Andrzej Gołota grzmi: Nie, po prostu nie! Na mnie nie liczcie. Jednoznaczna deklaracja

Nie ma już żadnych wątpliwości! Andrzej Gołota nie wróci do ringu na żadną pokazową walkę. - Nie, po prostu nie! Na mnie nie liczcie - przyznał w rozmowie z portalem Sportowefakty.wp.pl.

Ołeksandr Usyk sprawił niespodziankę i w sobotni wieczór pokonał Anthony'ego Joshuę, odbierając mu mistrzowskie pasy federacji WBO, IBF oraz WBA w wadze ciężkiej. Ukrainiec pokonał dotychczasowego mistrza jednogłośnym werdyktem sędziów, którzy punktowali tę walkę 117:112, 116:112, 115:113 na korzyść Usyka.

Zobacz wideo Rewanż Szpilka vs Adamek w MMA? "Już wolałbym zobaczyć ich walkę na gołe pięści"

Chociaż walka wygenerowała olbrzymie zainteresowanie na całym świecie, to wciąż panuje opinia, że obecni pięściarze, a zwłaszcza ci z wagi ciężkiej, odstają poziomem od mistrzów sprzed kilkunastu lat. Z taką opinią zgodził się były pretendent do tytułu mistrza świata Andrzej Gołota.

- Według mnie nie ma porównania z tym, co było kiedyś. Walki są, bo są. Ale nie ma w nich takiego ognia jak kiedyś. A czy będę je oglądał? Pewnie sprawdzę wyniki z ciekawości - powiedział Gołota w rozmowie z portalem Sportowefakty.wp.pl.

Gołota: Na mnie nie liczcie!

Jak się okazało, Gołota nie jest fanem walk w formule MMA. - Mnie nie przekonuje zwłaszcza moment, gdy walka przenosi się z pozycji stojącej do parteru. Z reguły zawodnicy "tarzają się" tam wtedy w sposób mało widowiskowy. Trudno mi to nawet nazwać sportem, walką - powiedział były pięściarz.

Nie tylko z tego powodu Gołota wykluczył możliwość powrotu do ringu choćby w takiej formie jak Evander Holyfield, który doznał bolesnej porażki w walce pokazowej. - Na mnie już w tej kwestii nie liczcie! Na nic takiego się nie szykuję. A co myślę o takich powrotach? Holyfield był wielkim bokserem, mistrzem, fantastycznym sportowcem. I... wrócił w wieku 59 lat. Jak to wyglądało, widzieliśmy. Szczerze? Ja tego nie widzę, nie czuję. Choć mam dopiero 53 lata, więc do jego wieku sporo mi brakuje. Mam więc jeszcze dużo czasu, żeby wrócić. A tak na serio - nie, po prostu nie! I to samo w stosunku do Holyfielda… Przecież to Evander praktycznie "skończył" Tysona. I czy jego powrót, taki powrót, miał sens? - zakończył Gołota.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.