Potężny skandal na Euro 2024. Nagrali, co piłkarz śpiewał po meczu

Sporym brakiem wyobraźni wykazał się albański piłkarz Mirlind Daku po meczu Albania - Chorwacja (2:2). Piłkarz grający na co dzień w rosyjskim Rubinie Kazań, podszedł do trybuny z najzagorzalszymi kibicami swojej reprezentacji, wziął megafon i zaintonował wulgarną przyśpiewkę obrażającą inny kraj. Wywołał skandal, który dla całej kadry może mieć naprawdę przykre skutki.

Wyzwiska, obraźliwe transparenty, prowokacje, niszczenie flag. To niestety standard jeżeli chodzi o mecze z udziałem bałkańskich reprezentacji. Szczególnie gdy chodzi o Albanię i Serbię. Środowe starcie tych pierwszych z inną bałkańską nacją, czyli Chorwacją, okazało się prawdziwym popisem wulgarności oraz braku pomyślunku na trybunach.

Zobacz wideo Natalia Kaczmarek przed Memoriałem Ireny Szewińskiej: Najważniejsza impreza przed nami

Albania, Serbia, Macedonia, Chorwacja. Bałkańskie piekło płonie na Euro 2024

Zauważyć można na nich było obraźliwe transparenty, a kibice jednej z drużyn regularnie wznosili haniebne okrzyki "śmierć Serbom" lub "zabij Serba". Wcześniej na niemieckim turnieju serbski naród prowokował także kosowski dziennikarz Arlind Sadiku, który do kamery pokazał gest dwugłowego orła, symbol tzw. "Wielkiej Albanii". Kosowo było kiedyś częścią Serbii, a teraz jest niepodległe. Jako, że zamieszkują je głównie Albańczycy, stanowi ono powód konfliktu na linii obu państw.

Sami Serbowie też zresztą święci nie są. Podczas starcia z Anglią ich kibice wywieszali na trybunach rosyjskie flagi, skandując nazwisko Władimira Putina. Kadra ta grała również w marcu sparing z Rosjanami (0:4), mimo trwającej napaści na Ukrainę. Teraz niestety swoje pięć groszy to całego zamieszania dorzucił jeden z albańskich piłkarzy Mirlind Daku.

Euro 2024. Albańczyk grający w Rosji z haniebną postawą

To 26-letni napastnik, któremu moralność nie stanęła na drodze w 2023 roku, gdy podpisał kontrakt z rosyjskim Rubinem Kazań. Po meczu z Chorwacją (2:2), w którym wszedł na boisko w 85. minucie, dopuścił się skandalicznego zachowania. Podszedł bowiem do zagorzałych albańskich fanów, złapał za megafon i zaintonował oburzający okrzyk "j***ć Macedonię". Pseudokibice dorzucili też później okrzyki wrogie Serbii.

Wywołało to chyba największy skandal ze wszystkich wymienionych wcześniej sytuacji. Bo o ile trybun nigdy nie da się w 100 proc. skontrolować, tak zachowania tego typu u piłkarzy, są szczególnie skandaliczne. Zdarzenie wywołało wściekłość Serbów i Macedończyków. Ci pierwsi zagrozili UEFA wycofaniem się z turnieju, jeżeli surowe kary nie posypią się na Albańczyków. Macedońska federacja też miała już wezwać Mirlinda Daku do publicznego przeproszenia za swoje czyny. Czy Daku faktycznie wyrazi skruchę? Tego nie wiadomo, ale niestety to może nie być koniec skandali na tych mistrzostwach. Już dziś (czwartek, 20 lipca) choćby mecz Serbia - Słowenia, czyli kolejna okazja do niezbyt chwalebnych "popisów"

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.