Podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu z zapartym tchem śledziliśmy zmagania naszych sportowców. 7 sierpnia mnóstwo radości dała nam Aleksandra Mirosław, która sięgnęła po złoty medal we wspinaczce sportowej. Tego samego dnia na najniższym stopniu podium w tej samej dyscyplinie stanęła jej imienniczka Aleksandra Kałucka!
- Nie wiem, co się właśnie wydarzyło. Jestem mega wdzięczna swojej siostrze, bo bez niej by mnie tu nie było. Nie wiem, co się wydarzyło. To nierealne. Ale bardzo się cieszę. To bardzo emocjonalne. No, masakra, ale super - mówiła 22-latka tuż po historycznym sukcesie w stolicy Francji.
Tymczasem okazuje się, że zaledwie kilka miesięcy po igrzyskach Polki próżno już szukać na terenie naszego kraju. Kałucka zdecydowała się na przeprowadzkę do Szkocji. Ponoć decyzję podjęła jeszcze przed startem w Paryżu. Nasza zawodniczka dosłownie zakochała się w Edynburgu, gdzie dwa lata temu wygrała Puchar Świata.
- To miasto Harry'ego Pottera. I ma cudowną atmosferę. Wtedy, te dwa lata temu stwierdziłam, że będę robić magisterkę w Edynburgu - powiedziała w rozmowie z "Faktem", zdradzając przy okazji, że głównym powodem przenosin na Wyspy były studia.
- Studiuję tam (w Szkocji - red.) teraz matematykę [...] Licencjat broniłam 4 lipca, cztery tygodnie przed igrzyskami. Do Edynburga dostałam się przed obroną i kwalifikacją olimpijską. Najpierw chciałam się bronić we wrześniu, ale nie mogłam, bo wtedy zaczynały się studia w Szkocji. Więc szybko napisałam pracę licencjacką, obroniłam się i zaczęłam trenować - dodała.
Oprócz tego w jej ukochanym Edynburgu nie brakuje ścianki do wspinaczki, co dla Aleksandry Kałuckiej było świetną opcją na rozwój edukacyjny oraz sportowy. - Wiedziałam, że Edynburg jest super opcją. Mają świetną ścianę do wspinania, super warunki treningowe i bardzo dobrą uczelnię. Idealne połączeni - podsumowała.
Komentarze (8)
Polska medalistka IO wyprowadziła się do innego kraju. Wyjaśniła dlaczego
Lepiej być mądrą i wykształconą niż głupim nieukiem.