Haaland znów z golem, ale hit Premier League nie skończył się po jego myśli. Ta końcówka!

Erling Haaland po raz kolejny pokazał, że jest maszyną do zdobywania bramek. Przeciwko Liverpoolowi trafił do siatki po raz 50. w rozgrywkach Premier League. Choć Manchester City długo prowadził, jubileusz Norwega został brutalnie zmącony w końcówce. Drużyny Pepa Guardioli i Juergena Kloppa musiały podzielić się punktami.

Manchester City i Liverpool w ostatnich latach dominowały w rozgrywkach Premier League. W tym sezonie zajmują pozycję lidera i wicelidera, a w tabeli dzieli je tylko punkt. Sytuacja nie zmieniła się po sobotnim bezpośrednim starciu. Obie ekipy strzeliły po jednym golu, a szczególne powody do radości ma Erling Haaland.

Zobacz wideo Sport.pl Live

Haaland się nie zatrzymuje. Dobił do magicznej liczby

Zespół z Etihad Stadium szybko mógł objąć prowadzenie. Alisson sprawił ogromny prezent Philowi Fodenowi. Wybił wprost pod jego nogi. Młody Anglik uderzył jednak zbyt słabo. W odpowiedzi Mohamed Salah dośrodkował idealnie na głowę Darwina Nuneza, ale doskonałą interwencją popisał się Ederson. Na pierwszą bramkę trzeba było poczekąć do 27. minuty. Wtedy to piłkę w centralnej części boiska po dalekim wybiciu przejął Nathan Ake. Ruszył z nią do przodu, minął dwóch rywalki i podał do przodu do Erlinga Haalanda. Napastnik z dziecinną łatwością wszedł w pole karne i uderzył płasko tuż obok wychodzącego Alissona. W ten sposób zdobył swoją 50. bramkę w Premier League, a 13. w tym sezonie.

Obie ekipy do końca pierwszej połowy wyprowadziły jeszcze kilka groźnych kontrataków, ale za każdym razem brakowało precyzji. Po nieco ponad 20 minutach drugiej połowy wydawało się, że Manchester City wyjdzie na 2:0. Alisson popełnił kolejny duży błąd. Wypuścił piłkę z rąk, a po chwili do bramki wpakował ją Ruben Dias. Sędzia uznał jednak, że wcześniej golkiper był faulowany przez Manuela Akanjiego i gola nie uznał.

Manchester City nie utrzymał prowadzenia. Podział punktów w hicie Premier League

Gospodarze szli za ciosem, ale minimalnie za wysoko uderzał Rodri, a nieco później Haaland trafił wprost w Alissona. W końcu odpowiedzieli goście z Liverpoolu. 10 minut przed końcem podstawowego czasu gry Luis Diaz odegrał ze skraju pola karnego na drugą stronę do Salaha. Ten przyjął piłkę i krótko podał do nadbiegającego Trenta Alexandra-Arnolda. Boczny obrońca tylko przekroczył linię szesnastki i potężnie huknął po ziemi. Trafił idealnie przy dalszym słupku, wyrównując na 1:1.

Piłkarze Pepa Guardioli ambitnie próbowali wyszarpać zwycięstwo, ale kolejny gol nie został uznany. Tym razem bramkarza pokonał Akanji, tyle że wcześniej arbiter dopatrzył się faulu. Więcej bramek już padło i obie drużyny muszą zadowolić się remisem 1:1. Manchester pozostał liderem tabeli z dorobkiem 29 punktów. Liverpool ma punkt mniej.

Więcej o:
Copyright © Agora SA