Słowa Świątek niosą się po świecie. "Ośmieszyła" byłą mistrzynię US Open

"Kubeł zimnej wody" - tak światowe media określają słowa Igi Świątek o grze w Wimbledonie, a następnie igrzyskach olimpijskich w Paryżu. To oczywiście w pozytywnym sensie dla Polki, a mniej dla jej rywalek, które jedna po drugiej rezygnują z igrzysk, argumentując to chęcią zadbania o zdrowie. Polka zaraz po wygraniu Rolanda Garrosa mówiła, że nie ma problemu ze zmianą nawierzchni na kortach.

W ostatnich dniach tenisowy świat obiegły informacje, że Aryna Sabalenka (3. WTA), Ons Jabeur (10. WTA) i Emma Raducanu (165. WTA) nie zagrają na igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Każda z tenisistek jako główny powód wskazywała chęć zadbania o zdrowie i nieprzechodzenia z kortów trawiastych (Wimbledon) na ziemne (igrzyska na kortach Rolanda Garrosa).

Zobacz wideo Courteney Cox zagrała w tenisa z Igą Świątek

"Po konsultacji z moim sztabem medycznym, zdecydowaliśmy, że szybka zmiana nawierzchni i konieczność adaptacji ciała do nowych warunków zwiększy ryzyko dla mojego kolana i będzie stanowić zagrożenie dla dalszej części sezonu. W związku z tym, niestety, nie będę mogła wystąpić na igrzyskach" - informowała Jabeur. Z kolei Sabalenka mówiła o "napiętym harmonogramie", a Raducanu podkreślała, że priorytetem dla niej jest "ciało i zdrowie".

Zagraniczne media punktują wypowiedzi tenisistek, które wycofują się z igrzysk olimpijskich w Paryżu

Igrzyska olimpijskie nie są w tenisowym świecie tak prestiżowe jak w innych dyscyplinach, ale mowa w końcu o imprezie, która odbywa się raz na cztery lata. Dlatego może dziwić, że tenisistki rezygnują z gry w tym turnieju i wolą skupić się np. na Wimbledonie, który jest co roku. Zagraniczne media w kontrze do słów Jabeur, Sabalenki i Raducanu przywołują wypowiedzi Igi Świątek (1. WTA) po wygraniu Rolanda Garrosa.

- Chcę odnieść sukces wszędzie, gdzie zagram - wiadomo! Żaden turniej nie jest przez nas bagatelizowany, szczególnie wielkoszlemowy. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że na trawie jeszcze nie odkryłam w pełni swojego potencjału. Skoncentruję się więc na robocie. Generalnie przygotowania nie będą jakieś inne ze względu na igrzyska. O nich zaczniemy myśleć dopiero po Wimbledonie, bo w tenisie nie jest tak, że szykuje się formę na dosłownie dwa tygodnie - mówiła Polka po czwartym triumfie w Paryżu.

"Świątek uderza w wymówkę Raducanu. [...] Uważa, że przejście z jednej nawierzchni na drugą nie powinno stanowić problemu" - pisze serwis tennisuptodate.com, zestawiając słowa Świątek z jej trzema rywalkami. W podobnym tonie pisze tenisaldia.es. "Mistrzyni Rolanda Garrosa mówiła, że przejście z nawierzchni na nawierzchnię byłoby trudniejsze, gdyby odwrócić kolejność" - czytamy.  

O jakie słowa chodzi? - Myślę, że większym wyzwaniem byłoby, gdyby była najpierw trawa, w środku mączka i znowu trawa. Powrót na mączkę to nie będzie dla mnie kłopot. Jak wracam na nią po całym roku, to wystarczą dwa dni i czuję się świetnie na mączce - mówiła Świątek. 

Z kolei brytyjski portal Express nie ma litości dla swojej rodaczki. "Słowa Igi Świątek oblewają kubłem zimnej wody wymówkę Emmy Raducanu". Serwis szczególnie zwrócił uwagę na Raducanu, gdyż ta odrzuciła zaproszenie do turnieju olimpijskiego, które otrzymała jako była mistrzyni wielkoszlemowa (US Open 2021).

Wimbledon zostanie rozegrany w dniach 1-14 lipca, a turniej tenisowy na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w dniach 27 lipca - 4 sierpnia.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.