Osoba Kamila Grabary wywołała największą dyskusję po poniedziałkowych powołaniach Michała Probierza na mecze Ligi Narodów ze Szkocją (5 września) i Chorwacją (8 września). Choć piłkarską karierę skończył Wojciech Szczęsny, nowego bramkarza Wolfsburga zabrakło wśród aż czterech powołanych bramkarzy. Na liście Probierza znaleźli się Łukasz Skorupski, Marcin Bułka, Bartłomiej Drągowski oraz Bartosz Mrozek.
Ledwie dzień po powołaniach Kamil Grabara był gościem Mateusza Borka w "Kanale Sportowym". 25-latek próbował bagatelizować ten fakt. - Kamil Grabara nie jest powołany i takie są realia. Jeśli zapytasz mnie, czy będę kiedyś numerem 1 kadry, to czas pokaże. Gorąco wierzę w to, że będę. Robię to, co mogę. Trenuję, gram mecze i to tyle, co mogę zrobić - mówił. - Jeżeli nie jestem powoływany do kadry, to znaczy, że nie jestem wystarczający, żeby w tej kadrze być. Życzyłbym sobie, żeby taki był powód, bo przynajmniej wiedziałbym, na czym stoję. Wiem wtedy, że Kamil Grabara musi stać się lepszym bramkarzem, żeby do tej kadry trafić.
Wiele mówiło się o tym, że Grabary może brakować w kadrze głównie ze względu na jego niechęć do bycia rezerwowym w zespole Michała Probierza. - Czy Kamil Grabara jest zainteresowany przyjazdem na reprezentację tylko w momencie, gdy będzie numerem jeden? Czy to już jest wielki honor, że znajduje się w gronie trzech bramkarzy powołanych i nie ma pretensji, że siedzi na ławce? - zapytał Mateusz Borek.
- Musielibyśmy sprostować kilka kwestii. Przede wszystkim zacząłbym od tego, że Kamil Grabara, który mówi prawdę w wywiadach, jest kreowany na gościa kontrowersyjnego. Ale jeśli mówię rzeczy kontrowersyjne, to ja pamiętam rzeczy, które powiedziałem - zaczął Grabara.
- Kamil Grabara powiedział, że bycie numerem 3 w reprezentacji Polski jest niepotrzebne w momencie, gdy Wojtek Szczęsny jest numerem 1. I bardzo łatwo można znaleźć tę wypowiedź w "Foottrucku", gdy powiedziałem, że nie ma znaczenia, kto jest numerem 3 w kadrze, bo dopóki Wojtek Szczęsny jest w kadrze, będzie numerem 1 - deklarował bramkarz Wolfsburga. - Nigdy nie powiedziałem, że nie będę numerem 3 w kadrze. Kamil Grabara zawsze się na zgrupowanie reprezentacji Polski stawiał, również zostając dowołanym na mistrzostwa świata w Katarze i nie miał pretensji do nikogo.
25-latek stwierdził, że jedynie nie mógł przyjechać we wrześniu 2023 roku, gdy został dowołany awaryjnie przez Fernando Santosa (choć jego zdaniem był to Michał Probierz), bo "wykonywał czynności medyczne" - miał wtedy wizytę lekarską, kontrolę swojej twarzy po operacji. - To nie były wymysły Kamila Grabary - deklarował.
Grabara przyznał, że po meczu Wolfsburga z Bayernem rozmawiał z trenerem bramkarzy kadry Andrzejem Dawidziukiem, a z samym Michałem Probierzem miał okazje to czynić jedynie w 2018 roku, gdy był temat wypożyczenia 19-letniego wówczas bramkarza do Cracovii.- Nie mam problemu, że jestem na ustach ludzi, tylko słuchałem głupich komentarzy, że Kamil Grabara nie godzi się na bycie numerem 2 i interesuje go tylko bycie numerem 1. Gdybym ja to powiedział, nie ma problemu, można mnie rozliczać, tylko ja tych słów nie powiedziałem. Według mnie, skoro Wojtka Szczęsnego już nie ma, to powinna być rywalizacja o bycie numerem 1 w reprezentacji Polski. Smutne jest to dorabianie teorii, wycieranie sobie buzi Kamilem Grabarą, nazywanie go złym człowiekiem...
- Kadra sobie poradzi beze mnie. Nie rozpaczałbym na miejscu kibica reprezentacji, że nie ma Kamila Grabary - Odnoszę się do wpychania mi do ust słów, których albo nie powiedziałem, ale były one częścią dłuższej wypowiedzi. Bardzo łatwo jest manipulować dłuższą wypowiedzią, dlatego bardzo krótko chciałbym się o tym wypowiedzieć, żeby później nie było jakiegoś dorabiania. Nie mam problemu z przyjmowaniem krytyki czy ocenianiem osoby nawet przez ludzi, którzy mnie nie znają. Mam jakiś tam image i na podstawie jego jestem oceniany i niech tak będzie, to jest w porządku, ale słuchając jakichś wypowiedzi, że Kamil Grabara nie godzi się z byciem numerem 2-3, to są przecież jawne jaja. Po co jakieś głupie wycieczki personalne? Nie rozumiem tego. Rozmawiajmy o faktach.
No to porozmawiajmy o faktach. I zgodnie z sugestią Kamila Grabary zajrzałem dokładnie do jego wywiadu dla Foottrucka" sprzed ośmiu miesięcy. Ale tam było jednak zupełnie co innego, niż zapowiadał 25-latek.
- Moja kariera poszła w tym kierunku, że jakkolwiek to zabrzmi, i tak to jest znowu pożywka, no ale nie chce mi się! Nie chce mi się być trzecim bramkarzem. Nie chce - twierdził w rozmowie z Łukaszem Wiśniowskim.
- Rozumiem to, że Wojtek Szczęsny jest numerem jeden. Wojtek wie, co na ten temat uważam, a uważam, że dopóki on będzie grać, to nie ma prawa się zmienić. Oczywista oczywistość. Ale naprawdę, patrząc na to, ile ja zagrałem meczów w tym roku kalendarzowym czy tej połówce sezonu, wolę te cztery dni wolnego, aniżeli tydzień trenowania i latania samolotami. Mi to zdecydowanie bardziej pomoże - argumentował ówczesny bramkarz Kopenhagi, kompletnie nie uzasadniając swoich słów tym, że "to nie ma znaczenia, kto będzie numerem 3", jak próbował przekonywać we wtorek.
Jego słowa są też absolutnym przeciwieństwem teorii tego, jakoby "nigdy nie powiedział, że nie będzie numerem 3 w kadrze", skoro stwierdził wprost, że tym numerem 3 być po prostu nie chce, co jeszcze zaakcentował kilkakrotnie w swojej wypowiedzi. Kamil Grabara po prostu pokłócił się z samym sobą.
- A jeżeli nie jestem powoływany, to mam dzięki temu czas pracować nad samym sobą - zakończył zgryźliwie Grabara, wcześniej ironizując wraz z Łukaszem Wiśniowskim z ówczesnej "hierarchii" Michała Probierza (1. Szczęsny, 2. Skorupski, 3. Drągowski). I choć nie stwierdzę, że to teraz się na Grabarze mści, to z pewnością Probierz nie jest trenerem, który lubi takie "podśmiechujki" ze swojej pracy.
Wypowiedzi Grabary można zobaczyć poniżej (od 25:30):
Mówiąc szczerze, zabrakło mi odpowiedniej kontry ze strony Mateusza Borka, bo przecież to w dużej mierze tej wypowiedzi z "Foottrucka" dotyczy cała polemika. Prowadzący bardziej próbował jeszcze dorzucać argumenty na korzyść Grabary, co i nawet kłóci się z tytułem wywiadu "Borek vs Grabara", sugerującym konfrontację. Bo jakie to starcie, gdy obie strony mówią niemalże jednym głosem?
Ale wróćmy do samego Kamila Grabary, bo to jego postawa jest tutaj najważniejsza. Trudno nie odnieść wrażenia, że bramkarz Wolfsburga ze względu na swój buńczuczny charakter nie wykorzystał szansy, jaką miał być dla niego ten wywiad, będący bardzo szybką reakcją na poniedziałkowe powołania Michała Probierza.
Zamiast wyjść i wiedząc o zakończeniu kariery przez Wojciecha Szczęsnego próbować załagodzić sytuację, by przybliżyć się do rywalizacji o miejsce w bramce kadry, Kamil Grabara postanowił, mówiąc kolokwialnie, wcisnąć kit, że nie powiedział tego, co rzeczywiście powiedział. Takiej postawie nie wróżę sukcesu.
Komentarze (17)
Kamil Grabara chyba się zapomniał... Znaleźliśmy, co mówił 8 miesięcy temu
xd
Bo mam wrażenie, że artykuł powyższy ma jątrzyć,a w tym chyba nikt nie ma interesu, no może poza jakąś urażoną dumą pismaka...