Sawrymowicz: Nie liczyłem na medal

Mateusz Sawrymowicz po ponad czterech latach od zdobycia tytułu Mistrza Świata w Melbourne znów stanął na najwyższym stopniu podium mistrzowskiej imprezy. Został Mistrzem Europy na 1500 m w swym rodzinnym mieście Szczecinie. Zwyciężył o 0,07 sek w korespondencyjnym pojedynku z Madsem Glaesnerem z Danii. Polak wygrał swój wyścig w sesji przedpołudniowej i po południu mógł tylko obserwować z trybun, co zrobią rywale. Po skończonym wyścigu, przy ogłuszającym dopingu uniósł ręce w górę i utonął w objęciach trenera Mirosława Drozda.

Zero kontrowersji, żartów i luzu? To nie Facebook/Sportpl ?

Mariusz Rabenda: Jak się czułeś oglądając drugi wyścig i nie mogąc nic zrobić?

Mateusz Sawrymowicz: Stresowałem się, bardzo stresowałem. Ale chciałem obejrzeć ten wyścig. Spóźniłem się na jego początek. A potem emocje były ogromne. Pierwszy raz przeżywałem coś takiego, kiedy jako zwycięzca wolniejszej serii musiałem czekać na wynik drugiego wyścigu, który decydował o tym czy i jaki medal zdobędę. Cieszę się z tego, że Mads zdołał zrobić taki wynik, bo trenujemy razem, ale jeszcze bardziej się cieszę z tego, że to jednak ja wygrałem.

Co robiłeś w przerwie pomiędzy twoim wyścigiem, a tym drugim finałem, w którym płynął Glaesner?

- Pojechałem do domu i nie mogłem sobie znaleźć miejsca. Chodziłem po pokoju i co chwilę patrzyłem na zegarek. Chciałem jak najszybciej wrócić na pływalnię. Wiedziałem, że już nic nie mogę zrobić, ale chciałem mieć to już za sobą.

Siedem setnych sekundy, to jest jaka odległość?

- To nie jest odległość. Tego się nie da pokazać w żaden sposób, ani nawet wyobrazić. Na takim długim dystansie siedem setnych sekundy - to jest po prostu szczęście i nic więcej.

Na ostatnich metrach Duńczyk płynął bardzo szybko. Twoja przewaga topniała z każdym metrem. Gdyby miał jeszcze 50 m do przepłynięcia pewnie by cię pokonał?

- W korespondencyjnych pojedynkach jest to nie do ocenienie. Gdybym ja miał też 50 m dłuższy dystans, może wygrałbym z większą przewagą. Przecież także ja miałem bardzo szybki finisz.

Jak się czułeś gdy na tablicy wyświetliły się wyniki z twoim nazwiskiem na pierwszym miejscu?

- Fantastycznie, tym bardziej, że zdarzyło się to w moim rodzinnym mieście i tylu ludzi mnie dopingowało.

Czy przed mistrzostwami liczyłeś na jakikolwiek medal w Szczecinie?

- Absolutnie nie liczyłem, dlatego że nie wiedziałem w jakiej jestem formie. Do tego doszedł mój powrót do kraju to wszystko złożyło się na niepewność.

Trybuny Floating Areny kibicują wszystkim Polakom, ale gdy ty płynąłeś dziś swoje 1500 m doping chyba sięgnął szczytu. Czy zawodnik słyszy to pod wodą?

- Słyszy się tylko gwizdy, bo one przebijają się przez wodę dość dobrze. Dzięki temu wiedziałem, że doping jest ogromny. Poza tym nie rozglądałem się w czasie wyścigu po trybunach. Starałem się skupić na tym, by jak najlepiej technicznie wykonać nawroty, bo na krótkim basenie ma to szczególne znaczenie.

Złoty medal Mateusza Sawrymowicza

Więcej o: