Od grudnia zeszłego roku Górnik Zabrze nie ma prezesa. Wtedy z funkcji zrezygnował Adam Matysek. W tym roku zmienił się skład zarządu. Tomasz Masoń i Małgorzata Miller-Gogolińska zostali zastąpieni przez Bartłomieja Gabrysia. W poniedziałek dołączył do niego Michał Siara, związany wcześniej z Rakowem Częstochowa. Kilka tygodni temu do klubu wrócił Łukasz Milik, brat Arkadiusza Milika, który zajął stanowisko dyrektora sportowego.
Górnik Zabrze zaskoczył wiosną, kiedy zbliżył się do czołowej szóstki PKO Ekstraklasie, włączając się do walki o mistrzostwo i europejskie puchary. Ale gdy już dołączył do tej grupy, gubił punkty razem z nią. Ostatecznie nie znalazł się na ligowym podium, na które czeka już 30 lat.
W trakcie sezonu dochodziły głosy o chaosie organizacyjnym w klubie i opóźnieniach w wypłatach dla piłkarzy. Górnik wychodzi powoli na prostą, udało się zażegnać kłopoty finansowe.
- Z wszystkimi elementami, mogącymi stanowić zagrożenie w wymiarze finansowym, z którymi można było sobie poradzić, poradziliśmy sobie. Mamy nowy układ z ZUS, spłaciliśmy dużą pożyczkę, podpisaliśmy porozumienia z PZPN i śląskim ZPN, dotyczące rozłożenia zobowiązań na raty. Trzeba generować nowe przychody. Utrzymaliśmy sponsora Węglokoks, pozyskaliśmy - przy wsparciu naszego ambasadora Podolskiego - dwóch nowych. To duże kwoty w budżecie klubu. Trzymamy koszty na wodzy, ale jesteśmy w stanie podnieść przychody - powiedział Bartłomiejs Gabryś, cytowany przez PAP i "Przegląd Sportowy Onet".
Gabryś docenił wkład Lukasa Podolskiego w rozwój Górnika. Mistrz świata z 2014 r. zagra czwarty sezon w Zabrzu. Od maja oficjalnie pełni rolę ambasadora Górnika i doradcy społecznego zarządu. On sam zauważa, że Górnik się zmienia, staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem dla piłkarzy i coraz lepszym partnerem dla sponsorów. Po zakończeniu kariery będzie chciał bardziej się skupić na rozwinięciu Górnika. Nie wyklucza, że to może być jego ostatni sezon nie tylko w Zabrzu, ale w całej karierze, ale nie podjął ostatecznej decyzji.
- Garnitur to nie mój styl, ważne jest co robisz i jak pracujesz. Cieszę się, że po raz pierwszy od kiedy tu jestem, ktoś mi podziękował za pomoc w pozyskaniu sponsora. Planowałem, że to będzie mój ostatni sezon, ale jak będę miał dalej ochotę grać, to pod koniec maja pomyślę. Pomagam poza boiskiem i to na wysokim poziomie, tak będzie dalej. Każdy zna moje podejście do Górnika, urodziłem się niedaleko stąd. Mamy stworzoną fajną ekipę i wszystko idzie w dobrym kierunku - stwierdził.
Górnik przegrał mecz pierwszej kolejki nowego sezonu z Lechem Poznań 0:2. Po dobrej wiośnie niektórzy liczyli, że zabrzanie pójdą za ciosem i będą dalej w czołówce ekstraklasy. Ale Podolski chce, by kibice byli cierpliwi, bo ugruntowanie sobie pozycji na szczycie to długi proces.
- Nie można brać pożyczek i robić transferów na wariata, tylko mądrze pracować na boisku i poza nim. Musimy uspokoić kibiców, żeby nie myśleli, że będziemy grać o mistrzostwo Polski. To jeszcze potrwa, są długi, trzeba je spłacić. Super, że udało się dokonać transferów. Bo bez nich nie wiadomo, gdzie byłby Górnik. Nie ma co marudzić, jak to jest w polskiej mentalności. Nie wiadomo, czy przyjdzie inwestor, ale klub musi stać na własnych nogach. A nikt nie chce znów takiej sytuacji, że nie wyjdziemy na trening, bo nie ma wypłat - przyznał.
W piątek Górnik zagra na wyjeździe z Puszczą Niepołomice.