Włosi rozpisują się o wymianie z udziałem reprezentanta Polski. Duży awans sportowy

Za Bartoszem Bereszyńskim sezon, który spędził na wypożyczeniu z Sampdorii do Empoli. W minionych rozgrywkach nie grał jednak zbyt wiele, na co wpływ miała m.in. kontuzja. Wiele wskazuje na to, że niebawem znów rozstanie się z Sampdorią. Włoskie media informują, że Polakiem interesuje się inny włoski klub. Nasz obrońca zostałby w Serie A.

Bartosz Bereszyński trafił do Sampdorii w 2017 roku i rozegrał w jej barwach łącznie 189 spotkań. Ostatnie półtora roku spędził jednak na wypożyczeniach - najpierw do Napoli, a później do Empoli. Kontrakt 31-latka z Sampdorią obowiązuje do końca czerwca 2025 roku. Lato jest więc ostatnią okazją dla klubu z Genoi, aby zarobić na Polaku.

Zobacz wideo Anglia marnuje swój potencjał! Latające kufle, awantury

Bartosz Bereszyński opuści Sampdorię? Jest zainteresowanie kolejnego klubu

Wiele wskazuje na to, że niebawem Bereszyński opuści Sampdorię, która nie wywalczyła awansu i kolejny sezon spędzi w Serie B. Jak przekazała "Cagliari Passione Rossoblu", Polakiem interesuje się klub z Serie A - Caligari Calcio. 

Spory wpływ na zainteresowanie Polakiem może mieć osoba trenera Davide Nicoli, który ostatnio prowadził Empoli, a teraz został szkoleniowcem Caligari. Zna on doskonale Bereszyńskiego, z którym współpracował w ostatnim sezonie.  

Zdaniem portalu clubdoria46.it Bereszyński wciąż nie zniknął też "z radarów" Empoli. Rozważana wciąż jest opcja wymiany piłkarzy i oddania Bereszyńskiego do Empoli, a pozyskania przez Sampdorię Petara Stojanovicia. "Po powrocie z urlopów temat może wrócić" - czytamy. 

Jedno jest pewne - Bartosz Bereszyński wzbudza duże zainteresowanie na rynku włoskim. To nie dziwi - Polak łącznie w Serie A rozegrał 207 spotkań - występuje tam już siedem lat i jest jednym z bardziej doświadczonych zawodników ligi. Sam też wielokrotnie podkreślał, że czuje się we Włoszech bardzo dobrze. Sam pewnie nie będzie chciał spędzić kolejnego sezonu na zapleczu i podejmie decyzję, aby zmienić pracodawcę.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.