Mistrzostwa świata siatkarzy 2018. Polacy wygrali, ale będzie ból głowy po Finlandii

Trzeci mecz Polaków na tegorocznych mistrzostwach świata to starcie z Finlandią. Biało-czerwoni pokonali drużynę Suomi 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15), choć ich nieskuteczność w drugim secie wzbudziła wśród polskich fanów wielkie emocje.

13 meczów w historii (od 2005 roku), 7 zwycięstw Polaków, 6 wygranych Finlandii. Choć bilans spotkań pomiędzy biało-czerwonymi a Suomi wskazywał, że trzecie spotkanie orłów może być wyrównane, to zdecydowanym faworytem meczu byli obrońcy tytułu mistrzowskiego sprzed czterech lat.

Początkowo jednak się tak nie zachowywali. Michał Kubiak cztery razy z rzędu nie był w stanie zmieścić piłki w boisku, będąc skutecznie blokowanym przez Finów (7:7). Polski zespół zdawał się być zaskoczony rotacją na pozycji rozgrywającego – na boisku zamiast pierwszego „sypacza” Eemiego Tervaporttiego pojawił się 40-letni Mikko Esko. Zdziwienie na dobre zniknęło dopiero po asie Bartosza Kurka przy stanie 12:9. Ostatecznie bohaterem partii okazał się właśnie wspomniany Kurek, któremu po ostatniej piłce Artur Szalpuk zaczął bić brawo. Atakujący skończył 4 z 5 ataków (80 procent skuteczności), raz zablokował rywali i odnotował jeden as serwisowy.

W kolejnej odsłonie meczu początek przebiegał jak po grudzie. Kurek przez dłuższy czas nie potrafił zdobyć punktu, a Fabian Drzyzga nawet atakował, by zwiększyć dorobek punktowy swojej drużyny (9:11). Największa irytację w Vitalu Heynenie wzbudziły jednak karygodne błędy w przyjęciu – obok siebie stało czterech zawodników i żaden nie przyjął piłki poprawnie. Belgijski szkoleniowiec prawie rzucił tabliczką o ziemię i przerwał grę, by porozmawiać ze swoimi podopiecznymi. Mimo to dalej zdarzały im się podstawowe pomyłki, wzbudzające coraz większy entuzjazm u fińskiej publiczności. Choć Polacy mieli piłki setowe, to zakończyli tę partię błędem własnym (26:28).

Poziom irytacji Polaków po drugiej partii w trzeciej odzwierciedlał się w zaciekłości, z którą zaczęli zdobywać punkty (10:4). Seta wygrali 25:16, więc obył się on bez większej historii, choć na podkreślenie zasłużyła świetna postawa drużyny w ataku – osiągnęła 93 procent skuteczności zagrań. Do tego dołożyła 3 asy i raz zablokowała rywali. Czwarta odsłona miała podobny przebieg. Biało-czerwoni szybko zbudowali przewagę (8:4), a potrójny blok dający wynik 14:7 dla podopiecznych Vitala Heynena był praktycznie końcem walki po stronie Finów. Ostatnia faza meczu przyniosła wykorzystywanie błędów rywali przez Aleksandra Śliwkę i w końcu skuteczne ataki Dawida Konarskiego (25:15).

Biało-czerwoni zachowują czyste konto w grupie D mistrzostw świata. Kolejnym rywalem Polaków będzie Iran. Spotkanie odbędzie się w poniedziałek.

Polska – Finlandia 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15