Tajemnicza śmierć 52-letniej legendy nie powstrzymała sądu. Czeski paradoks

Roman Cechamanek, bramkarz legendarnej czeskiej drużyny narodowej, która zdobyła olimpijskie złoto w Nagano, w połowie listopada zmarł w tajemniczych okolicznościach. Czeskie służby wciąż nie ustaliły, co doprowadziło do jego śmierci. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości ma najwyraźniej inne zmartwienie... - niedokończone sprawy sądowe Cechmanka. Skażą go już po śmierci?

Roman Cechmanek w Czechach miał status legendy. Razem z tamtejszą reprezentacją narodową aż trzykrotnie sięgał po tytuł mistrza świata w hokeju na lodzie, a w 1998 r. zdobył olimpijskie złoto. 12 listopada jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o jego śmierci. Ciało zaledwie 52-letniego Cechmanka znaleziono u niego w domu. Służby od razu wykluczyły zabójstwo oraz samobójstwo. Przyczyn zgonu nadal nie ustalono. Jak poinformował czeski dziennik "Blesk", tamtejszy sąd ma teraz inne "zmartwienie".

Zobacz wideo Prezes Jastrzębskiego Węgla skomentował decyzję o zmniejszeniu PlusLigi: Rozumiem, że zespoły z dołu tabeli mają z tym problem

Legenda czeskiego hokeja nie żyje, a wciąż toczy się jego sprawa przed sądem. Paradoks

Okazuje się, że pomimo śmierci hokeisty wciąż będzie toczyło się dotyczące go postępowanie sądowe. Cechmanek dziesięć lat temu, prowadząc działalność gospodarczą, pożyczał pieniądze i zamawiał usługi, choć wiedział, że nie będzie w stanie spłacić swoich zobowiązań. Został za to skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Nie przyznał się jednak do winy. W październiku złożył apelację do Sądu Okręgowego w Zlinie, który rozpatrywał sprawę w pierwszej instancji.

Jak ustalił "Blesk", zgodnie z czeskim prawem w przypadku złożenia apelacji na korzyść oskarżonego, jego śmierć nie wstrzymuje postępowania. W związku z tym Sąd Okręgowy wysłał już apelację wraz z aktami do najwyższej instancji w Brnie. Sąd Najwyższy przejął akta postępowania 24 listopada, czyli niespełna dwa tygodnie po śmierci Cechmanka, co potwierdziła jego rzeczniczka Gabriela Tomickova.

Jak przypomina gazeta, w przeszłości obrona Cechamnka podnosiła, że posiadał on nieruchomości, których wartość znacznie przekraczała wszystkie jego zobowiązania. W związku z tym posiadał uzasadnione przekonanie, że był w stanie uregulować długi. Jak twierdził, jego sytuacja finansowa pogorszyła się dopiero gdy trzech wierzycieli złożyło przeciwko niemu wniosek o ogłoszenie upadłości. Kłopoty Cechmanka rozpoczęły się po nieudanych inwestycjach w minibrowar oraz hotel. Od 2013 roku był niewypłacalny.

Więcej o:
Copyright © Agora SA