- Chciałam coś zmienić. Wiedziałam, że można ze mnie jeszcze coś dobrego wycisnąć. Chciałam pożyć na własnych zasadach i dojść do tego medalu po swojemu, będąc szczęśliwą - opowiada Paulina Paszek. Kajakarka, która jeszcze kilka lat temu była jedną z reprezentantek Polski, teraz w dwa dni wywalczyła dwa medale olimpijskie w barwach Niemiec. Jeden z nich w rywalizacji czwórek, w której pokonała m.in. dawne koleżanki z kadry.
- Czasami po prostu czuje się, że jest nad nami ktoś, kto nam pomaga. Miałam tak podczas tego startu. Mogłabym bardzo dużo opowiadać, ale nie chcę teraz pleść jakichś głupot - stwierdziła ze śmiechem Paulina Paszek, gdy poprosiliśmy ją w czwartkowe popołudnie o rozmowę. Przez te kilka minut prawie 27-letnia kajakarka nie przestawała się uśmiechać. Trudno się jej dziwić - podczas igrzysk w Paryżu w dwa dni osiągnęła wielki życiowy sukces jako reprezentantka Niemiec. Najpierw zdobyła srebrny medal w czwórce i to po zaledwie trzech miesiącach pływania w osadzie w takim składzie, a dzień później dołożyła do tego brąz w dwójce.