Od początku tego sezonu Łukasz Piszczek znów znajduje się w strukturach Borussii Dortmund. W latach 2010-2021 Polak był piłkarzem tego klubu, a teraz jest jednym z asystentów w sztabie Turka Nuriego Sahina. - Do moich zadań należy m.in. praca z obrońcami, prowadzenie danego ćwiczenia, a kiedy trenujemy np. obronę pola karnego, mam zwracać zawodnikom uwagę na detale. Potem analizujemy, rozmawiamy, co można zrobić lepiej na przyszłość. Ruszam w nieznane i nie wiem, dokąd dotrę - mówił Piszczek w jednym z wywiadów.
Borussia rozpoczęła nowy sezon od zwycięstwa 2:0 nad Eintrachtem Frankfurt i bezbramkowego remisu z Werderem Brema. W trzeciej kolejce rywalem BVB było Heidenheim, a więc beniaminek Bundesligi z poprzednich rozgrywek, który zdołał wywalczyć awans do europejskich pucharów, a konkretniej Ligi Konferencji Europy.
Od samego początku Borussia starała się zaznaczyć swoją dominację i narzucić inicjatywę rywalowi. W dwunastej minucie BVB prowadziło 1:0 po golu Donyella Malena. Holender oddał strzał z linii pola karnego, a piłka odbiła się jeszcze od nogi bramkarza i wpadła do bramki. Tuż po golu Sahin odwrócił się w kierunku ławki rezerwowych i wpadł w objęcia Piszczka oraz jednego ze swoich pozostałych współpracowników. Pięć minut później Borussia trafiła po raz drugi po tym, jak Karim Adeyemi skutecznie wykończył kontratak.
Jeszcze w pierwszej połowie Heidenheim zdołało odpowiedzieć. Omar Haktab Traore dośrodkował piłkę z prawej strony boiska w pole karne, a Marvin Pieringer wygrał walkę o pozycję z Waldemarem Antonem i uderzeniem piłki głową pokonał Gregora Kobela. W 41. minucie BVB znów miało dwubramkowe prowadzenie po finiszu Adeyemiego w polu karnym przeciwnika. W grze Borussii imponowało w zasadzie wszystko.
W 59. minucie Borussia mogła zadać czwarty cios po kontrataku. Julian Brandt zagrał prostopadle do Adeyemiego. Niemiec próbował jeszcze odegrać w głąb pola karnego do Serhou Guirassy'ego, ale piłka była zagrana za jego plecy, więc nie było celnego strzału na bramkę Heidenheim. Siedem minut później Borussia trafiła do bramki Heidenheim po raz czwarty za sprawą Marcela Sabitzera, ale gol nie został uznany, ponieważ wcześniej Pascal Gross pomógł sobie ręką w przyjęciu piłki. Ta sytuacja wywołała jednak spore kontrowersje wśród ekspertów.
W 73. minucie Heidenheim otrzymało rzut karny za faul Nico Schlotterbecka na jednym z przeciwników. BVB wygrywało już tylko 3:2 po bramce Maximiliana Breuniga. Przez długi czas wiele wskazywało na to, że wynik tego spotkania już się nie zmieni. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Borussia otrzymała rzut karny za zagranie piłki ręką przez Traore. Gola na 4:2 strzelił Emre Can.
Dzięki zwycięstwu 4:2 nad Heidenheim Borussia Dortmund została liderem Bundesligi z siedmioma punktami. BVB może zostać wyprzedzone przez Bayern Monachium oraz RB Lipsk, jeżeli w tej kolejce te drużyny pokonają odpowiednio Holstein Kiel i Union Berlin.
Komentarze (4)
Sahin wpadł w objęcia Piszczka. Sześć goli w meczu BVB!
Dortmunder Jungs
Dortmunder Jungs
Wir sind alle
Dortmunder Jungs
Byłem. Atmosfera jak zwykle bajka
W końcu sukces polskiej piłki nożnej. Trzeba marzyć. Brawo.