Szczęsny zaczął prosić sędziego o litość. Prezes Juventusu nie wytrzymał

Villarreal rozbił w Turynie Juventus 3:0, a prezes klubu Andrea Agnelli tylko nerwowo palił cygaretkę. Włoch usiłował przepchnąć Superligę, a Juventus trzeci raz z rzędu nie potrafi przebrnąć przez 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kolejna kompromitacja w Europie sprawia, że prezes Juve znowu dostaje rykoszetem za słowa sprzed lat.

Była 90. minuta, gdy Wojciech Szczęsny zasygnalizował Szymonowi Marcinakowi, by już kończył spotkanie i oszczędził Juventusowi męczarni. Właśnie karnego wykorzystał Arnaut Danjuma, a Villarreal prowadził w Turynie 3:0 i 4:1 w dwumeczu. Realizator pokazał też trybuny, gdzie ze smutkiem na murawę spoglądał Alessandro Del Piero, legendarny napastnik Juve. Kamera uchwyciła też prezesa. Andrea Agnelli z nerwów odpalił cygaretkę.

Zobacz wideo Michniewicz dotrzymał słowa. Wielki nieobecny reprezentacji Polski [SPORT.PL LIVE #16]

VIP-y siedzące na loży honorowej Allianz Stadium mogły być wściekłe, bo do 76. minuty Juventus grał lepiej. Zepchnął rywali do głębokiej defensywy. Wszystko posypało się po bezsensownym faulu Daniele Ruganiego. Karnego na gola zamienił Gerard Moreno, a z Juve całkowicie zeszło powietrze. Wcześniej turyńczycy zdominowali gości, jednak świetnie między słupkami spisywał się Gerónimo Rulli.

- Gdybym mógł znowu rozegrać ten mecz, to podjąłbym takie same decyzje. Nie mogę narzekać na chłopaków, bo przez większość meczu grali dobrze. W pewnym momencie Villarreal skupił się tylko na obronie. Aż dziewięciu piłkarzy gości było za linią piłki - mówił po ostatnim gwizdku trener Massimiliano Allegri. I dodał: - W Europie jest dziesięć drużyn lepszych od Juventusu. I to żaden wstyd, to po prostu fakt.

Swoimi postrzeżeniami podzielił się także Patrice Evra. - Allegri i tak czyni cuda, biorąc pod uwagę jakość kadry, która posiada. Druga linia Juventusu istnieje tylko teoretycznie. Za moich czasów był Claudio Marchisio, Arturo Vidal, Paul Pogba czy Andrea Pirlo. Teraz jest... Arthur, który dziś nie zagrał nawet jednego otwierającego podania. Nie potrafi zrobić różnicy - mówił obrońca Juve w latach 2014-17.

Pomocnika tradycyjnie skrytykował także Fabio Capello. Włoski trener, tak jak po zeszłorocznym blamażu z Porto, zarzucił Arthurowi, że nie podaje do przodu. - Znowu grał jak rugbysta - ocenił legendarny włoski trener.

Arthur zanotował aż 105 podań celnych podań, ale faktycznie: ile z tych piłek przyśpieszyło grę?

Niemrawa druga linia to bolączka Juve od 2018 roku. I choć latem klub zatrudnił mistrza Europy Manuela Locatellego, a zimą ściągnął jeszcze uznanego pomocnika z Bundesligi Denisa Zakarię, to wciąż jest to za mało, by liczyć się w Europie. W perspektywie całego sezonu najwięcej pretensji kieruje się do Adriena Rabiota i Arthura, którym brakuje przebojowości.

Plaga kontuzji

Oczywiście, trzeba zauważyć, że Allegri nie miał do dyspozycji ani Alexa Sandro, ani duetu Giorgio Chiellini & Leonardo Bonucci, ani Denisa Zakarii, ani Westona McKenniego, ani Federico Chiesy, a powracający po kontuzji Paulo Dybala nie miał siły, by grać od pierwszej minuty. Ale czy to wystarczająca wymówka dla klubu, który jest znacznie bogatszy?

Roczny budżet Juventusu wynosi 440 milionów euro, czyli ponad trzy razy więcej niż Hiszpanów. A przecież Juve nie potrafi awansować do ćwierćfinału od 2019 roku, kiedy sensacyjnie odpadło z Ajaksem. Dziś blamaże w Europie stały się dla turyńczyków normą. Dwa lata temu w 1/8 finału lepszy okazał się Lyon, a rok temu Porto. Teraz wyrzuca ich Villarreal, siódmy zespół ligi hiszpańskiej, ale zarazem zwycięzca Ligi Europy.

Z Ajaksem odpadał Allegri, kolejne wpadki trafiły na konta Maurizio Sarriego i Andrei Pirlo. Chwilę po tym, jak Allegri wrócił do Turynu, Giorgio Chiellini przestrzegał, że trener zastał gorszą drużynę od tej, którą opuszczał wiosną 2019 roku.

Pomimo środowej porażki, nie można odmówić Allegriemu tego, że w ostatnich miesiącach drużyna zanotowała progres, szczególnie w defensywie. Ale znów brakowało ognia w ofensywie, właściwie tylko Juan Cuadrado potrafił zrobić przewagę, minąć rywala. Bez zakupu kreatywnego pomocnika, który popisze się udanym dryblingiem lub nieszablonowym zagraniem, Juve nie wykona kroku naprzód. Tyle że Agnelli powinien to już wiedzieć od kilku sezonów.

Porażka boli szczególnie, bo wydawało się, że Juventus powoli wraca na właściwe tory. Licząc wyniki ligowe od 22 września, jest najlepiej punktującą w lidze drużyną, choć zajmuje czwarte miejsce i traci siedem punktów do Milanu, lidera.

Rozczarowanie jest tym większe, że w styczniu niespodziewanie wydano 75 mln euro na Dusana Vlahovicia, który w środę kompletnie zgasł w drugiej połowie.

Agnelli chciałby zamykać furtki

Ani Ajax, ani Lyon, ani Porto, ani Villarreal. Żaden z tych klubów nie jest według Agnelliego godny występu w Superlidze, której jest wielkim orędownikiem. Włochowi nie podobały się nawet popisy jego rodaków z Bergamo.

- Mam szacunek do wszystkiego, co robi Atalanta, ale dostali się do elity LM dzięki jednemu świetnemu sezonowi, nie mając żadnej międzynarodowej historii. Czy tak powinno być? Czy uważacie, że to jest sprawiedliwe? Roma wielokrotnie grała w Europie, ale przez jeden słabszy sezon, straciła LM i zrujnowała sobie finanse. Musimy znaleźć odpowiedni balans między dłuższym wkładem w europejską piłkę a jednym dobrym europejskim sezonem - mówił w 2020 roku Agnelli, za którego kadencji Juve potrafiło zdominować Serie A (dziewięć mistrzostw z rzędu), ale Europy już nie.

Dziś te słowa wracają jak bumerang. Tym bardziej że Juventus czeka na triumf w LM już od 1996 roku. W międzyczasie przegrał aż pięć finałów, ostatni w 2017 roku (1:4 z Realem).

Nic więc dziwnego, że Agnelli marzy o Superlidze, gdzie najbogatsze kluby będą uprzywilejowane, skoro Juve od czterech lat nie jest konkurencyjne. Zresztą, jak cała Serie A. W ostatnich trzech sezonach tylko jeden reprezentant Półwyspu Apenińskiego dotarł do najlepszej ósemki. I była to... Atalanta, której ówczesny roczny budżet płacowy wynosiły mniej więcej tyle, co Juventus płacił rocznie Ronaldo (około 34 milionów euro).

Agnelli nie powinien łamać zakazów na stadionie i odpalać cygara. Co najwyżej może spalić się ze wstydu.

Więcej o: