Premier League. Miłość, wierność i nietypowy hattrick [PODSUMOWANIE]

Szósta kolejka Premier League była szczęśliwa dla Polaków. Przyniosła też kilka zaskakujących wyników i rekordów. Jej podsumowanie jest jednak lekcją wierności.

Czyste konto Fabiańskiego

Nareszcie chwalony z każdej strony Fabiański ma potwierdzenie swoich dobrych występów. Nie dość, że przeciwko Chelsea po raz pierwszy od marca udało mu się zachować czyste konto w meczu ligowym, to jeszcze kilka brytyjskich portali uznało Polaka najlepszym graczem meczu. „Najbardziej konsekwentny zawodnik West Hamu w tym sezonie. Znakomicie radził sobie ze strzałami zawodników Chelsea i dobrze zarządzał obroną” – opisuje jego grę Sky Sport. Fabiański obronił w sumie sześć strzałów, a najtrudniejsze uderzenie Alvaro Moraty zatrzymał twarzą. Instynktowna interwencja w sytuacji sam na sam pozwoliła West Hamowi zatrzymać rozpędzoną Chelsea i wygrzebać się ze strefy spadkowej.

Strata punktów przez zespół Maurizio Sarriego sprawia, że samodzielnym liderem z kompletem punktów jest teraz Liverpool, który po raz pierwszy w swojej historii zaczął sezon od sześciu zwycięstw z rzędu. Chelsea miała oczywiście wyraźną przewagę nad „Młotami” w posiadaniu piłki, a Jorginho ustanowił nawet rekord podań w jednym meczu. Włoch podawał piłkę kolegom aż 180 razy - to najlepszy wynik od sezonu 2003/2004. Wtedy wprowadzono w Anglii system Opta.

Bayern Monachium może pobić historyczny rekord. 'Nie wyobrażam sobie, by przegrał chociaż jeden mecz'

O takie fanki trzeba dbać

Nawet gdyby zsumować wiek wszystkich dzieci wyprowadzających piłkarzy na mecz, to nie wyszłoby 200 lat, a tyle miały dwie fanki Manchesteru City, którym klub postanowił wynagrodzić niesamowitą lojalność. Siostry Vera Cohen (102 lata) i Olga Halon (98 lat) kibicują „Obywatelom” od ponad 85 lat, a w meczu z Fulham podpierając się laskami wyprowadziły na boisko swoich ulubionych piłkarzy. Kibicować zaczęły jeszcze przed II wojną światową, gdy na stadionie nie było nawet tablicy z wynikami. – Pamiętam, że wtedy przed trybunami przechadzał się człowiek i kredą zapisywał wynik na tabliczce – opowiada starsza z sióstr.

Klub wyjątkowo dba o swoje kibicki. Zasponsorował im najnowsze koszulki klubu, kilka miesięcy temu odwiedził je kapitan Vincent Kompany, a po meczu z Fulham spotkały się też z Pepem Guardiolą.

Podsumowanie 11. kolejki Fortuna 1 Liga

Sir Alex Ferguson wraca na Old Trafford

Bardzo dobre informacje napływają też z trybun Old Trafford. Po raz pierwszy w tym sezonie na meczu pojawił się Sir Alex Ferguson. Szkot w maju tego roku doznał wylewu krwi do mózgu i musiał przejść operację ratującą życie. W lipcu pierwszy raz po zabiegu pojawił się w mediach i można było przypuszczać, że jego rehabilitacja przebiega bardzo sprawnie. Po czterech miesiącach od tego wypadku Ferguson obejrzał spotkanie z Wolverhampton.

- Jest naprawdę dobrze. Jestem lekko zdenerwowany, być może nieco spięty, bo ostatni raz byłem tu w kwietniu, na meczu z Arsenalem. To było dawno, ale wspaniale jest wrócić. Nie tęsknię natomiast za wywiadami! To jest presja, dziennikarze z głupimi pytaniami! Żartuję, wspaniale jest wrócić na stadion, ale ważne było, żeby nastąpiło to w odpowiednim czasie i po odpoczynku – mówił legendarny trener.

Gdy pojawił się w loży, stadion eksplodował. Tak głośno na Old Trafford nie było nawet po golu Freda, który dzięki debiutanckiej bramce stał się pięćsetnym strzelcem w historii „Czerwonych Diabłów”. Pierwszy został strzelony przez Jacka Doughty’ego 30 października 1886 roku w zremisowanym 2:2 starciu z Fleetwood Rangers w pierwszej rundzie Pucharu Anglii. Na oczach Fergusona United zremisowali z Wolverhampton 1:1. Piłkarze Mourinho stracili prowadzenie na początku drugiej połowy, gdy doskonale sprzed pola karnego uderzył João Moutinho. Z „Wilkami” na przestrzeni kilku tygodni punkty straciły oba zespoły z Manchesteru.

Bednarek wreszcie na murawie

W 55. minucie Southampton przegrywał z Liverpoolem 0:3 i wtedy z ławki rezerwowych wreszcie poderwał się Jan Bednarek. Zmienił Matta Targetta i zajął miejsce na prawej stronie trzyosobowej obrony. Z nim na boisku „Święci” nie stracili już bramki, a Polak niczym specjalnym się nie wyróżniał. Po meczu otrzymał ocenę 5 - taką jak większość jego kolegów.

Pozaboiskowy hattrick, bynajmniej nie klasyczny

Saido Berahino, którzy przez lata występował w Premier League, przez ostatnie 913 dni strzelił tylko dwa gola. Znacznie skuteczniejszy jest poza boiskiem. W dobre półtora miesiąca trzykrotnie został ojcem. Dzieci rodziły się kolejno 30 maja, 15 lipca i 17 lipca. Dziennikarze „The Sun” są pewni co do dwóch skrajnych dat, natomiast wciąż trwają ustalenia w sprawie narodzin drugiego w kolejności dziecka. Tak, tak, każdy bobas został urodzony przez inną kobietę.

Matką pierwszego z nich jest Stephania Christoforou, była narzeczona piłkarza, która zerwała z Berahino po tym jak w walentynki przyłapała go na zdradzie z modelką Chelsea Lovelace, która jest matką kolejnego dziecka. Piłkarz Stoke ma też córeczkę, którą urodziła pochodząca z Afryki pielęgniarka - kolejna z jego kochanek. Po naukę wierności Berahino mógłby wybrać się do fanek Manchesteru City. Jak to szło w znanej piosence? Wszystkie dzieci Saido są.

Łukasz Fabiański bohaterem West Hamu. Krzysztof Piątek, Piotr Zieliński i Bartosz Bereszyński błyszczą we Włoszech. Inni Polacy też świetnie, tylko Glik zaliczył wpadkę [PODSUMOWANIE]

Więcej o: