatnim meczem w polskim klubie. Wielokrotnie niedoceniany trener, po 25 latach pracy osiągnął życiowy sukces.

Zobacz wideo Grbić nie obiecuje zwycięstwa nawet w meczu towarzyskim. „A co dopiero mówić o Lidze Narodów czy mistrzostwach świata"

Edward SkorekEdward Skorek powraca na ławkę trenerską. Legenda przejmie III-ligowy zespół

"Pracowałem z taką samą intensywnością"

Teraz Cretu zdradza kulisy rozstania z najlepszą drużyną Europy. - Pod koniec grudnia rozpoczęły się negocjacje z klubem w sprawie nowego kontraktu. Przez kilka tygodni nie mogliśmy znaleźć porozumienia i każdy poszedł w swoją stronę. Otrzymałem ofertę z Biełogorie, którą przyjąłem, a klub w tym czasie na rynku szukał trenera. To normalne - mówi Cretu dla "WP Sportowe Fakty".

Rumuński szkoleniowiec dodaje, że obie strony rozstały się w dobrych relacjach.

- Każdy z nas jest profesjonalistą i sami decydujemy o swojej przyszłości. To nie zmieni relacji pomiędzy nami, klubem, zawodnikami, wszystkimi pracownikami klubu, sponsorami. To coś zrozumiałego dla każdego. Pracowałem z taką samą intensywnością, nawet gdy już wiedziałem, że nie będę trenerem ZAKSY - dodaje Cretu.

Czego najbardziej będzie mu brakować po rozstaniu z mistrzami Polski?

- Chyba najbardziej będzie mi brakować więzi i atmosfery, która była wewnątrz tej grupy. Zaczynając od zespołu, poprzez pracowników klubu i to, co budowaliśmy dzień po dniu. W zasadzie już mi tego brakuje.

Ostatecznie nie będzie on pracował w Rosji, bo zrezygnował z funkcji trenera po ataku wojsk rosyjskich na Ukrainę.

- To coś strasznego dla ludzi, którzy jej doświadczają i cierpią. Mówimy o życiach ludzi, dzieci, którzy tracą życie, domy. Mój zerwany kontrakt nie jest w tym ważny. Prezes klubu Siergiej Tietiuchin zachował się po dżentelmeńsku i spytał się mnie czy dalej chcę pracować w Rosji, czy chcę poczekać. Podjąłem decyzję, że nie jadę i klub ją zaakceptował - przyznaje Cretu.

Krytykuje on również powiększenie PlusLigi do 16 drużyn.

- Nie ma sensu grać ligi z 16 zespołami. 14-zespołowa jest najlepsza na świecie, poziom drużyn jest znakomity i to daje rozgrywkom jakość. Nie widzę żadnego powodu, by to rozszerzać, przecież wszystko działało dobrze wcześniej. Był wysoki poziom w wielu meczach. Także w tym sezonie było wiele bałaganu z terminarzem z powodu koronawirusa, a mecze były przekładane i graliśmy co 2-3 dni. Bez żadnego treningu, bez regeneracji. To był duży stres dla trenerów, zawodników, każdego - mówi Cretu.

Polska - USA, Liga Narodów siatkarek, reprezentacja PolskiPolki jak rywalki Igi Świątek. Zobaczyły, jak wiele brakuje im jeszcze do czołówki

53-letni Rumun pracował już kilka lat w Polsce. Prowadził AZS Olsztyn, Cuprum Lubin, a w sezonie 2018/2019 był trenerem Asseco Resovii. Od dwóch lat pracował w rosyjskim Kuzbassie Kemerowo. W pewnym momencie był także kandydatem na selekcjonera reprezentacji Polski, ale wówczas wybrano pracującego do dziś Vitala Heynena. 

Więcej o: