Rosyjska zawodniczka UFC zawieszona. Zero litości. "Rusofobia nie zna granic"

Rosyjskie media rozpisują się obecnie o tamtejszej zawodniczce MMA Irinie Aleksiejewej (5-2). Została ona bowiem ukarana rocznym zawieszeniem za pozytywny wynik testu antydopingowego z zeszłego roku. Rosjanka nie ma jednak najmniejszego zamiaru przyznawać się do winy, a Amerykańską Agencję Antydopingową (USADA) oskarża o rusofobię i celowe działanie w celu zdyskredytowania jej. Co ciekawe samo UFC miało... przyznać jej rację. Czemu więc została zawieszona?
Irina Aleksiejewa
fot. Screen: https://www.youtube.com/watch?v=FOeXGVdUcHE

Jeszcze w 2023 roku UFC w sprawach dotyczących polityki antydopingowej współpracowało z USADA (począwszy od 2015 roku). Jednak obie strony rozstały się z końcem ubiegłego roku w niezbyt przyjaznych okolicznościach. Chodzić miało o konflikt między Agencją a wielką gwiazdą Conorem McGregorem, który wycofał się na jakiś czas spod nadzoru USADA, a potem niespecjalnie miał ochotę wrócić, mimo iż wymagały tego przepisy UFC. Oskarżał też Agencję o przeinaczanie jego wypowiedzi i kłamstwa na jego temat.

Zobacz wideo Skandaliczna oprawa kibiców Legii Warszawa

USADA namieszała przy procedurach. UFC staje po stronie Rosjanki

Ostatecznie USADA od początku roku nie współpracuje już z UFC i można się domyślać, że konflikt z Irlandczykiem w znacznej mierze się do tego przyczynił. Ale choć mamy już lipiec, to pewne sprawy związane z Agencją nie zostały jeszcze w UFC domknięte. Jak choćby sprawa Iriny Aleksiejewej. U Rosjanki w czerwcu 2023 roku wykryto za wysoki poziom testosteronu oraz tzw. "testosteron egzogenny", którego przyjmowanie jest zabronione. 

Zawodniczka nie przyznała się do winy, twierdząc, że bierze wyłącznie naturalne i dozwolone suplementy. Podważyła też metodologię działań USADA, która tym razem miała być dziwnie wręcz inna niż zazwyczaj. - Z reguły wyniki badań przychodzą po pięciu tygodniach. Mnie poinformowano w październiku, po prawie pięciu miesiącach. W tym czasie przeszłam bez problemu kilka kontroli antydopingowych, mimo że substancja, którą u mnie wykryto, utrzymuje się w organizmie ponoć przez rok. - powiedziała Aleksiejewa cytowana przez rosyjski portal MMA.metalratings.ru.

Aleksiejewa oskarża USADA o niechęć do Rosjan

Co ciekawe Rosjankę w całej sprawie wsparło nawet samo UFC oraz ich nowy organ realizujący program antydopingowy, czyli Combat Sports Anti-Doping (CSAD). Amerykańska organizacja miała ocenić, że USADA postąpiła nieprofesjonalnie, informując zawodniczkę o wyniku testu dopiero po kilku miesiącach. Zresztą Aleksiejewa zdążyła w międzyczasie zawalczyć na gali UFC Fight Night 14 października, gdzie przegrała jednogłośną decyzją sędziów z Melissą Mullins (6-1) z Anglii (rezultat walki nie zostanie zmieniony na no-contest, bo przy okazji tej walki Aleksiejewa miała negatywny wynik testu). 

Dlaczego więc Rosjanka i tak została zawieszona? Cóż, niezależnie od okoliczności, test antydopingowy faktycznie oblała, a CSAD uznało jego wyniki. Przy czym zawiesiło zawodniczkę od momentu jej ostatniej walki, czyli od października. Sama twierdzi jednak, że to nie kara za doping, a zawieszenie na czas postępowania. Oskarżyła też USADA o rusofobię. - Zawiesili mnie na rok i będę mogła wrócić do oktagonu w październiku. UFC uwierzyło w moją wersję zdarzeń, ale rusofobia USADA nie zna niestety granic. Nie jest to jednak zawieszenie za doping, a jedynie na czas postępowania. Zatem sprawiedliwości stało się zadość - powiedziała 34-letnia zawodniczka. 

Więcej o: