W Lillehammer w niedzielę rano zaczęła się prawdziwa zima. Wcześniej, przez pierwsze dni przygotowań i rywalizacji w seriach otwierających nowy sezon Pucharu Świata, wokół skoczni było niemal zupełnie zielono. Z porą roku zgadzała się jedynie temperatura - codziennie po kilka stopni poniżej zera.
W sobotę o 19:34 Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) i organizatorzy konkursów w Lillehammer poinformowali o przeniesieniu kwalifikacji kobiet na 8:30 i mężczyzn na 9:30. Przyspieszono też rozpoczęcie zawodów skoczkiń - na 11:30.
Wszystko przez to, że po południu, mniej więcej do godziny 16, ma się pojawić znaczne pogorszenie warunków i najsilniejsze opady śniegu w trakcie dnia. I tak nie będzie to taki śnieg jak zapowiadany przez kilka wcześniejszych dni, ale mógłby znacznie utrudnić rywalizację. Jednak jeśli wystąpi okno pogodowe po południu i wszystko uspokoi się na czas, to zawody powinny się odbyć zgodnie z planem. I to tak jak zakładano przed zmianami w harmonogramie, bo konkurs skoczków jako jedyny pozostał nietknięty - nadal ma się rozpocząć tak jak w sobotę, o 16.
- Spodziewamy się trudnych warunków. Przesunęliśmy kwalifikacje na rano, żeby zmniejszyć ryzyko problemów z harmonogramem, który zaplanowaliśmy wcześniej - mówi o zmianach w planie rozegrania zawodów szef PŚ, Sandro Pertile.
- Chcemy też zwiększyć szansę na rywalizację po południu, kiedy warunki mają być lepsze - dodaje włoski działacz.
Mały zgrzyt w przeprowadzaniu takich zmian dotyczy faktu, że można było przewidzieć problemy z czasem odbywania się poszczególnych serii. W końcu zostawianie tylko piętnastu minut pomiędzy kwalifikacjami i konkursem w przypadku kobiet i mężczyzn od początku wyglądało na coś trudnego do zrealizowania. W sobotę wszystko odbyło się na limicie: w przypadku skoczków po zakończeniu kwalifikacji zostało jedynie 11 minut do zawodów. A przerwy mogły być jeszcze dłuższe. Gdyby wcześniej o tym pomyślano, może nie trzeba byłoby dokonywać żadnych zmian.
Rozegrano już kwalifikacje skoczkiń i skoczków, ale nie było w nich żadnych większych problemów z zeskokiem czy torami najazdowymi, z których wydmuchiwany jest śnieg. - Jest inaczej, wreszcie poczułam, że skacze się w sezonie zimowym, gdzie sypie po twarzy i atmosfera jest jak w zimie. Tory są w porządku, choć ja mam problemy z pozycją najazdową i jadę dużo wolniej. Wyglądają dobrze - oceniła Anna Twardosz. Ona, Pola Bełtowska i Natalia Słowik odpadły z rywalizacji po kwalifikacjach, a jako ostatnia do pierwszej serii konkursowej awansowała z nich Nicole Konderla.
Za to u skoczków w niedzielnych zawodach skoczą wszyscy Polacy: 15. w kwalifikacjach Dawid Kubacki, 19. Aleksander Zniszczoł, 21. Kamil Stoch, 23. Paweł Wąsek i 40. Maciej Kot. Początek zawodów mężczyzn zaplanowano jednak dopiero na 16, a konkurs kobiet ma ruszyć o godzinie 11:30. Relacje na żywo na Sport.pl, a transmisje w Eurosporcie, TVN i na platformie Max.