Robert Lewandowski rozpoczął niedzielny mecz z Valencią (7:1) na ławce rezerwowych. Wszedł po godzinie gry, a już sześć minut później mocnym strzałem w kierunku dalszego słupka pokonał Giorgiego Mamardaszwilego. I w ten sposób doścignął legendę FC Barcelony.
Dla polskiego napastnika był to już 88. gol strzelony w barwach hiszpańskiego klubu (w 125. meczu). Dzięki temu zrównał się z Ronaldem Koemanem, bramkostrzelnym obrońcą występującym w stolicy Katalonii w latach 1989-1995 (m.in. w słynnym Dream Teamie prowadzonym przez Johana Cruyffa). Wspólnie zajmują 24. miejsce w klasyfikacji wszech czasów.
Jednocześnie Lewandowskiemu bardzo niewiele brakuje do dogonienia innej legendy. Będący tuż nad nim (i Koemanem) Bernd Schuster może pochwalić się 89 trafieniami dla Barcelony. Zatem kwestią czasu wydaje się to, że Polak wyrówna, a następnie pobije jego wynik.
Zobacz też: Co za zwrot ws. Czerczesowa! Upokarzające 0:15
Po drodze do barcelońskiego "Klubu 100" 36-latek będzie musiał minąć jeszcze kilku graczy: Justo Tejadę (92), Jose Mariego Bakero i Ronaldinho (obaj 94) oraz Pedro (99). Może to zrobić w trakcie bieżącego sezonu, albowiem wicemistrzom Hiszpanii zostało do rozegrania co najmniej 21 spotkań. A w najbardziej optymistycznym dla nich wariancie wyjdą na boisko jeszcze 29 razy.
Szansę na awans w historycznej klasyfikacji strzelców FC Barcelony Robert Lewandowski będzie miał w środę 29 stycznia. Tego dnia jego zespół podejmie Atalantę w ostatniej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów.
Komentarze (2)
To, co zrobił Lewandowski, jest niepojęte. Kosmiczny wyczyn