Prezydent Puław miał trafić do aresztu. Nagły zwrot. "Nie zgadzam się"

Paweł Maj - prezydent Puław - miał trafić do aresztu na pięć dni. A to wszystko przez to, że miasto nie zapłaciło nałożonej przez sąd grzywny w wysokości pięciu tysięcy złotych za hałas panujący na Orliku przy jednej ze szkół. Teraz okazuje się, że polityk najpewniej uniknie tej kary. Powód? Ktoś zapłacił grzywnę. "Nie zgadzam się z taką ingerencją w wyroki" - pisze w mediach społecznościowych.
Paweł Maj, prezydent Puław
facebook

O sprawie prezydenta Puław usłyszała cała Polska. W sejmie ten temat poruszył nawet minister sportu Sławomir Nitras. - Nie pozwolimy już więcej zamknąć żadnego Orlika czy boiska w Polsce - grzmiał polityk Koalicji Obywatelskiej.

Zobacz wideo

Prezydent Puław jednak nie trafi do aresztu? Ktoś zapłacił grzywnę

Bo właśnie przez Orlik w Puławach wybuchła cała afera. Przez skargi na hałas z boiska mieszczącego się przy szkole, sąd zdecydował o jego zamknięciu w godzinach pozalekcyjnych. Nie pomógł też fakt, że miasto postawiło przy Orliku ekrany akustyczne. Na miasto została nałożona grzywna w wysokości pięciu tysięcy złotych, ale jej nie zapłaciło. To z tego powodu sąd zdecydował się ukarać prezydenta Maja kilkudniowym aresztem. 

Teraz okazuje się, że polityk najprawdopodobniej uniknie tej kary. We wpisie na Facebooku poinformował, że ktoś zapłacił grzywnę, przez co sąd cofnął nakaz aresztowania.

"Właśnie otrzymałem informację, że ktoś - bez zgody i wiedzy Urzędu Miasta - pokątnie wpłacił grzywnę, co doprowadziło do anulowania mojego nakazu aresztowania. Informację przekazał mi prawnik Urzędu Miasta. Dziś (4 kwietnia), wskutek zapłacenia grzywny przez nieznaną osobę lub podmiot, sąd cofnął nakaz osadzenia mnie w Zakładzie Karnym. Dokument ten w trybie ekspresowym trafił do komornika, który w poniedziałek miał doprowadzić mnie do zakładu. Nie otrzymałem jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale wiem, że prawdopodobnie nie trafię do więzienia i nie zostanę tam wpuszczony" - napisał.

 "Sprawa jest niezwykle zastanawiająca. Nie wiem, kiedy i na jakie konto wpłynęła wpłata. Grzywna miała swoje subkonto do wpłat, które nie jest znane osobom postronnym, więc ktoś musiał się naprawdę postarać, by tego dokonać. Czyżby celem było uniknięcie kompromitacji państwa i wymiaru sprawiedliwości? Okazuje się, że prawo dopuszcza taką sytuację, ponieważ grzywna została nałożona na miasto w postępowaniu cywilnym i mogą ją zapłacić osoby trzecie. Nie zgadzam się z taką ingerencją w wyroki, ale liczę, że ta osoba lub podmiot niebawem się ujawni i równie chętnie będzie spłacać grzywny innym ofiarom wadliwego systemu" - dodał.

Prezydent Maj jednocześnie zauważył, że zamieszanie wokół całej sprawy sprawiło, że już zapowiedziano konkretne zmiany w prawie. Zaznaczył przy tym, że zamierza kontrolować czy minister sportu dotrzyma obietnicy. I wezwał swoich zwolenników, żeby i tak się zjawili pod bramą Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim.

"W poniedziałek o godz. 10:00 widzimy się pod bramą Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim. Chcę podziękować Wam wszystkim za ogromne wsparcie, za słowa otuchy i poparcia, które płynęły do mnie z całej Polski. Pokażmy tam naszą wspólną siłę i udowodnijmy, że zawsze będziemy stać po stronie normalności, skutecznie sprzeciwiając się prawnym absurdalnościom" - podsumował.

Więcej o: