MŚ w biathlonie. Srebrny medal Nowakowskiej-Ziemniak!

Wspaniale zakończył się bieg sprinterski kobiet na biathlonowych MŚ w Kontiolahti! Srebrny medal wywalczyła Polka Weronika Nowakowska-Ziemniak. Złoto powędrowało do Francuzki Marie Dorin Habert, a brąz dla Ukrainki Walji Semerenko.

To wspaniały dzień dla polskiego biathlonu. Weronika Nowakowska-Ziemniak, która do tej pory jeszcze nigdy w karierze nie była na podium PŚ, bieg sprinterski zakończyła na drugim miejscu. Nie tylko szybko biegła, ale również bezbłędnie strzelała (jako jedyna w stawce!). A było to trudne, bo warunki były fatalne. Silny wiatr i padający śnieg. Zupełnie poległy przez to dwie główne faworytki Daria Domraczewa i Kaisa Makarainen, które spudłowały po pięć razy. Białorusinka była ostatecznie 25., a Finka 35.

Nowakowska już od początku biegła świetnie. Do pierwszego strzelania dobiegła z 9. czasem i 20 sekundami straty do liderującej Dorin Habert. Bezbłędne, i co równie ważne, bardzo szybkie strzelanie, pozwoliło jej na wskoczenie na drugie miejsce ex aequo z Valj Semerenko. Przed drugim strzelaniem, Polka znowu spadła na 9. miejsce. Odpoczywała przed strzelaniem? Jeśli tak, to ta taktyka sprawiła się świetnie. Drugi raz bez pudła i na tamten moment pierwsze miejsce z 9,5 sekundami przewagi nad Dorin Habert. Niestety Francuzka tego dnia była zdecydowanie szybsza. Mimo jednego pudła, zdołała odrobić straty do Polki. Ostatecznie różnica między nimi wyniosła 9,6 sekundy. Nasza medalistka bez problemu za to obroniła się przed trzecią Semerenko, nad którą utrzymała 10,1 sekundy przewagi.

Świetnie poradziły sobie również Krystyna Guzik, która zajęła 5. miejsce (jedno pudło) i siódma Magdalena Gwizdoń (2 pudła). Najgorzej pobiegła Monika Hojnisz, która 6 razy strzeliła niecelnie i zajęła 75. miejsce.

Dobry wynik Polek cieszy. Tym bardziej, że w niedzielę o 16.00 odbędzie się bieg pościgowy, gdzie zawodniczki startują zgodnie z różnicami czasowymi uzyskanymi w sprincie. Biathlonistki będą w nim biegły na 10 km i czekają je cztery strzelania.

Nowakowska Ziemniak w biegu pościgowym ruszy 9,6 sekundy za zwyciężczynią Marie Dorin Habert. Guzik miał do niej 39,7 sekundy straty, a Gwizdoń 51,8.

Srebro Nowakowskiej-Ziemniak to duża niespodzianka. Przed MŚ trudno było patrzyć z optymizmem na występy Polek, które ani razu nie stanęły na podium. Ale dwa lata temu przed MŚ w Novym Meście też nie zachwycały, a w Czechach spisały się świetnie. Krystyna Guzik (wtedy jeszcze Pałka), była druga w biegu pościgowym. Jutro powtórka? Nie mielibyśmy nic przeciwko. Na koniec mistrzostw w biegu masowym jeszcze większą niespodziankę sprawiła Monika Hojnisz, która zdobyła brązowy medal.

Goniła podium. Dogoniła!

- Dookoła mnie w generalce już chyba wszystkie dziewczyny stały na podium - mówiła jeszcze w styczniu Weronika Nowakowska-Ziemniak. Ma na koncie pięć medali Uniwersjady i jeden z mistrzostw Europy, ale to imprezy drugorzędne. Czekała na sukces taki, jaki trafił się jej w sobotę.

 

Ten sezon jest jej najlepszym w karierze. W klasyfikacji generalnej PŚ zajmuje 13. miejsce, a trzykrotnie udało jej się zająć miejsce w "10". Najlepiej poszło jej w biegu masowym w Ruhpolding, gdzie była 6. Ale do podium nadal czegoś brakowało.

 

- Cieszę się, że trzymam równy poziom, bo to też o czymś świadczy. Nie mogę poddawać się frustracji, że nie udało się jeszcze zgrać perfekcyjnego strzelania z dobrym biegiem. Sezon trwa, trzeba zachować zimną krew, główne imprezy przed nami. Ja się bardzo cieszę, że ta forma jest równa. To też powoduje, że czuję się pewniej i chyba muszę po prostu czekać na swój moment - mówiła.

Zaczęła trafiać

28-latka z Dusznik-Zdroju bardzo szybka była już przed rokiem, jednak szanse na dobry wynik regularnie zaprzepaszczała na strzelnicy. - Nie jestem specjalistą od strzelania, nie ukrywam tego - przyznawał Adam Kołodziejczyk, główny trener kadry i koordynator szkolenia w związku. To on przeniósł polskie biathlonistki na inny poziom, wprowadzając trening siłowy oraz organizując konsultacje z dietetykami i fizjologami.

 

Przed tym sezonem Polski Związek Biathlonu rozwinął współpracę z trenerem strzelectwa Krzysztofem Rymskim i to przyniosło efekty, przynajmniej w przypadku Nowakowskiej-Ziemniak. - Ja zazwyczaj bywam wylewny, ale nie w stosunku do zawodniczek. A trener Rymski dużo mówi, wszystko bardzo dokładnie tłumaczy. Weronice to wyraźnie pomogło, bo jest dużo lepiej - komentował Kołodziejczyk.

Problem z ostatnim strzałem

Przy wciąż dobrej formie biegowej oraz szybkim i dużo lepszym niż dotychczas strzelaniu decydującym elementem jest przeważnie psychika. Z tym Nowakowska-Ziemniak długo sobie nie radziła.

 

O jeden strzał od podium Polka bywała już wcześniej nieraz. Na igrzyskach w Vancouver tylko raz spudłowała w biegu indywidualnym, przez co była piąta, a nie druga. Jedno pudło mniej dałoby jej miejsce w trójce także w sprincie na igrzyskach w Soczi (siódme miejsce), a także w tym sezonie w sprincie w Pokljuce (siódme) i biegu masowym w Ruhpolding (szóste).

 

- Cieszy mnie bardzo, że plasuję się wśród najlepszych zawodniczek. Do pełni szczęścia w tym sezonie brakuje mi tylko tego upragnionego podium. Trzeba zachować zimną krew, myśleć pozytywnie, pracować i czekać na swój moment cierpliwie, bo frustracja czy nerwy tutaj nie pomogą, tylko mogą zepsuć to, co już jest wypracowane - mówiła po zawodach w Anterselvie, gdzie była 9. w sprincie. Tam też zabrakło jej jednego strzału...

Narty Karabiny Dziewczyny - polskie biathlonistki jak od Tarantina [ZDJĘCIA]

Więcej o: