Euro 2016. Juskowiak: Nawałka ryzykuje. Za łatwo odstawia Błaszczykowskiego

- Trener musiał się bać, że - powołując Kubę - zburzy jakąś harmonię, która w reprezentacji się pojawiła. Musiał widzieć zagrożenie. Bo na pewno nie chodzi tylko o to, że Kuba wraca po kontuzji - mówi Andrzej Juskowiak. Były reprezentant Polski komentuje decyzję Adama Nawałki, który postanowił, że 29 marca w Dublinie, w meczu eliminacji Euro 2016 z Irlandią, Polska zagra bez Jakuba Błaszczykowskiego.

Real rozbije Schalke? Obejrzyj relację w aplikacji Sport.pl LIVE [POBIERZ!]

Łukasz Jachimiak: Jest pan zaskoczony informacją "Przeglądu Sportowego", że Adam Nawałka nie powoła Jakuba Błaszczykowskiego na mecz z Irlandią?

Andrzej Juskowiak: Tak, ponieważ ten mecz nie odbędzie się za tydzień, tylko za trzy [29 marca - red.]. Kuba ma więc czas, by się w pełni odbudować, złapać formę. Co, jeśli w następnych spotkaniach Borussii będzie grał dobrze, zacznie asystować i strzelać bramki? Wtedy trener będzie miał problem. Oczywiście można zrozumieć, że Nawałka nie stawia na zawodnika, który wraca po ciężkiej kontuzji, długiej rehabilitacji i który nie ma pewnego miejsca w swoim klubie. Ale tu chodzi o Błaszczykowskiego, czyli piłkarza, którego atuty wszyscy znamy. Kuba jest szybki, ambitny, potrafi grać jeden na jeden, bezsprzecznie mógłby sporo wnieść do gry naszej drużyny. Być może nie znamy wszystkich argumentów trenera, za decyzją może stać coś innego niż forma zawodnika. Dyspozycję sztab na pewno analizuje wnikliwie, ci ludzie wiedzą, że taki piłkarz potrafi szybko wrócić do swojej normalnej dyspozycji. Dla mnie brak powołania dla Kuby to przykra niespodzianka.

Trener tłumaczy ponoć, że z Irlandią czeka nas mecz walki i Kuba mógłby nie wytrzymać. Za komentarz wystarczy chyba postawa zawodnika, który z dziennikarzami chętnie rozmawia teraz o wszystkim, tylko nie o kadrze?

- Nie ma co się dziwić, że jest rozżalony, bo trudno zrozumieć argumentację, że czeka nas mecz walki. Przecież tak wygląda każde spotkanie reprezentacji. Był w ostatnich latach jakiś poważny mecz, w którym nie trzeba było walczyć na całego? Kuba to samo ma w Borussii. A czy mógłby nie wytrzymać trudów? Jeszcze raz przypominam, że mecz będzie za trzy tygodnie. Zawodnik, który już wchodzi do drużyny, już gra, idzie w górę dosyć szybko. Za trzy tygodnie Błaszczykowski będzie dużo mocniejszy niż teraz.

Bądźmy szczerzy: nawet gdyby Polska grała z Irlandią za tydzień, to - biorąc pod uwagę tylko aspekt piłkarski - Kuba w kadrze też powinien się znaleźć. Przydałby się nawet jako rezerwowy.

- To prawda. Maciej Rybus i Kamil Grosicki też mają problemy, nie grają. Wyboru klasowych, bocznych pomocników nie mamy. To jest dziwne zachowanie trenera Nawałki.

Nie jest tak, że właśnie dostajemy potwierdzenie może nie konfliktu, ale na pewno niechęci między Błaszczykowskim a Lewandowskim? Kiedy Kuba leczył kontuzję, Robert został kapitanem, teraz trener pewnie się boi, że ich kłótnie zepsułyby atmosferę w kadrze?

- Być może. To niestety prawdopodobny powód. Trener musiał się bać, że - powołując Kubę - zburzy jakąś harmonię, która w reprezentacji się pojawiła. Musiał widzieć zagrożenie. Bo na pewno nie chodzi tylko o to, że Kuba wraca po kontuzji. Szkoda mi Kuby, bo dla reprezentacji zawsze dawał z siebie maksa, zawsze brał na siebie odpowiedzialność. No i był w ostatnich latach zdecydowanie wiodącą postacią, liderem. Nam brakuje takich piłkarzy, którzy potrafią pociągnąć, kiedy nie idzie. Myślę też, że z nim nie byłoby problemu, nawet gdyby miał usiąść na ławce. On ewidentnie chce być w reprezentacji, a jego sportowa złość po stracie opaski kapitana czy po wejściu z ławki mogłaby się drużynie przydać. Bardzo chciałby pokazać, że nadal jest ważną postacią kadry i że chce mieć swój udział w awansie na Euro 2016.

Myśli pan, że to może być koniec Błaszczykowskiego w kadrze Nawałki? Jeśli Polska wygra w Dublinie, trener może stwierdzić, że dalej warto stawiać na tych, którzy od początku eliminacji pracują na awans, z kolei po porażce może być mu ciężko otwarcie stwierdzić, że zabrakło m.in. Kuby.

- Na pewno sytuacja jest trudna, a dla trenera ryzykowna. Taka jest czasami piłka, że trzeba ryzykować, ja trenerowi kibicuję, bo chciałbym, żeby nasza reprezentacja wygrała w Dublinie i zapewniła sobie komfort na następne mecze. Mam nadzieję, że wtedy łatwiej byłoby znów sięgnąć po Kubę.

Pozytyw tej sytuacji jest chyba taki, że mamy wreszcie trenera, który zbudował sobie niezłą pozycję. Gdyby Nawałka podjął tak kontrowersyjną decyzję rok temu, to wszyscy ostro by go skrytykowali. Teraz, po bardzo dobrym starcie eliminacji, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy, to go szanujemy.

- Trzeba pamiętać, że najważniejszy jest sukces reprezentacji i że czasem w drodze do niego są ofiary. Według mnie Nawałka odstawia Błaszczykowskiego za łatwo, ale rozumiem, jeśli myśli, że ta decyzja jeszcze bardziej zmobilizuje innych zawodników i że drużyna stanie się jeszcze większym monolitem. Oby tylko w trudnych momentach wystarczyło nam też jakości. Kuba grał już w wielu takich zaciętych meczach i jego doświadczenie mogłoby się przydać. Ale skoro go nie będzie, to trudno. Spójrzmy na historię powołań Nawałki i wierzmy, że nie myli się jak wtedy, kiedy odkurzył Sebastiana Milę. Czy ktoś poza trenerem wierzył, że ten zawodnik jeszcze realnie się kadrze przyda?

Zobacz wideo

Real Madryt - Schalke 04Real Madryt - Schalke 04 Janusz Sadłowski

źródło: Okazje.info

Więcej o: