Argentyna - Niemcy 0:4. Maradona znokautowany

Na nic się zdał błagalny wzrok ku trenerskiej ławce. Diego Maradona był tak samo bezradny jak jego piłkarze zbierający baty. W środowym półfinale Niemcy zagrają z Hiszpanią.

W filmie "Maradona" Emira Kusturicy tytułowy bohater śpiewa piosenkę o swoim życiu. Zaczyna sam, po chwili dołączają do niego restauracyjni goście, pod koniec, w rytm jego nóg podskakuje nawet kucharz.

Na mundialu Maradona także porwał publiczność i skupił na sobie zainteresowanie mediów. Dostanie się na jego konferencje graniczyło z cudem, przed meczem fotoreporterzy stawali sobie na głowach, by uwiecznić 50-letniego trenera na ławce rezerwowych. W twarz niemieckiego stratega Joachima Löwa wycelowano ledwie kilka obiektywów.

Dwie godziny później Maradona wyglądał na zszokowanego człowieka, którego spotkała wielka tragedia. - To najtrudniejsze doświadczenie w moim życiu. Przegranie w ten sposób, z takimi piłkarzami, świetnymi profesjonalistami i dobrymi ludźmi jest jak cios od Muhammada Alego - mówił zrozpaczony Argentyńczyk.

Podobne miny nie chciały zejść z twarzy opuszczających stadion kibiców jego drużyny. Od kilku dni bawiących się w Kapsztadzie, przeważających liczebnie na trybunach. Po meczu trudno ich jednak było znaleźć. Mój gospodarz opowiadał, że jeszcze ani razu goście w biało-błękitnych koszulkach nie przyszli do hotelu tak wcześnie i nie zachowywali się tak cicho.

Jeden z nich przed meczem paradował w koszulce z napisem: "Mundial 78: Długie włosy, krótkie spodenki, sexy gole". 32 lat temu Argentyńczycy zdobyli pierwsze mistrzostwo świata. Do RPA przyjechali po trzeci triumf, również z długimi włosami, w ciut większych spodenkach, kończących się w pobliżu kolana i z umiejętnościami pozwalającymi strzelać sexy gole.

Siła ofensywna Argentyny Niemców przestraszyła. Löw zdawał sobie sprawę, że każdy rywal grających bliżej bramki Manuela Neuera niż własnej, może dwoma machnięciami nogą powalić najlepszą defensywę. Jego piłkarze uważnie więc pilnowali, by żaden z argentyńskich magów nie zdołał się rozpędzić, czasami przeszkadzali im w pięciu.

Gdyby Argentyna poza wiarą w indywidualne umiejętności przywiozła do Kapsztadu jeszcze jakiś pomysł na przedarcie się w pole karne, Niemcy mogli mieć kłopoty. Ale nie przywiozła, trudno znaleźć zespół, który straszyłby równie prymitywną taktyką. Defensywa opierała się na porzucaniu przez wszystkich obrońców obowiązków i pędzeniu do rywala z piłką, przez co jego koledzy cieszyli się niespotykaną na tym poziomie swobodą. W argentyńskiej ofensywie biegał tylko szczęśliwiec z piłką, reszta spokojnie przyglądała się jego wysiłkom. Maradona zdawał się zakładać, że Leo Messi przynajmniej dwa razy w meczu powtórzy jego wyczyn z ćwierćfinału mundialu 86, gdy przed strzeleniem gola przedryblował angielski atak, pomoc i obronę.

W planie 50-letniego selekcjonera Carlosowi Tevezowi powinny się przydarzyć dwa strzały podobne do tego, który udał mu się z Meksykiem, a Gonzalo Higuain już po pierwszej połowie miał się cieszyć z hat tricka.

W poprzednich meczach, z przeciwnikami, z których co najwyżej Meksyk i Koreę Południową można zaliczyć do futbolowej wyższej klasy średniej, to wystarczyło. Niemcy przez pierwsze 28 minut nie pozwolili rywalom nawet na próbę kopnięcia w kierunku bramki. Pierwszy celny strzał Argentyńczycy oddali pięć minut później.

Löw znów udowodnił, że dobrze zorganizowana drużyna piłkarzy bardzo dobrych, ale nie wybitnych, może pokonać każdy napakowany gwiazdami Dream Team. Żaden z jego zawodników w futbolowym artyzmie nie może się równać z argentyńskimi czarodziejami. Za najlepszego niemieckiego piłkarza turnieju uchodzi Bastian Schweinsteiger, który prawdopodobnie nigdy nie zostanie poproszony, by kopał piłkę w koszulce Realu czy Barcelony. 26-letni pomocnik przegrywa walkę o popularność z tuzinami gwiazdorów z Ameryki Południowej, zachwyca umiejętnościami, które rzadko porywają kibiców. Ale piłkarskie rzemiosło wzniósł na niespotykany poziom. Nie sposób go przewrócić, świetnie osłania piłkę, w dodatku czasami przypomina sobie, że karierę zaczynał na skrzydle i popisuje się świetnym dryblingiem i podaniem.

Argentyński "Clarin" nazywa jego występ znakomitym, angielski "Guardian" okrzyknął Niemca najlepszym pomocnikiem turnieju. - Bastian to klasa światowa, trudno znaleźć dziś pomocnika grającego na tym poziomie, on jest nie do zastąpienia. To serce i motor naszej drużyny - chwali pomocnika Bayernu Löw.

Zwycięstwem jego drużyny zachwyca się cała Europa. "Le Parisien" pisze, że Niemcy są symbolem nowej ery w futbolu. "Dziękujemy wam, bohaterowie. To historyczne 4:0. Zachowajcie ten numer dla wnuków" - krzyczy "Bild". Były pomocnik reprezentacji Niemiec Günter Netzer nazwał sobotni występ jednym z najlepszych w historii.

W euforii Niemcy nie zauważyli, że na turnieju w RPA zdarzyło im się grać jeszcze lepiej. W Kapsztadzie po boisku przesuwali się dwa tempa wolniej niż w meczach z Australią czy Anglią, trudniej przychodziło im budowanie akcji ofensywnych. Taką grą jak w Kapsztadzie nie zasłużyliby na miano najefektowniejszej drużyny turnieju. Dopiero pod koniec, gdy zobaczyli, że rywale nie są w stanie niczym im zagrozić, zaczęli atakować śmielej.

Argentyńczycy z każdą minutą stawali się coraz bardziej bezsilni, wybitni piłkarze zdawali się wołać o pomoc z ławki rezerwowych, radę trenera, która może zmienić mecz. Od spacerującego obok linii bocznej Maradony jej nie usłyszeli.

Opierane na charyzmie byłego wybitnego piłkarza nadzieje wyrżnęły o murawę stadionu w Kapsztadzie. Maradona nie chciał powiedzieć, czy zrezygnuje, zapowiedział, że decyzję podejmie po rozmowach z rodziną i przyjaciółmi.

Niemcy w półfinale zagrają z Hiszpanią. Dwa lata temu w meczu o mistrzostwo Europy przegrali 0:1. Ale wtedy grali gorzej niż dziś, a ich rywale prezentowali się zdecydowanie lepiej niż w RPA. - Chcemy więcej. Możemy pokonać Hiszpanię, choć uważam ją za najlepszą drużynę na świecie - powiedział Schweinsteiger. Niemieccy kibice, z którymi rozmawiałem, myślą już o finale, marzą, by przeciwnikiem ich drużyny był rywal, który najbardziej podnosi im ciśnienie, czyli Holandia.

Fani w Argentynie już nie chcą Diego Maradony ?

Porażka Argentyny w liczbach

1

 

mecz z sześciu na MŚ Argentyna wygrała z Niemcami

 

3

 

gole w 25 meczach ligi niemieckiej w ostatnim sezonie strzelił Miroslav Klose. W RPA wystąpił w czterech spotkaniach, zdobył cztery bramki. W sumie na MŚ trafił już

 

14

 

razy. Tyle samo strzelił Gerd Müller, jedną bramkę więcej ma Brazylijczyk Ronaldo

 

4

 

celne strzały oddał na mundialu Thomas Müller, strzelił cztery gole

 

29

 

strzałów oddał na mundialu Leo Messi, nie strzelił ani jednego gola

 

O mundialu czytaj więcej w naszym serwisie

Więcej o: