Hiszpania walczy obecnie z żywiołem. Przed kilkoma dniami potężne ulewy nawiedziły wschodnią część kraju. Najbardziej ucierpiała Walencja - spora część miasta znalazła się pod wodą. W sumie życie straciło ponad 200 osób, a wiele wciąż figuruje jako osoby zaginione. Okazuje się jednak, że żywioł nie odpuszcza. W poniedziałkowy poranek sieć obiegły nagrania z okolic Barcelony. I tam spadło wiele litrów wody, a może być jeszcze gorzej. Według prognoz ulewne deszcze mogą utrzymać się nawet do 7 listopada. "Prowincja Barcelona jest ponownie w stanie czerwonego alarmu z powodu 'gwałtownej pogody' spodziewanej w nadchodzących godzinach" - pisało "Mundo Deportivo".
Jak się okazuje, wielka woda dotarła też do Castelldefels, gdzie mieszka m.in. Robert Lewandowski. Jego żona Anna pokazała w mediach społecznościowych, jak obecnie wygląda sytuacja. Obrazki są dramatyczne. Widać całkowicie zalane ulice. Nikt nie ma możliwości również dostać się do samochodów, które stoją na jezdniach, ponieważ są niemal całkowicie zakryte przez wodę - na powierzchni znajdują się jedynie dachy pojazdów.
Klęska żywiołowa dotknęła też osobiście rodzinę Wojciecha Szczęsnego, który kilka tygodni temu przeniósł się do FC Barcelony, gdzie gra razem z Lewandowskim. Marina Łuczenko-Szczęsna podała dalej na InstaStory dwie rolki, które pokazują zalane Castelldefels. To właśnie tam ma mieszkać piłkarz, jego żona i dwójka dzieci. Większość dróg jest całkowicie nieprzejezdna. Marina podzieliła się również informacją, jak kataklizm wpłynął na funkcjonowanie rodziny Szczęsnych. "Nie puściłam Liamka do szkoły, dostaliśmy alerty. A to nasz rejon" - napisała.
Nastroje w Hiszpanii są dramatyczne. Prognozy nie napawają optymizmem i niewykluczone, że skala zniszczeń będzie jeszcze większa. Obywatele są wstrząśnięci kataklizmem i frustrację wyładowują na władzach kraju. Obwiniają ich, że zbyt późno poinformowali o nadchodzącym zagrożeniu. Ich zdaniem nie pomagają również w pełni mieszkańcom Walencji czy mieszkańcom innych dotkniętych powodzią regionów.
- Jestem sfrustrowany i oburzony na nasze władze. Potrzebujemy, aby cały kraj zrobił krok naprzód. Taka tragedia może się zdarzyć wszędzie. Czujemy ciepło i wsparcie ludzi z całego świata, a nasze państwo zawodzi. Ludzie ratują ludzi. Niech żyje Valencia i niech żyje Hiszpania - grzmiał Ferran Torres, kolega zespołowy Lewandowskiego i Szczęsnego.
Komentarze (2)
Kataklizm w Hiszpanii. Żona Szczęsnego pokazała przerażające obrazki