Bartosz Kurek to bez wątpienia jeden z najlepszych, a może i najlepszy polski siatkarz w historii. W kadrze gra od 2007 roku i zdobył z nią m.in. dwa mistrzostwa Europy, mistrzostwo i wicemistrzostwo świata czy wicemistrzostwo igrzysk olimpijskich. Atakujący jednak 29 sierpnia skończy 37 lat, więc nieodzownie zbliża się jego koniec kariery reprezentacyjnej.
Wydawało się, że Bartosz Kurek zakończy karierę w kadrze po zeszłorocznych igrzyskach w Paryżu. Jednak sam przyznał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onet, że nie znał wtedy odpowiedzi na pytanie o to, czy wtedy zakończy pełną sukcesów przygodę z kadrą.
- Gdyby po igrzyskach trener postawił mi ultimatum, że muszę decydować tu i teraz, odpowiedź byłaby nieco wymuszona - powiedział. Jednocześnie nie ukrywał, że koniec jego kariery jest bliżej niż dalej.
Zobacz też: Wiemy, kogo ma skreślić Grbić przed MŚ. "Tak się skończy"
- Przez lata mojej kariery nauczyłem się, że lepiej jest reagować na bieżąco na to, co się dzieje. Równie dobrze może nie być mnie w reprezentacji za tydzień, bo trener uzna, że nie prezentuję poziomu, jaki powinienem. Uważam, że tylko takie podejście pozwala iść do przodu. Nie chciałbym dostawać niczego ze względu na swój dorobek - podkreślił.
W rozmowie Kurek zdradził, czy rozmawiał z Nikolą Grbicia ws. swojej roli w reprezentacji w tym sezonie. - Od żadnego z selekcjonerów ani trenerów klubowych nie oczekiwałem jakichkolwiek gwarancji grania, bo to zawsze źle się kończy. Moja rozmowa z trenerem Grbiciem wyglądała tak, jak przed każdym z poprzednich. Jeżeli on widzi mnie w drużynie, to jestem do dyspozycji i tyle. Na miejsce w składzie chcę zasłużyć swoją dyspozycją - powiedział twardo nasz atakujący.