Niewiarygodne, jakie transfery planuje Barcelona. Można złapać się za głowę

FC Barcelona najprawdopodobniej nie zdobędzie w tym roku żadnego trofeum. Zarząd klubu już teraz rozmyśla nad składem na przyszły sezon, mając na uwadze zbliżające się okno transferowe. Z doniesień hiszpańskich mediów wynika, że po jedną z gwiazd zespołu zgłosił się już Manchester United. Tymczasem Barcelona nie ukrywa, że chce zatrzymać dwóch wypożyczonych piłkarzy, których ceny wykupu mogą wynieść grube miliony. Te decyzje mogą zszokować kibiców.

Ostatnie tygodnie są trudne dla kibiców FC Barcelony. Od końcówki stycznia drużyna Xaviego prezentowała się kapitalnie, nie ponosząc żadnej porażki. Aż do 16 kwietnia - wtedy to na własnym stadionie PSG wygrało w ćwierćfinale Ligi Mistrzów 4:1 i wyrzuciło hiszpański zespół z rozgrywek. Pięć dni później nadszedł kolejny cios - porażka 2:3 w El Clasico, która przekreśliła szanse Barcelony na walkę o mistrzostwo Hiszpanii.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Media: Tych piłkarzy chce zatrzymać Barcelona. A Manchester United zaciera ręce

Za porażkę z PSG szczególnie obwiniono jednego piłkarza - Ronalda Araujo. Urugwajczyk w 29. minucie dostał czerwoną kartkę, przez co jego zespół do końca meczu grał w dziesiątkę. Od tego momentu Barcelona była kompletnie bezradna. Francuzi bezlitośnie wypunktowali jej słabości i awansowali do półfinału LM. Araujo wystąpił też w wyjazdowym meczu z Realem Madryt, jednak w tym spotkaniu forma defensywy gości także pozostawiała wiele do życzenia.

Wszystkie te wydarzenia sprawiły, że w ostatnim czasie 25-letni obrońca stał się wręcz antybohaterem w Katalonii. Tę sytuację chce wykorzystać Manchester United. Dziennikarz Matteo Moretto z Relevo przekazał, że  Anglicy złożyli już ofertę za reprezentanta Urugwaju, który obecnie jest w trakcie rozmów nt. nowego kontraktu z Barceloną. Jego umowa obowiązuje do końca czerwca 2026 roku. Jeśli obie strony się nie dogadają, niewykluczone, że Araujo tego lata odejdzie z klubu, a United stanie się jego potencjalnym wyborem. Byłoby to jednak spore zaskoczenie, biorąc pod uwagę fakt, że Urugwajczyk jest liderem defensywy Barcelony i do niedawna uważano go w klubie za piłkarza nietykalnego.

Na ten moment jego wartość rynkowa oscyluje w granicach 70 milionów euro. Zimą piłkarzem mocno zainteresowany był Bayern Monachium. W angielskiej drużynie Ronald Araujo byłby następcą Raphaela Varane'a.

Co więcej, hiszpański dziennikarz informuje również o innych planach Joana Laporty. Prezydent Barcelony chce zatrzymać w składzie dwóch piłkarzy - Joao Felixa wypożyczonego z Atletico Madryt oraz Joao Cancelo wypożyczonego z Manchesteru City. Jeśli Hiszpanie nadal chcieliby mieć w drużynie obu zawodników, musieliby zapłacić niemałą sumę. Taki ruch także może mocno dziwić, zwłaszcza jeśli chodzi o Cancelo. W ostatnich meczach portugalski obrońca wyglądał bardzo przeciętnie, szczególnie podczas El Clasico. Wojciech Kowalczyk porównał go do nawet do do... Sebastiana Boenischa. Równie ostry był Marco van Basten. - To szalone. Cancelo w wieku 29 lat popełnia te same błędy. Już wiem, dlaczego Guardiola go nie lubił. Cancelo na boisku myśli tylko o sobie, a nie o drużynie - mówił legendarny Holender.

Za to Felix znany jest ze swojego burzliwego, konfliktowego charakteru. Nie bez powodu nie chcą go w Atletico, gdzie zapłacono za niego ponad 120 milionów euro. Wszystko to sprawia zatem, że plany Barcelony są dosyć zaskakujące, żeby nie powiedzieć szalone.

Mimo to klub chce zatrzymać ich obu, a jednocześnie... pozbyć się Ansu Fatiego, którego kilka lat temu określano "następcą Messiego". 21-latek przebywa na wypożyczeniu w Brighton, a Matteo Moretto  spekuluje, że Katalończycy nie będą utrudniali mu odejścia z klubu po powrocie. Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych miesięcy w drużynie nastąpi kilka zaskakujących przetasowań.

Czy Araujo odejdzie z Barcelony w najbliższym oknie transferowym?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.