Kiedy Lechia Gdańsk w imponującym stylu awansowała do ekstraklasy, wydawało się, że wychodzi na prostą. Runda jesienna szybko to jednak zweryfikowała, gdyż drużyna zanotowała tylko trzy wygrane mecze, aż 10 porażek i aktualnie znajduje się w strefie spadkowej. Szymon Grabowski wskutek fatalnych wyników miesiąc temu pożegnał się ze stanowiskiem, natomiast trudno zakładać, że to wyłącznie jego wina. Nowym szkoleniowcem został za to John Carver.
Od dłuższego czasu Lechia zmaga się z problemami finansowymi. Nie ma nawet z czego zapłacić piłkarzom za grę. PZPN miał rzekomo kontrolować stan finansów w gdańskim klubie, natomiast pojawiają się wątpliwości, czy faktycznie tak jest. Na początku grudnia kontrakt rozwiązał Conrado, który po prostu stracił cierpliwość.
Nie można wykluczyć, że niebawem podobnie postąpią inni zawodnicy. Wiemy, że klub ma wobec nich spore zaległości. Konkretnie chodzi o dwie wypłaty, natomiast jeśli Lechia nie ureguluje pieniędzy do 15 stycznia, to będzie już trzeci miesiąc bez wynagrodzenia. Jeśli do tego dojdzie, piłkarze zapewne wezwą klub do zapłaty, co może pozwolić im na rozwiązanie kontraktów z winy Lechii. Sytuacja fatalna, a jeszcze niedawno była przecież mowa o tym, by wzmocnić się przed rundą wiosenną.
Dyrektor ds. sportowych Jakub Chodorowski zdradził, że plan nie został jednak porzucony. - Wierzę, że transfery będą. Sytuacja finansowa musi się szybko wyjaśnić. Nie tylko piłkarze nie dostali pieniędzy przed świętami. W kwestii transferów to rozmowy są prowadzone i pewne tematy już ustalone, ale czekamy na zielone światło od prezesa Urfera - przekazał w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim".
Gazeta zaznacza, że "patrząc na to, co działo się w Lechii przez cały rok pod względem finansowym coraz trudniej o optymizm i lepsze widoki na przyszłość". Rzekomo, choć pierwotnie podawano inaczej, nie ma na ten moment rozmów z potencjalnymi inwestorami, którzy byliby chętni na kupno większościowego pakietu udziałów Lechii. Właściciel Paolo Urfer uznał, że taki ruch nie ma sensu.
Podobnie niezrozumiała sytuacja dotyczy stanowiska rzecznika prasowego. "Dziennik Bałtycki" oznajmił, że ma nią zostać Karolina Kawula, która niebawem rozstanie się z Wisłą Kraków. Pojawiła się jednak przeszkoda.
- Nie potrafię powiedzieć, czy Karolina dołączy do nas już od początku roku. Jest na wypowiedzeniu w Wiśle i negocjuje z prezesem Królewskim możliwość wcześniejszego odejścia. Musimy czekać, jak zakończą się te rozmowy, ale wierzę, że wszystko dobrze się zakończy. Jeśli jednak nie przyniosą pozytywnego dla nas rozstrzygnięcia, będziemy musieli ponownie zdecydować się na wariant zastępczy - podsumował Chodorowski.
Komentarze (7)
Media: Zapaść klubu z Ekstraklasy. Są już o krok od katastrofy