Kilka miesięcy temu w Ekstraklasie był nieodkrytą perłą. Teraz jest strzelecką gwiazdą w Holandii

To jedna z najlepszych historii tego sezonu w Holandii, a do tego ma dwa polskie wątki: Georgios Giakoumakis, lider strzelców Eredivisie, jeszcze wiosną grał w Górniku, a do Holandii ściągnął go były dyrektor sportowy Wisły Kraków. W VVV Venlo napastnik przeżywa eksplozję formy. W pół roku nastrzelał tyle goli, ile niemal w ciągu całej kariery.

Holenderski dziennik "Volkskrant" opisał Giakoumakisa jako "nieodkrytą perłę", a jego losy określił mianem romantycznej futbolowej historii. Trudno się z tym nie zgodzić. 26-letni Giakoumakis to dla europejskiej piłki - przynajmniej do tej pory - postać anonimowa, Grek nie był rozpoznawalny nawet w ojczyźnie.

Zobacz wideo Bayern - Hoffenheim 4:1. Skrót meczu [ELEVEN SPORTS]

Z Ligi Mistrzów do Zabrza

Jego dotychczasowe występy były co najwyżej przeciętne. W ciągu niemal siedmiu lat kariery na krajowym podwórku zwrócił na siebie uwagę tylko raz, kiedy w 2017 r. kończył sezon greckiej ligi z 11 trafieniami dla Plataniasu. To był jego piąty rok w tym klubie i nagły wzrost skuteczności. Wcześniej cieszył się najwyżej z paru trafień w sezonie. Dla poprzedniego klubu, Atsaleniosu, też strzelił tylko kilka goli.

Choć 11 trafień w 2017 r. było połową tego, co zdobył król strzelców greckich rozgrywek, to wystarczyło, by AEK Ateny za niewielkie pieniądze zdecydował się odkupić napastnika od ligowego średniaka. Platanias z możliwości transferu chętnie skorzystał.

Czas w Atenach nie okazał się jednak spełnieniem marzeń dla byłego piłkarza Plataniasu. Ligę Mistrzów Giakoumakis oglądał głównie z ławki, zagrał w niej kilkadziesiąt minut, podobnie jak w Lidze Europy. Przez kontuzje, utratę formy i dużą rywalizację, nowy klubowy nabytek szybko został odsunięty na bok. Przez półtora roku zagrał w 30 ligowych spotkaniach, ale większość z ławki, w końcówkach. Zdobył jedną bramkę. AEK postanowiło go wypożyczyć. Najpierw sięgnęła po niego OFI Kreta, gdzie mógł grać w swoim rodzinnym mieście Heraklionie. W nabraniu skuteczności niewiele to jednak pomogło - strzelił raptem dwa gole. A w kolejnym sezonie został wypożyczony do Górnika Zabrze.

W ekstraklasie być może najbardziej zapamiętali go zeszłoroczni spadkowicze. Przez pół sezonu w naszej lidze był raczej pierwszym wyborem Marcina Brosza, zagrał 12 spotkań, strzelił tylko trzy gole. Dwa ŁKS-owi i jednego Koronie. To nie był jednak dla Greka zły czas, w ataku Górnika Giakoumakis odciążał i pomagał Igorowi Angulo. Robił nie najgorsze wrażenie, choć liczb dalej nie miał. Trudno było wróżyć mu wielką karierę.

Greckie media donosiły, że w umowie wypożyczenia do Górnika była opcja wykupienia go przez zabrzan. Polski klub miał ponoć sygnalizować chęć zatrzymania Greka. Skończyło się jednak tak, że ten wrócił do AEK, ale tylko po to, by szybko porozumieć się z VVV Venlo. Zdaniem holenderskich mediów nowy klub zapłacił za piłkarza ponad 100 tys. euro (Transfermarkt informuje o 200 tys.). Okazało się, że skromne liczby Giakoumakisa nie były dla Holendrów żadnym problemem. Ci obserwowali go już od pewnego czasu, a potencjał w napastniku odkrył były dyrektor sportowy Wisły Kraków Stan Valckx.

Były dyrektor Wisły Kraków teraz odbiera gratulacje

Giakoumakis został zaproponowany Venlo jeszcze przed wypożyczeniem do Górnika. Wtedy jednak wzięto go pod obserwację, czym zajął się Valckx, dyrektor techniczny VVV. - Patrząc tylko na statystyki pewnie trudno go było docenić. Nas bardziej interesowała jednak jego gra. Giakoumakis ma siłę, ciężko pracuje na boisku, dobrze się porusza, jest wysoki, ale też szybki. Już kiedyś pokazał w Plataniasie, że wie, jak strzelić gole - komentował na łamach "Volkskrant"  Valckx. Był dyrektor Wisły kilka razy oglądał go na żywo w Polsce. - Statystyki nie mówią wszystkiego. Zawsze musisz porozmawiać z takim chłopakiem, dowiedzieć się, co go napędza, jaką ma motywację i osobowość. W tych kwestiach Giakoumakis też zrobił na mnie dobre wrażenie - dopowiadał dyrektor Venlo. Panowie szybko złapali porozumienie. Zresztą, gdy latem 2020 r. Grek przechodził do Holandii, przyznał, że przez całe życie śledził holenderski futbol. "Podoba mi się ofensywny styl gry drużyn z Eredivisie. Chciałbym się w niej sprawdzić, być ważną częścią zespołu - mówił po ogłoszeniu transferu do Venlo. I zaliczył prawdziwe wejście smoka.

Już w debiucie w nowym zespole strzelił hat-tricka i dał drużynie zwycięstwo. Potem było równie dobrze. Giakoumakis wpisywał się na listę strzelców przeciw AZ Alkmaar czy Groningen. Szybko wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców Eredivisie, teraz ma 21 goli w 20 meczach, a jeszcze jesienią 2020 r. zwrócił na siebie uwagę trenera reprezentacji Grecji. W listopadzie, czyli trzy miesiące po przenosinach do Holandii, Grek zadebiutował w narodowej drużynie. Z kadrą przywitał się golem. - Obserwowaliśmy go, kiedy grał dla AEK. Nie był tam jednak podstawowym zawodnikiem, dlatego jesteśmy zadowoleni z tego, jak rozwinął się w Holandii - mówił prowadzący grecką reprezentację Holender John van't Schip. Nowego kolegę z narodowej drużyny zachwalał też reprezentujący barwy AZ Alkmaar Pantelis Chatzidiakos. 

- On jest prawdziwym snajperem, skoncentrowanym na celi. Jeśli w meczu zdobędzie trzy gole, nadal będzie polował na czwartego czy piątego. Tak funkcjonował Marco Van Basten - komplementował Chatzidiakos. W kraju częściej zestawia się go z Nikosem Machlasem, znanym reprezentantem Grecji, który też pochodził z Heraklionu, a w swojej karierze grał kiedyś w Ajaksie i Sevilli.

- Machlas był zwinniejszy i szybszy. Bardziej przypominam chyba Yanisa Anastasiu. On był królem pola karnego, wiedział gdzie się ustawiać, sprawiał problemy przeciwnikom - porównywał się do byłego gracza Anderlechtu i Ajaksu sam Giakoumakis.

Lis pola karnego, o którego walczą holenderscy giganci

O tym, że miał w tym porównaniu sporo racji, pokazują meczowe analizy. Zdobywca 21 bramek dla Venlo rzadko uczestniczy w konstruowaniu akcji zespołu. Raczej czeka w polu karnym na podanie od kolegów i finalizuje akcję. W tym sezonie jest w tym zabójczo skuteczny. W niedawnym meczu z Vitesse strzelił cztery gole. W ostatni weekend w starciu z Fortuną Sittard dorzucił kolejnego.

Tylko jeden zawodnik w historii Eredivisie szybciej strzelił 20 bramek niż Giakoumakis, ale było to pół wieku temu. Trzema hat-trickami w sezonie ostatnio w lidze napastnik mógł pochwalić się siedem lat temu. Grek dość pewnie zmierza po tytuł króla strzelców ligi holenderskiej. Ma 10 goli przewagi nad konkurencją i spore szanse, że przewagę będzie powiększał. Koledzy grają na niego, a on w tym sezonie zdobył 2/3 goli swej drużyny. W klasyfikacji Złotego Buta właśnie wyprzedził Cristiano Ronaldo i jest na szóstym miejscu.

Jedynym zmartwieniem działaczy Venlo w ostatnich dniach było to, czy Giakoumakis dalej będzie strzelał dla ligowego średniaka. Tak jak kiedyś zawodnikiem Plataniasu interesowały się mocniejsze greckie kluby, tak teraz chcą pozyskać go holenderscy giganci.

- On ocenia sytuację realnie. Wie, że jest duża szansa, że latem pojawią się dla niego dużo ciekawsze opcje - mówi Valckx cytowany przez "De Telegraaf". Dyrektor Venlo odbiera też gratulacje za wynalezienie i wyciągnięcie Giakoumakisa z ekstraklasy i z uśmiechem patrzy, jak rośnie wartość jego piłkarza.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.