GKS Tychy lepszy od lidera

Dobry mecz tyskiej drużyny i choć decydujący gol padł dopiero w doliczonym czasie, zwycięstwo GKS-u jest w pełni zasłużone.

Goście to sensacyjny lider I ligi a apetyty jego kibiców rosną. "Tylko zwycięstwo, hej Wigry, tylko zwycięstwo" - śpiewali po rozpoczęciu gry kibice, który przyjechali na ten mecz z Suwalszczyzny. Wigry oddały inicjatywę i czekały co zrobią gospodarze licząc na kontry. Goście w I połowie wyprowadzili dwa szybkie ataki, które skończyłyby się bramką gdyby skuteczniejszy był Kamil Adamek. W 36. minucie świetnie zachował się bramkarz gospodarzy Paweł Florek, który rzucił się pod nogi napastnika Wigier w sytuacji sam na sam, a dwie minuty później Adamek nieudolnie próbował lobować tyskiego bramkarza zamiast podać do lepiej ustawionego kolegi. Tyszanie też mieli okazje, w 37 minucie gości uratował słupek.

Druga połowa zaczęła się mocnym akcentem, bo po dobrym wykonaniu rzutu rożnego świetnym strzałem głową popisał się stoper Daniel Tanżyna. Wkrótce jednak Wigry wyrównały: mocny strzał Jakuba Świerczoka odbił się od rywala i poszła kontra, która zakończyła się dopiero w tyskiej bramce, piłkę z bliska dobił Damian Gąska. Publiczność miała przy tej akcji pretensje do sędziego, że puścił grę.

Dobrze grał Grzeszczyk, który mógł zdobyć gola, ale miał pecha: po jego strzale piłka odbiła się od słupka i turlała się wzdłuż linii bramkowej aż w desperackiej interwencji nakrył ją bramkarz gości Hieronim Zoch. Zaraz potem Mateusz Grzybek trafił w słupek, ale goście nie kryli się za gardą tylko zaatakowali jakby sami chcieli zdobyć zwycięską bramkę.

Na boisko wpuszczony został nawet hiszpański napastnik gambijskiego pochodzenia Mamadou Kanteh Danjo, który nosił ksywkę "Kuku". Zawodnik, który w Wigrach jest od czerwca może pochwalić się wręcz imponującą skutecznością: w niższych ligach hiszpańskich (w zeszłym sezonie grał w IV-ligowym CE Jupiter) w ostatnich pięciu latach zdobył aż 142 gole! W Tychach tym razem jednak niczym nie zaimponował, nie był w stanie stworzyć nawet jednej groźnej sytuacji.

Tymczasem tyszanie już w doliczonym czasie gry rzut wolny wykonywał Grzeszczyk. Po centrze głową piłkę do środka zgrał Tomasz Górkiewicz a do bramki z bliska wepchnął ją Mateusz Bukowiec. Stadion oszalał.

- Mam poczucie, że jesteśmy do sezonu dobrze przygotowani. Gramy dobre drugie połowy, strzelamy gole w końcówce. szczęście nam dopisało, ale ważne, że stwarzamy sytuacje w różnorodny sposób, nie tylko po stałych fragmentach gry. Najważniejsze żeby do końca zachować koncentrację - przekonywał po meczu Bukowiec. - Co dalej? Mamy zbierać doświadczenie i się utrzymać. Taki jest plan na ten rok - dodał.

- Z pozycji w tabeli mogłoby wynikać, że nasze zwycięstwo jest niespodzianką, ale mając w pamięci naszą grę w ostatnich meczach twierdzę, że to niespodzianka nie jest. Po przebiegu meczu mogę stwierdzić, że bolało by nas gdybyśmy nie wygrali. Wynik powoduje, że możemy patrzeć w górę tabeli - zaznaczył trener Kamil Kiereś.

Do jego drużyny dołączył 23-letni bośniacki pomocnik Filip Areżina, który podpisał dwuletni kontrakt (do czerwca 2018 roku). Piłkarz był ostatnio zawodnikiem port ostatnio był zawodnikiem HSK Zrinjski

- Na razie tylko się z nim przywitałem, nie mogę na jego temat wiele powiedzieć. Dziś powinniśmy rozmawiać o druzynie, chłopcy wygrali i zasłużyli żeby o nich mówić - uważa Kiereś.

GKS Tychy - Wigry Suwałki 2:1 (0:0)

Bramki: 1:0 Tanżyna (49.), 1:1 Gąska (57.), 2:1 Bukowiec (90.)

Tychy: Florek - Górkiewicz Ż, Boczek, Tanżyna, Mańka - Grzybek (83. Błanik), Bukowiec, Szumilas (75. Hirśkyj Ż), Grzeszczyk, Kowalski Ż - Świerczok (78. Mączyński)

Wigry: Zoch - Bucholc, Wichtowski, Cverna, Bartkowski - Kądziot, Augustyniak Ż, Radecki (90. Karankiewicz Ż), Gąska, Wroński (84. Adu Kwame) - Adamek (67. Kuku)

sędziował: Złotnicki (Lublin); widzów: 5539.