Andreas Christensen ostatnio wyrasta na największego pechowca w ekipie FC Barcelony. Już w pierwszej kolejce LaLiga w połowie sierpnia doznał kontuzji ścięgna Achillesa, po której nadal nie wrócił do gry. Uraz spowodował jednak, że klub miał prawo zarejestrować do rozgrywek Daniego Olmo na pierwszą część sezonu w ramach transferu medycznego. Od połowy stycznia Duńczyk był już ponownie w kadrze FC Barcelony, ale na razie nie dostał szans na występ. Tymczasem kwestia powrotu na boisko skomplikowała się jeszcze bardziej.
We wtorek FC Barcelona poinformował, że obrońca złapał kolejną kontuzję. - Zawodnik pierwszej drużyny Andreas Christensen doznał urazu prawego mięśnia płaszczkowatego podczas poniedziałkowego treningu. Będzie wyłączony z gry przez około trzy tygodnie - czytamy w komunikacie na platformie X.
Ta sytuacja stawia Christensena w jeszcze trudniejszej sytuacji, bo jego pozycja w klubie już wcześniej była dosyć słaba. Hiszpańskie media informowały niedawno, że piłkarz ma zostać sprzedany po to, by zrobić miejsce dla Marcusa Rashforda, którego Katalończycy chcieliby sprowadzić. Tym razem o transferze medycznym nie może być mowy, bo okres leczenia potrwa zbyt krótko. Nadal jednak w grę ma wchodzić oddanie Duńczyka do innego klubu.
Kataloński "Sport" podał już nawet potencjalnego nabywcę, a jest nim angielskie Brentford. - Brentford, trenowane przez Duńczyka Thomasa Franka, zrobi wszystko, co w jego mocy, aby spróbować wypożyczyć lub podpisać kontrakt z zawodnikiem Blaugrany. Będzie starało się go przekonać do dołączenia do zespołu pełnego rodaków. Wierzą, że mogą go fizycznie odzyskać - czytamy.
Nawet jeśli Christensen nie zgodziłby się na odejście, to po wyleczeniu kontuzji miałby nikłe szanse na regularną grę. Trener Hansi Flick zdecydowanie bardziej ceni sobie Paua Cubarsiego, Inigo Martineza i Ronalda Araujo.
Komentarze (0)
Dramat gwiazdora Barcelony. Co za cios
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy - napisz pierwszy z nich!